MAZURY CUD NATURY

Spełniając prośbę „MAŁGOSI” parę słów o Maratonie Mazury i moim w nim udziale. Idea biegania po mazurskich lasach uwiodła mnie od razu. Skoro dzięki wielkim, miejskim  maratonom promuje się wielkie, bogate miasta, to dlaczego mazurski maraton nie miałby promować takiego wspaniałego regionu Polski jakim jest Kraina Tysiąca Jezior? Jest się w końcu czym pochwalić i zdecydowanie, przy okazji, jest o czym mówić. Zaangażowałam się w ten pomysł od samego początku i z największą przyjemnością wsparła go również moja firma Pat&Rub by Kinga Rusin. Uznaliśmy, że jeżeli się promować to właśnie tu, na łonie natury.

Jeżeli coś wspierać i popierać to tylko aktywnie. Malina Ferenstein, czyli pomysłodawczyni i organizatorka imprezy ulitowała się nad trochę mniej wytrzymałymi biegaczami i przy okazji samego maratonu wymyśliła imprezę towarzyszącą, dla tych wszystkich, którzy kochają Mazury, czyli bieg na 10km szlakiem malowniczej Krutyni. 10km to ponad czterokrotnie krócej niż wynosi dystans maratonu, ale i do takiego wysiłku trzeba się jakoś przygotować, żeby wypaść godnie;-).

Bieganie nie należy do moich ulubionych sportów, ale faktycznie doskonale wpływa na formę i figurę, więc nie zastanawiałam się nad sensem biegania zbyt długo. Każdą formę  aktywności fizycznej konsultuję z moim rehabilitantem i tak też było tym razem. Szczęśliwie Szczepan, na zdjęciu to ten wysoki blondyn, który biegnie koło mnie, prowadzi również zajęcia z techniki biegania i sam kiedyś wyczynowo uprawiał ten sport. Byłam więc w dobrych rękach. Po trwającej ponad rok rehabilitacji po poważnej kontuzji kręgosłupa wróciłam do biegania w październiku. Spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu, wczesnym rankiem. Jesienią biegaczy było jeszcze całkiem sporo, ale im robiło się zimniej, tym więcej ich ubywało. Kiedy temperatury spadły poniżej zera, rano w parku mijałam się już tylko z… Moniką Olejnik;-). Dotrwałam do wiosny, a potem było już tylko łatwiej, bo cieplej. Zaczynamy zawsze od truchtu a potem ćwiczeń rozciągających, takimi sami ćwiczeniami kończymy. Kiedy mam jeszcze chwilę wolną, to, zaraz po bieganiu, jadę poćwiczyć z żoną Szczepana, Renią – to ta drobna brunetka po prawej. Renia dba już od jakiegoś czasu o moją kondycję i ćwiczyła ze mną będąc nawet w zaawansowanej ciąży. Bardzo się ucieszyłam że Renia i Szczepan zdecydowali się pobiec razem ze mną, bo miałam motywację i fachowe porady po drodze. Szczepan przez całe 10km nie dał mi zapomnieć o tym, że biegamy po najpiękniejszych polskich terenach, powtarzając co krok: „Ależ tu jest obłędnie!”. Trasa była faktycznie fantastyczna i bardzo urozmaicona: głównie drogi szutrowe, ale też leśne dukty i piaszczyste ścieżki, trudne do pokonania, szczególnie pod koniec biegu. Na szóstym kilometrze jeszcze miałam nadzieję na pobicie życiówki, czyli 54min, ale niestety trochę pod koniec osłabłam i ostatecznie dobiegłam w czasie 1,01h. Może rezultat nie powala, szczególnie w porównaniu z czasem zwycięzcy: 31min!!! (gratulacje Kuba!), ale pierwsze koty za płoty.

