Miesięczne Archiwa: Luty 2012

WTC w NY

Zanim napiszę o wizycie w World Trade Center chcę Wam coś pokazać….Pomysł i realizacja: Michał Malinowski, reporter DD TVN, postać: Kinga Rusin, rozmnożona;-), miejsce produkcji: 46 piętro Wieży numer 7 WTC, widok za oknem: autentyczny!!! Jak Wam się podoba? Ps. Dziękuję Michał, to będzie super pamiątka z tego pobytu w Nowym Jorku. Swoją drogą Ty na prawdę jesteś bardzo zdolny…;-).

Ps2: Obiecuję więcej zdjęć z WTC, bo na prawdę jest co pokazać. Na razie praca: wywiad z Larrym Silversteinem, miliarderem, właścicielem ponad 2 milionów metrów kwadratowych powierzchni biurowych i mieszkalnych na Manhattanie, w tym blisko miliona metrów w samym World Trade Center!

zagadka cd…

Tak, tak… Prawie wszyscy zgadli, wystarczy poczytać komentarze pod moją zagadką sprzed 3 dni …:-). Będąc w Los Angeles faktycznie przeprowadziłam wywiad z … PAULEM WESLEY aka Paweł Wasilewski. Przesympatyczny chłopak, albo raczej mężczyzna bo w tym roku skończy 30 lat. Ale zapewniam nie wygląda;-). Dzięki roli Stefana w Pamiętniku Wampirów stał się w Stanach mega popularny. Wystarczyło zobaczyć jaką sensację wzbudziło jego pojawienie się w naszym hotelu. Od liczby oszalałych fanek mogłoby mu się kompletnie przewrócić w głowie. Ale na to na pewno nie pozwoliłaby mu jego…żona. W wywiadzie mówił i o tym i o swojej karierze, o dziadkach, których co roku, będąc dzieckiem odwiedzał w Polsce, i o rodzicach, dzięki którym, choć urodzony w New Jersey mówi po Polsku właściwie bez akcentu. Będziecie mogli posłuchać Paula po polsku ale wywiad na jego prośbę był po angielsku, bo w tym języku wypowiada się zdecydowanie swobodniej. Paul Wesley spędził z nami dobrą godzinę opowiadając anegdoty, żartując, wspominając i snując plany na przyszłość. A propos przyszłości zdradzę coś jego fanom/ fankom… Paul będzie w lecie gościem specjalnym na festiwalu filmowym Transatlantic w Poznaniu.

