Miesięczne Archiwa: Maj 2012

Co nas truje

 

Koniecznie przeczytajcie ten artykuł…


http://wyborcza.pl/1,75476,11800431,Szampon__plyn_do_podlogi__plastikowy_kubek__co_nas.html?as=1&startsz=x?utm_source


Nagrody za PWF

Tak jak obiecywałam, oto moja subiektywna lista zwycięzców w konkursie na najlepsze wpisy do Poradnika Wracających do Formy:

MIEJSCE 1. MALINKA

Przewodnik wracających do formy od A do Z

A jak asertywność – ćwiczmy ją w odmawianiu sobie chociażby słodyczy.

B jak babassu – nasz dobry znajomy z kosmetyków Pat and Rub.

C jak cytryna – a dokładnie szklanka wody z cytryną wypita codziennie rano zaraz po przebudzeniu pobudzi nasz metabolizm i doda nam energii.

D jak dieta, a konkretnie nie chodzi o to aby być ciągle na diecie, ale o to aby nasza dieta była dobrze zbilansowana.

E jak ekologia – w tym eko kosmetyki, które w prosty i naturalny sposób pomagają nam walczyć z naszymi uroczymi niedoskonałościami.

F jak fast food – tym pustym kaloriom mówimy zdecydowane NIE.

G jak głód – starajmy unikać się odczucia głodu, jedzmy częściej a mniej co pozwoli nam ustrzec się przed nadmiernym objadaniem się.

H jak herbata – w moim przypadku tylko zielona i biała a od czasu jakaś owocowa.

I jak imbir – dodaje energii i fantastycznie pobudza jak również wzmacnia naszą odporność.

J jak jogurt – najlepiej naturalny bez dodatku cukru, ma dużo wapnia i pomaga usprawnić nasze trawienie.

K jak kofeina – jedna filiżanka kawy (najlepiej z mlekiem) codziennie nie tylko nas pobudzi, ale również dostarczy nam całkiem sporą ilość drogocennych przeciwutleniaczy.

L jak lody – jeżeli już mamy ochotę na coś słodkiego to niech będą to lody.

M jak miód – możemy nim słodzić różne napoje a przy okazji dostarczać organizmowi wiele cennych wartości odżywczych.

N jak nigdy nie mów nigdy – bądźmy otwarte na nowe smaki, jedzenie musi nam sprawiać przyjemność więc próbujmy i odkrywajmy nowe potrawy.

O jak ograniczaj się – no cóż nie ma co ukrywać, nie możemy sobie pozwalać na jedzenie wszystkiego na co mamy ochotę, co za dużo to niezdrowo jak mawiały nasze babcie.

R jak relaks – relaks jest niezbędny aby nie zwariować.

S jak sport – uprawiajmy jakikolwiek.

T jak troska o siebie – nie bójmy się odrobiny zdrowego egoizmu, zróbmy od czasu do czasu coś tylko dla siebie.

U jak UVA i UVB – koniecznie używajmy kremów z filtrami codziennie przez cały rok a nasza skóra będzie nam za to wdzięczna.
W jak woda – pamiętajmy aby codziennie wypijać ok 2 litrów wody.

Y jak yoga – jeżeli nie jesteśmy stworzone do uprawiania joggingu to może niech to będzie yoga.

Z jak zboża – produkty wielozbożowe pełnoziarniste dostarczą nam wielu substancji odżywczych jak również usprawnią nasz układ trawienny.

MIEJSCE 2. MILKA

Witam. Temat odchudzanie nigdy chyba nie zniknie z ust zwłaszcza kobiet…co ja robię żeby zdrową być? Przede wszystkim cały czas staram się uważać żeby jednak nie dopuścić mojej wagi do tego abym musiała się potem leczyć  Nie jestem może nadzianą babką i to zmusza mnie do korzystania na co dzień z prostych sposobów dbania o formę – o każdej porze roku dużo spaceruję ( do pracy mam pół godziny z językiem do pasa) czasem zimą chodze na siłownię poużywać orbitrek, bardzo lubię rower, latem pływam w jeziorze lub na basenie, staram się też nie jeść pół produktów czy w ogóle gotowych potraw, uwielbiam kuchnie włoską ale używam makaronów razowych, swego czasu leciał program o tym jak zwykłe i bardzo kaloryczne jedzenie zrobić lżej i mniej tucząco. Trzeba chyba jednak polubić najpierw siebie i nie robić niczego na sile i mimo różnych przeciwności losu być optymistycznie nastawioną do świata i cieszyć się, że jesteśmy fajnymi, zaradnymi babkami, z którymi można konie kraść. Pozdrawiam serdecznie i Pani Kingo powodzenia życzę, nie tylko Pani ale wszystkim kobietom