Mam nadzieję, że uda się wypromować Maraton Mazury jako wizytówkę Polski i w przyszłym roku ściągnie tu wielu zagranicznych zawodników, dziennikarze i stacje telewizyjne. Dobrze by było wykorzystać dobrą prasę po Euro i chwalić się tym, co mamy najlepsze: wspaniałą, jeszcze cały czas nieskażoną przyrodą, dobrą, opartą o naturalne produkty, polską kuchnią, gościnnością i otwartością. Tego właśnie szukają teraz turyści, umęczeni komercjalizacją, tłokiem i upałami południowej Europy. Przy okazji warto głośno dyskutować o tym, jak Mazury chronić, co robić ze ściekami, które spływają, nawet z największych hoteli prosto do jezior, jak zachęcić turystów, żeby zamiast śmiecić sprzątali (byliście kiedyś na Mazurach po sezonie? Wejście do lasów okalających jeziora to masakra! Przepraszam za dosłowność, ale w tym przypadku inaczej się nie da: są zasrane!). Dlaczego lokalne władze nie zabezpieczają specjalnych koszy na śmieci, nie sprzątają regularnie i nie karzą śmiecących? Dlaczego właściciele żaglówek nalewają paliwo do swoich silników z kanistrów na środku jeziora, rozlewając przy okazji dużą jego część? Dlaczego w nielicznych portach i przystaniach w zasadzie nie ma toalet i sanitariatów, a żeglarze myją siebie, swoje łódki i naczynia bezpośrednio w wodzie? Dlaczego w końcu na Mazurach wciąż organizuje się polowania z nagonką? Kiedy odwiedziłam Mazurski Park Krajobrazowy w listopadzie zeszłego roku mało nie padłam z wrażenia. W ciągu paru tygodni przybyło tu kilkaset!!! ambon. Bynajmniej nie po to, żeby ułatwić bezkrwawe polowania z aparatem…. Jak powiedział mi jeden z lokalnych mieszkańców (anonimowo, bojąc się konsekwencji ze strony myśliwskiego lobby…) polowanie z nagonką to „holokaust zwierząt”, niedopuszczalna procedura we współczesnym, cywilizowanym świecie. Trudno się z tym nie zgodzić, kiedy widzi się zdjęcia łąk pokrytych trupami zwierząt i myśli o setkach innych, które niecelnie trafione, ranne dogorywają gdzieś w strasznych męczarniach w lesie… I to wszystko ponoć zgodne z prawem… O tym wszystkim chciałam rozmawiać, dlatego pobiegłam w Maratonie Mazury. Właśnie zaczęły się wakacje, turystów i śmieci coraz więcej, do sezonu polowań zostało parę miesięcy. Więc kiedy się za to zabrać jak nie teraz?

31 Odpowiedzi na MAZURY CUD NATURY

  • ~Marwa mówi:

    Tod Burke, a criminologist at Radford University in Virginia. If I had the shtsliegt inkling that a woman wasn’t someone I could easily handle, then I would pass right on by. Or if I thought I couldn’t control the situation, then I wouldn’t even mess with the house, much less attempt a rape there, says Brad Morrison, a convicted sex offender who raped 75 women in 11 states and who’s quoted in Predators: Who They Are and How to Stop Them , by Gregory M. Cooper, Michael R. King, and Thomas McHoes. Like, if they had a dog, then forget it. Even a small one makes too much noise. If I saw a pair of construction boots, for example, out on the porch or on the landing, I walked right on by. In fact, I think if women who live alone would put a pair of old construction boots—or something that makes it look like a physically fit manly-type of guy lives with them—out in front of their door, most rapists or even burglars wouldn’t even think about trying to get into their home. Distraction is another cue criminals look for. Some people think talking on a cell phone enhances their safety because the other person can always summon help if there’s trouble—but experts disagree. Talking on a phone or listening to an iPod is a distraction, and armed robbers are casting about for distracted victims. Not paying attention, looking like a tourist—having the map out, looking confused—absolutely makes people more vulnerable, Burke says ==edit== The same team also found that rapists tend to be more able than average to interpret facial cues, such as a downward gaze or a fearful expression. It’s possible this skill makes rapists especially able to spot passive, submissive women. One study even showed that rapists are more empathetic toward women than other criminals—although they have a distinct empathy gap when it comes to their own victims. A highly attuned rapist and a woman who’s oblivious to hostile body language make a dangerous combination. Even personality plays a role. Conventional wisdom holds that women who dress provocatively draw attention and put themselves at risk of sexual assault. But studies show that it is women with passive, submissive personalities who are most likely to be raped—and that they tend to wear body-concealing clothing, such as high necklines, long pants and sleeves, and multiple layers. Predatory men can accurately identify submissive women just by their style of dress and other aspects of appearance. The hallmarks of submissive body language, such as downward gaze and slumped posture, may even be misinterpreted by rapists as flirtation. Drinking and drug use, not surprisingly, also mark a person as a potential victim. It’s a robber’s dream to knock a drunk down and take what they’ve got, says former Ohio detective Stacy Dittrich.That goes double for sexual assault. Drunken people not only appear more vulnerable, they’re also especially likely to place themselves in dangerous situations. Alcohol decreases people’s ability to evaluate the consequences of their actions and distorts their ability to predict how others perceive them. And women who are intoxicated, studies show, tend to be animated, giving off signals sexual offenders may misinterpret as sexual interest