„na Oskarach płakałam” cd…

Nowy Jork 2.00, a ja cały czas nie mogę przestać myśleć o tym co wydarzyło się wczorajszego wieczora na Oskarach. Najpierw Octavia Spencer, która odbierając statuetkę za drugoplanową rolę żeńską w filmie The Help próbowała swoje ogromne wzruszenie obrócić w żart. Na przemian więc płakała i śmiała się, a razem z nią cała widownia robiła dokładnie to samo. „Nie mogę uwierzyć w swoje szczęście” – mówiła kilkanaście minut później w pokoju prasowym. „Jak się czujesz jako debiutantka” – zapytał ją jeden z dziennikarzy, nawiązując do jej pierwszego Oskara. „Ładna mi debiutantka po 15 latach w zawodzie” – odcięła mu się, ale zaraz dodała z szerokim uśmiechem – ” wiesz co, niech Ci będzie „debiutantka”. Dziś wszystko mi jedno, a od jutra zaczynam nowe życie z Oskarem”. Jednak emocje Octavii Spencer czy najstarszego w historii laureata Oskara – Christophera Plummera to była tylko przygrywka do tego co chwilę później przyniosła do pokoju prasowego Meryl Streep. Dosyć długo kazała na siebie czekać i szczerze mówiąc zaczęłam w pewnym momencie tracić nadzieję, że w ogóle ją zobaczymy. Ale opóźnienie, jak się okazało spowodowane było zbyt dużą liczbą chętnych do złożenia jej osobistych gratulacji. W końcu weszła, w tej złotej sukni od Lanvina, jak prawdziwa królowa kina. Pamiętam kiedy po raz setny oglądałam Wybór Zofii, po raz nie wiem który Sprawę Kramerów, Pożegnanie z Afryką, Pocztówki znad Krawędzi, Dom Dusz, kiedy śmiałam się i płakałam oglądając Mamma Mia czy To Skomplikowane nie marzyłam nawet, że zobaczę kiedyś Meryl Streep metr od siebie, trzymającą w ręku swojego trzeciego Oskara, opowiadającą ze łzami w oczach o tym co czuje. „Jestem tu gdzie jestem ale cały czas pamiętam jak na początku ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, a moje dzieci nigdy nie wiedziały kiedy i czy w ogóle wrócę z pracy. Nie mogę o tym zapominać bo to doświadczenie mnie ukształtowało”. Najbardziej wzruszające i dla słuchających i sądząc po załzawionych oczach dla niej samej były podziękowania dla tych z którymi prywatnie i zawodowo związana jest najdłużej: „Mam tego samego męża od 33 lat, jest dla mnie największym wsparciem i moją wielką miłością, ale najdłużej jestem związana z innym mężczyzną, z Roy’em Hellandem – to mój charakteryzator od 37 lat. Zrobiliśmy wszystkie moje filmy, Od Sprawy Kramerów po żelazną Damę, zawsze razem. To jest wielki dzień dla Roy’a i nie wiem czy bardziej się cieszę z Oskara dla siebie czy z tego, którego dzisiaj dostał on”. I chociaż Meryl Streep jest wielką aktorką nie wydaje mi się, że akurat tego dnia grała. Była szczęśliwa i szczerze wzruszona i na tyle w tym sugestywna, że kiedy ona się śmiała wszyscy się śmiali a kiedy płakała wszyscy płakali. Tak, ja też. I wcale się tego nie wstydzę. Kocham Meryl Strep!!!

Na Oskarach płakałam….

Za chwilę wsiadam do samolotu do Nowego Jorku, ale tego co wydarzyło się wczorajszej nocy długo nie zapomnę. Myślałam, że za piątym razem Oskary nie zrobią na mnie aż takiego wrażenia, mówiłam sobie, że nie dam się nabrać na ten cały amerykański blichtr, że za dobrze już to wszystko znam, że będę kalkulować na zimno. Ale absolutnie się nie udało. Byłam „dzielna” ale tylko do momentu rozpoczęcia uroczystości. Potem fala podniecenia poniosła mnie tak samo jak wszystkich siedzących obok. Tak, tak siedzących bo tym razem dostąpiłam zaszczytu oglądania gali z tzw. interview room, pokoju znajdującego się tuż obok sceny, do którego, zaraz po otrzymaniu statuetki przychodzili wszyscy laureaci udzielać wywiadów. Tu faktycznie perspektywa jest zupełnie inna. Bo musi być inna kiedy patrzy się z odległości metra na ludzi, którzy nie potrafią ukryć wzruszenia. I Ci nagrodzeni po raz pierwszy i Ci nagradzani już kilka razy, wszyscy nie potrafią i chyba nie chcą ukryć emocji. Tutaj czuje się mocniej niż wszędzie indziej, że Oskary to wielkie święto ludzi filmu. Amerykanie nawet specjalnie nie ukrywają, że to ich święto ICH kina. Dlatego w press roomie nie czuło się jakiegoś wielkiego podniecenia, kiedy z kolejną statuetką nagradzającą film Artysta wchodził tu kolejny Francuz… Dobrze, że chociaż część pieniędzy na film i jego dystrybucję wyłożyli Amerykanie – niezawodni bracia Weinstein… Wszyscy jednak jak jeden mąż wstali z miejsc i zgotowali owację na stojąco Meryl Streep! Stałam też i ja i klaskałam z całych sił mojej największej filmowej idolce. Patrzyłam jej niemalże prosto w oczy i nie mogłam uwierzyć swojemu szczęściu…. CDN…. muszę już jechać na lotnisko….