MIEJSCE 3. KATARZYNKA

Jak ja chcę zdrowo żyć i przeżyć? Zaczynałam od czegoś ważniejszego, bez czego kosmetyki niewiele są w stanie zadziałać. Uczę się myśleć, ale nie tylko rozumem, bo sercem również. Myślę zanim podejmę każdą decyzję, myślę co jest dobre dla mnie, ale często staram się myśleć czego mogę sobie odmówić, żeby komuś coś dać. Myślę, że aktualnie moim warunkiem zdrowego przeżycia jest nie popełnianie błędów, które zmusiły np. mojego brata do odejścia od żony i dziecka. Chcę myśleć nad każdym swoim wyborem, kierować się intuicją, bo wiele razy przekonałam się po fakcie, że ona naprawdę jest genialna.. Chcę wracać ciągle do natury, która co chwilę podaje nam odpowiedzi na wszystkie pytania… bo ona ma wszystko, czego nam potrzeba, tylko my nie zdajemy sobie do końca jeszcze z tego sprawy. Jednak najmocniejszym czynnikiem, który był zawsze moim marzeniem, jest miłość. Od 8 lat jestem szczęśliwie zakochana i to naprawdę wiele razy uratowało mnie od złych myśli i zwątpienia w świat i przyprawia mnie o wspaniałe samopoczucie. Dopiero po tym wszystkim pojawiają się w moim życiu kosmetyki, przemyślane odżywianie i małe-duże zasady, które uzupełniają nie tylko moje prawidłowe funkcjonowanie, ale też zdrowy wygląd. A ekoampułki wykorzystałabym właśnie do odnowy mojej skóry przed bardzo wyczekiwanym przez nas ślubem, który odbędzie się już za 107 dni! Chciałabym wyglądać na nim tak dobrze, żeby później przypominać sobie o tym dniu i nigdy nie wyglądać gorzej, bo życie jest za krótkie na to, by z niego nie korzystać!

WYRÓŻNIENIE za poczucie humoru w temacie odchudzania: EDYTA

Dziewczyny a znacie dietę cud?? Słuchajcie! – Jecie wszystko na co macie ochotę, nie liczycie kalorii i nie zmniejszacie porcji, a jak schudniecie to będzie cud ;-)

GRATULUJĘ! Mam Wasze adresy mailowe, skontaktuje się więc z Wami ktoś z firmy Pat&Rub żeby ustalić adres i termin dostawy.

Ps. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam dyskusję, która toczy się pod wpisem o moim serniku. Zaintrygowana niektórymi wypowiedziami postanowiłam poprosić o komentarz znajomą dietetyczkę. Obiecuję zamieścić go na moim blogu już wkrótce. Zobaczymy jak to jest, jej zdaniem z tym masłem i oliwą z oliwek, z sacharozą i syropem z agawy, z chudym i tłustym białym serem… Przekazałam jej wszystkie Wasze uwagi i wątpliwości. Sama jestem bardzo ciekawa odpowiedzi.

Ps1. Sądząc po poziomie emocji co poniektórych komentujących mogli oni odnieść mylne wrażenie, że  namawiam, albo wręcz nakazuję wszystkim czytającym natychmiastową zmianę diety i porzucenie na zawsze wspaniałych, tradycyjnych, polskich wypieków. Otóż prostuję, ja wyłącznie dzielę się moimi pomysłami i rozumiem, że nie muszą się one wszystkim podobać. Pozdrawiam :-)

 

 


JESZ I CHUDNIESZ;-)

Mam już swoich faworytów jeżeli chodzi o „Przewodnik Wracających do Formy”! Przedstawię ich Wam niebawem. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, pomysły, przepisy i dobre rady. Zrobiła się z tego całkiem interesująca i bardzo optymistyczna lektura.  Zanim napiszę do kogo trafią ekoampułki za najciekawsze/ najzabawniejsze/najbardziej pożyteczne wpisy, sama dołożę jeszcze jedną cegiełkę do tego zbioru. Postanowiłam podzielić się z Wami moim autorskim przepisem na baaaaardzo dietetyczny i przy okazji pyszny sernik. Właśnie go upiekłyśmy razem z moją młodszą córką i ponieważ eksperyment, naszym zdaniem, całkiem się udał, jest się czym pochwalić ;-).

Już od dłuższego czasu szukam przepisów które urozmaicą moją zdrową kuchnię. Mam ich już całkiem sporo, ale najgorzej jest ze słodyczami. Przyznam szczerze, że zdarza mi się bardzo za nimi tęsknić, ale wiem, że niestety mi nie służą. Absolutnie odrzucam wszelkiego rodzaju batony produkowane w jakichś niewyobrażalnych ilościach. Taka hurtowa produkcja to nie może być nic dobrego. Są oczywiście różne słodkie propozycje sklepów ze zdrową żywnością, ale jakoś mnie nie przekonują. Zawsze zostaje gorzka czekolada, ale co zrobić kiedy nie można poskromić apetytu na prawdziwe ciasto? Trzeba je po prostu upiec! Jak? Tak, żeby było i pyszne i zdrowe czyli odpowiednio dobrać składniki, żeby do minimum zmniejszyć indeks glikemiczny takiego deseru. No i tak właśnie powstał przepis na mój eko sernik, przepis, który udoskonalam już chyba od dwóch lat. Wypiek ze zdjęcia to wersja naprawdę radykalna, ale zapewniam, a moje córki pod moim zapewnieniem się podpisują, że sernik jest pyszny! Oto przepis:

1. kilogram chudego sera (nie może to być żaden gotowy przecier serowy), najlepiej eko, 2. pół szklanki chudego mleka, 3. pół szklanki oliwy z oliwek extra vergin 4. pół szklanki (ale może być też mniej, albo więcej w zależności od potrzeb) syropu z agawy, 5. dwie torebki budyniu waniliowego (udało mi się znaleźć budyń z tapioki, ale dobry jest też taki ze skrobią kukurydzianą zamiast mąki ziemniaczanej, niestety dostępny chyba tylko w sklepach z ekologiczną żywnością), 6. dwa całe jajka (eko;-)), 7. 4 żółtka ( białka oddzielić do osobnej miseczki), 8. dwie łyżki wiórków kokosowych

Zmiksować razem ser, mleko, oliwę, syrop z agawy, 2 całe jajka i 4 żółtka i dwie torebki budyniu na jednolitą masę (masa jest umiarkowanie płynna). Wlać do wysmarowanej odrobiną oliwy i wysypanej kus kusem tortownicy. W miseczce ubić na sztywno białka z 4 jajek, na końcu dodać wiórki kokosowe. Pianę z białek z wiórkami rozprowadzić na wierzchu wylanej do tortownicy masy serowej. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok 45 – 50 minut. Gdyby wierzch zbyt szybko się zarumienił przykryć go aluminiową folią. I tyle. Bardzo szybkie, mało kaloryczne i smaczne. Na zdrowie!

Przewodnik Wracających do Formy

Z góry przepraszam wszystkich zawiedzionych, którzy w ostatnim czasie wchodzili na mojego bloga licząc na nowe wpisy. Mogę tylko zrzucić wszystko na… wiosnę ;-). Długi weekend był dawno oczekiwaną okazją do prawdziwego odpoczynku. Mazury jak zwykle nie zawiodły, no i jeszcze ta pogoda… Oddałam się słodkiemu „nicnierobieniu”, albo raczej robieniu wyłącznie tego co sprawia mi wielką frajdę. Było więc bieganie, była jazda na koniach po cudownie pachnącym wiosną lesie, były spacery, rowery i było pływanie. Były też biesiady z przyjaciółmi i znajomymi, rozmowy o wszystkim i o niczym , na które na co dzień po prostu nigdy nie ma czasu.

No i właśnie będzie teraz słów kilka a propos tych rozmów. Tematem, który wcześniej czy później dominował wszystkie inne była… dieta. No tak, w końcu za chwilę trzeba będzie odsłonić trochę więcej ciała i wbić się w kostium! (Jakby na potwierdzenie dostałam przed chwilą smsa od sąsiadów, którzy w ramach odzyskiwania formy po zimie zapraszają na wspólne bieganie…). A jak Wasza kondycja? Zaczęliście już robić ze sobą wiosenne porządki? Myślicie o detoksie i odchudzaniu? Czy jesteście teraz gotowi zacząć zdrowiej żyć?

Mam taką propozycję: stwórzmy razem „Przewodnik Wracających Do Formy”. Napiszcie jakie macie metody na zrzucanie zbędnych kilogramów, co robicie, co jecie, co pijecie.

Zdradzę Wam mój sekret nie tylko na oczyszczanie organizmu, ale też na dobry humor i energię na cały dzień. Zaraz po przebudzeniu wypijam szklankę napoju imbirowego. Wieczorem ścieram na drobnej tarce ok. dwu centymetrowy kawałek świeżego korzenia imbiru, zalewam letnią wodą i zostawiam na noc. Rano dolewam tylko trochę wrzątku i wciskam pół cytryny. Genialne!

Teraz kolej na Was. Piszcie jak zdrowo żyć i przeżyć;-). Za najciekawsze pomysły przewiduję nagrody: Zestaw eko ampułek Pat&Rub by Kinga Rusin, z naszej linii profesjonalnej SPA.  Nie ma ich jeszcze w sprzedaży detalicznej, będziecie więc mogli je przetestować jako pierwsi! Te ampułki to moja metoda na wiosenną regenerację skóry. Zawarte w nich naturalne substancje (min roślinny kwas hialuronowy czy wyciągi z roślin brazylijskich) pobudzają odnowę komórkową, wygładzają drobne zmarszczki, likwidują cienie pod oczami, nawilżają, napinają, genialnie poprawiają wygląd skóry, której w zimie nie oszczędzał mróz ani suche, nagrzane powietrze w domu czy pracy. Czekam na Wasze wpisy z niecierpliwością…