  • ~Ania mówi:

    Pani Kingo,
    czy można jakoś skontaktować się z panem Szczepanem w sprawie zajęć z techniki biegania? Biegać zaczęłam dopiero na wiosnę tego roku ale już mnie to bardzo wciągnęło. Jednak chciałabym popracować na techniką, uzyskać dobre rady itp.
    Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam,

  • ~Ela mówi:

    Pani Kingo
    Moja przygoda z bieganiem zaczęła się rok temu w Norymberdze ,jak byłam tam na urlopie ,właśnie tam przyszło mi do głowy żeby zacząć biegać ,po tym jak zobaczyłam ile osób biega,jeździ na rowerach,rolkach po prostu coś niesamowitego. W parku nad jeziorem było mnóstwo ścieżek do tego przystosowanych ,bardzo mi się to podobało,cieszy mnie to ,że w Polsce też zaczyna przybywać takich miejsc i ścieżek.jednak musiał minąć rok,żebym zaczęła biegać,zmobilizowałam się i biegam już 2miesiące .Najpierw były to krótkie dystanse 3 kółka po400m a w tej chwili biegam 8km, nie wierzyłam ,że dam radę a jednak, jestem z siebie dumna ,cieszę się schudłam 3kg ,polecam wszystkim niedowiarkom dacie radę trzeba tylko trochę chęci i się uda.Podziwiam też Panią to wspaniałe, że daje Pani taki przykład życzę wszystkiego najlepszego.

  • ~Ela mówi:

    Biegłyśmy razem. No – prawie razem, bo ja w maratonie, w swoim pierwszym maratonie :D Było przecudnie :D :D :D
    Bardzo dobrze, że pisze Panie o problemach z zanieczyszczeniem Mazur. Aż serce mi się ścisnęło z żalu. Nie miałam pojęcia, że dzieje się to na taką skalę…..

  • ~Paulina mówi:

    Popieram wszystkie tego rodzaju inicjatywy. I już wiem, że w przyłyszłym roku będę na Mazurach :) Pozdrawiam wszystkich biegających. Ps. Wczoraj brałam udział w XXII Biegu Powstania Warszawskiego. Jestem z siebie bardzo dumna zwłaszcza, że cel był wyjątkowy – wyrażenie pamięci o ludziach którzy swoim heroizmem i odwagą walczyli o WARSZAWĘ

  • Piękny entourage, na pewno warto pobiec dla odmiany inną nawierzchnią niż asfalt :) zwłaszcza w takie upały :) Pozdrawiam serdecznie!