oskarowa kreacja

Dziękuję Łukaszowi Jemiołowi za ekspresową, oskarową kreację, szytą „na oko”. Ale Ty masz oko Łukasz!!!;-). I mojej stylistce Agnieszce Kornackiej za pomysły i stalowe nerwy. Przepraszam za pasek… Byłam zbyt zmęczona, a przede wszystkim zbyt podekscytowana żeby go poprawiać. Wybaczcie mi proszę…;-). Jesteście wspaniali!

wywiad z…

„Skutek uboczny” mojego pobytu na Oskarach… Ale za to jaki!!! Ciekawe czy zgadniecie z kim przeprowadziłam wywiad…? Odpowiedź już wkrótce….:-)

Agnieszka Holland

Pani Agnieszka, albo „Agnieszka” jak mówią o niej wszyscy, nawet jej córka, odczuła trudy oskarowej promocji najbardziej ze wszystkich. Tuż przed przylotem do Los Angeles była na premierze filmu w Dublinie, potem poleciała jeszcze na jeden dzień do Nowego Jorku wziąć udział w popularnym talk show. Jak mi powiedziała zapomniała już co to sen. Mimo to, przez ostatnie dwa dni, od rana do nocy z uśmiechem na ustach i zadziwiającą cierpliwością udziela dziesiątków wywiadów, po polsku, po angielsku, płynnym francuskim, chodzi na spotkania, bierze udział we wszelkich galach. Każdy kto ją zna wie, że na co dzień, delikatnie mówiąc za tym nie przepada. Ale też okazja jest wyjątkowa. To dla Agnieszki już trzecia nominacja (Gorzkie żniwa, Europa Europa), ale, jak twierdzi największa szansa na statuetkę. Trzymam kciuki.

Robert W. dzień przed Oskarami

Robert Więckiewicz bardzo oszczędnie dysponuje swoją osobą. Nie jest łatwo namówić go na jakiekolwiek zwierzenia. Tu w Hollywood zobaczyłam jego nie znane mi dotąd oblicze. Chętnie udzielał wywiadów, przyjmował gratulacje, rozdawał uśmiechy. Widać było że autentycznie pęka z dumy, że „W Ciemności”, między innymi dzięki jego świetnej roli zbiera tyle pochwał. Najbardziej wzruszyła mnie opowieść Roberta o spotkaniu z Meryl Streep. -Podeszła do mnie, uścisnęła mi rękę i powiedziała: „Good performance”- relacjonował bardzo przejęty. A ja się mu nie dziwię. Taki komplement z ust takiej aktorki…

spotkanie z Januszem Kamińskim

Niesamowity człowiek, jeden z najlepszych na świecie operatorów filmowych, reżyser, producent. 5 razy nominowany do Oskara, dwie statuetki które dostał za zdjęcia do Listy Schindlera i do Szeregowca Rayan’a stoją u niego w domu na honorowym miejscu. Jest z nich bardzo dumny. Od wielu lat tworzy filmowy duet ze Stevenem Spielbergiem. Trudno sobie wyobrazić wielkie produkcje Spielberga bez zdjęć Kamińskiego. Jak mi powiedział rozumieją się bez słów, podobnie widzą każdy kolejny film. Zaprzeczył plotkom jakoby Czas Wojny miał być ostatnią jego produkcją ze Spielbergiem. Stwierdził że Speilbergowi się nie odmawia;-). Swoje szanse na Oskara za zdjęcia do filmu War Horse (Czas Wojny) ocenia na 40 %! Biorąc pod uwagę że ma jeszcze 4 konkurentów to bardzo dużo. Janusz wierzy w siebie a ja w niego. Rozmowa była wspaniała i wzruszająca. Całość do obejrzenia w Dzień Dobry TVN już w najbliższą sobotę.

Zachód słońca na wzgórzach Hollywood

Widok obłędny. Jadąc na ukryty między hollywoodzkimi rezydencjami punkt widokowy minęliśmy po drodze dom Joasi Krupy. Salon był rzęsiście oświetlony więc gospodyni była pewnie w domu. Nie sprawdziliśmy, chociaż Joasia słynie z niezwykłej gościnności. Następnym razem…