  • ~sepcia mówi:

    *kolorowych snów*:):*

  • ~Kasia mówi:

    :) jak fajnie że znowu Pani jest:)

    Z całą pewnością popieram wszystkich tutaj komentujących i podziwiających Panią za siłę,energię,chęć do działania.
    Jest Pani piękną,mądrą i godną naśladowania kobietom.Ja jestem w przedziale wiekowym 30+ i mimo moich przeżyć i doświadczeń życiowych nie mam w sobie tak dużo siły by wziązc się za swoje życie,by cois w nim zmienić.mój zapał jest słomiany:(

    Pani KINGO jak odnaleźć w sobie siłę,motywację jeżeli świat daje w kość i kobieta czuje się okropnie:(

    Proszę o pomoc!!!

    Całuję:*szanuje i podziwiam!!!

  • ~Tomasz mówi:

    Do tej pory też nie przepadałem za bieganiem. Ostatnio się to zmieniło (po zerwaniu wiązadeł w kolanie pozostało tylko bieganie).

    Przekonałem się do biegania dzięki poradom Gillian McKeith, aby do swojego zdrowego odżywiania dołączyć jeszcze codzienną odrobinę ruchu. Bez tego nie da się utrzymać swojej wagi oraz dobrej kondycji. Samo dranie o to, co się je to zbyt mało. Aczkolwiek nadal aktualne jest stwierdzenie Gillian: „Jesteś tym, co jesz”.

    Do tego przeczytałem książkę o bieganiu metodą Gallowaya i bieganie przestało mnie zniechęcać. Co więcej – polubiłem je i odczuwam przyjemność na myśl o treningu. Jeśli kogoś bieganie nie kręci albo po prostu nie może sobie wyobrazić, jak tu przebiec 10, 20 40 km, to polecam tę książkę.

  • ~Irena mówi:

    Pani Kingo,
    rowniez ciesze sie ze pisze pani nadal.
    Lubie pania jako czlowieka , kobiete ktora potrafi walczyc, w doslownym znaczeniu tego slowa. Pani Kingo, dlaczego pani w ustawieniach nie ma tak ze najpierw pani przeczyta , a potem udostepni dla innych ludzi, wie pani ze sa ludzie i ludzie, takie pierdoly piszecie uszczypliwe o tej kobiecie, popatrzcie na siebie a dopiero glupie docinki.Niech pani zmieni na blogspot, tam mozna naprawde tak zrobic i pisac rowniez pieknie , a i tym zazdrosnikom , bedzie glupio, i tam mozna duzo zrobic jak ktos bedzie dokuczal, blog zrobic na security, to takie osoby chwyca i to szybko.
    Nie bede rozpisywala sie duzo. Ale gdyby takich osob myslacych jak pani bylo w Polsce wiecej , bylo by inne zycie . Dokladnie zgadzam sie z tym brudem, egoizmem , i myslalam ze az do tego stopnia nie sa zdolni ludzie / o ile powinni nazywac sie ludzmi/.
    pisze o tym co widac, brud , smrod i ubstwo i jeszcze te biedne zwiarzatka , no nie w glowie sie nie miesli , to sa ludzie ? ,. a gdzie sily porzadkowe, osoby ktore odpowiadaja za swoj teren, siedzacy na stolkach, cizkie pieniadze otrzymujacje, wstydzcie sie , nie tylko o brudy ale ogolnie .Pisze panie o bieganiu , ok , kazda zdrowa incjatywa itd. jest b. dobra.I zycze tym co maja ochote , i moga biegac , czy cos innego pozytywnego robic dla swego organizmu samych sukcesow.
    Wie Pani dlaczego nie ma tak duzo turystow w Polsce, bo Polska kojarzy sie ludziom z zachodu, z brudem, i wieloma rzeczami.
    Przyjedzcie tutaj , gdzie ja mieszkam od dlugich bardzo lat, taki stan rzeczy nikt tutaj nie zastanie, bo kazdy wie ze to nienormalne tak postepowac, wiedza jak zyc, i maja wielki szacunek do natury, zwierzat itd.. Jesli kot wejdzie na drzewo, to jest tylko jeden przyklad; i nie moze z niego zejsc , to przyjezdza straz pozarna i go zniesie, a co pomyslec o tym co pani napisala , brak mi slow .
    Na zachodzie Polacy musza dostosowawc sie do kultury kraju w jakim sa, bo inaczej mieli by ciezkie problemy, a narzekaja ze Polska to taka i owaka , uciekaja ze swojej ojczyzny, bo boja sie za nia porzadnie wziasc, pracowac jak inni ktorzy zostali, tu narzekaja , ale tubylcy nie sa glupcami i wiedza wszystko.
    To jest tak jak nie ma kontroli nad tymi co nie powinni nawet nazywac sie ludzmi i za luzna dyscyplina.
    Ja mieszkam tutaj od urodzenia, ze wzgledu na to ze moi rodzice, rodzina dalsza tez tutaj mieszka itd……., ale srcem jestem rowniez z Polska , mamy tak piekny kraj , ale za duzo leni. NIE MOGE SKUPIC SIE NAD PANI OGOLNYM TEMATEM , PO TYM CO PRZECZYTALAM O WYGLADZIE MAZUR, MYSLE ZE TAKICH MIEJSC JEST WIECEJ, przepraszam ,
    bardzo serdecznie pozdrawiam pania , i prosze zastanowic sie nad zmiana , i nie przejmowac sie tymi bzdurami mili panstwo, pani Kinga nie jest osamotniona i nigdy nie bedzie.
    Irena

  • ~Inka mówi:

    Witam Pani Kingo, chciałam tylko napisac,że szczerze Panią podziwiam za upór w realizacji swoich marzeń zawodowych i osobistych. Z rok na rok wygląda Pani coraz piękniej ( i ten uśmiech na kązdym niemal zdjęciu w ostatnim czasie ) .To naprawde fajne,że ma Pani w sobie tyle energii i chęci do działania i że nie spoczęła Pani na laurach, mimo że środki finansowe napewno Pani na to by pozwoliły. Niech Pani zdradzi skąd Pani bierze siły i co Panią inspiruje do działania???? Pozdrawiam Serdecznie,

  • ~Marian mówi:

    Podziwiam biegaczy i zaczynam się coraz bardziej skłaniać do tego aby zacząć. Zamówiłem sobie już ubrania i ciuszki :)

    • ~Madeline mówi:

      Same ciuchy tu nie pomogą :) Jak nie ma silnej woli, to chociażby najdroższe, najlepsze, „najinteligentniejsze” jakie opracowali super naukowcy – nic nie pomoże :) Musi być element silnej woli :) ona pokona brak ciuchów ;)

  • ~Hanna mówi:

    Mysle, ze tragedia o ktorej Pani pisze spowodowana jest tym, ze wiekszosc ludzi to ptaszki. Bo zarowno trudno cos rozumiec, kiedy jest sie ptaszkiem jak tez ptaszka ciezko jest usluchac. Najgorsze jest to, ze pomimo spostrzegania tego rodzaju bolaczki i braku odzewu, braku widocznej poprawy ciagle jest tendencja aby wzywac ludzi na lono natury. ”Biedne zwierzatka, na pewno sa tekie dobre, ludzie na pewno tez sa dobrzy (….(?)).

  • ~Hanna mówi:

    Nie wiem po co lono natury kiedy chodzi o to zeby przebywac w tlumie.

  • wiechowskid mówi:

    Ja też dużo biegam, lecz nie po mazurach. Wole tak jakoś asfalt. Ale idea dobra.

  • ~Madeline mówi:

    Te wpisy po angielsku to roboty :( sama walczę z nimi na swojej stronie. Jedyna metoda to moderowanie treści, czyli publikacja komentarza po osobistym zatwierdzeniu. Jednak nie wiem, czy to ma sens w przypadku tak popularnego bloga.

  • ~duperelka mówi:

    Bardzo dobra idea! Wpis przeczytałam od deski do deski,popieram inicjatywę,choć sama osobiście jestem na bakier z bieganiem.Chyba czas najwyższy przeprosić się z adidasami i wdrożyć trochę ruchu w życie.Skoro zewsząd tyle pozytywnych opinii :)

  • ~FYourBeauty mówi:

    Witam serdecznie,
    super, że Pani znowu pisze :) I miałam nadzieję, że będzie również wpis o maratonie…
    Ja zaczęłam właśnie biegać, biegam dopiero miesiąc czasu, mam rozpisany trening, tak żeby się nie zaorać :) Ale już widzę postęp jeżeli chodzi o kondycję. Jeszcze miesiąc temu nie byłabym w stanie przebiec kilometra, a teraz przebiegam 3 km :) mam nadzieję, że w przyszłym roku rownież bedzie maraton na Mazurach i rownież wyznaczą trasę 10 km, bo bardzo chciałabym pobiec – o ile przetrwam zimę…

    pozdrawiam serdecznie :)
    Jola z http://www.fyourbeauty.blogspot.pl

  • ~Kasia mówi:

    Opis zwierzat mordowanych w lesie to jakas masakra…. Nie slyszalam o tym wczesniej, to znaczy o takiej skali tego zjawiska. Jesli tylko uda sie Pani mowic o tym przy okazji wizyt w mediach, to wiecej nie trzeba. Najpierw zastanawialam sie ‚po co to Pani’, ten bieg – ale teraz popieram calym sercem. Zainteresowanie mediow tematem wymaga dania im czegos w zamian.
    No i oczywiscie wiem, ze samo wyzwanie to dla Pani zacheta sama w sobie:) W koncu mamy do czynienia z Kinga Rusin:)

    • ~Suada mówi:

      I bought it from a Japanese book store I looekd extensively for it online before then, but the only scans I could find were the same ones I already had (bad quality). Volume 3 is the same way, but 4-9 are good quality, though we still might buy the tankos for those as well. We shall see!

  • ~Żaneta mówi:

    podziwiam
    mnie szlag trafia jak mam podbiec do autobusu
    a taki maraton to bylby dla mnie gwozdz do trumny

  • ~Polly mówi:

    O właśnie … też miałam Panią pytać o ten maraton :))) widziałam w tvn jak Pani wspominała o swoim udziale. Ja się właśnie zastanawiam nad bieganiem ale po pierwsze moje wrodzone lenistwo póki co bierze górę a po drugie nie mam kogo poprosić o jakieś wskazówki bo właśnie już się zorientowałam, że bieganie to nie znaczy ubieram się, wychodzę i biegnę tylko trzeba mieć plan, robić rozgrzewkę i rozciąganie no i powoli zwiększać trudność a nie tak od razu na hurra. No ale właśnie jakoś tak tych wskazówek mi brakuje.

    Co do spamu to nie wiem jak to jest na blogu.pl ale ja bloguję na blogspocie a kiedyś wieki temu na onecie i tam się ten problem załatwiało w ustawieniach komentarzy tzn. wstawiało weryfikację obrazkową i numeryczną której spamerskie automaty nie potrafią ominąć. Widzę, że Pani ma tu już jeden rodzaj weryfikacji ale może niech Pani „poszpera” głębiej w ustawieniach komentarzy i coś się może znajdzie :))

  • ~Małgosia mówi:

    Pani Kingo,
    bardzo dziękuję za odpowiedź. Ja swoją przygodę z bieganiem zaczęłam pół roku temu, do treningów podchodzę intuicyjnie, wspierając się jedynie literaturą, jestem od Pani kilka lat starsza i na dodatek mój tryb życia trudno było nazwać aktywnym. Nic więc dziwnego, że biorąc udział w pierwszych zawodach stawiałam sobie jedynie za cel, by je ukończyć. Teraz biegając staram się poprawiać czas, w jakim pokonuję kolejne kilometry, ale największą przyjemność czerpię z pokonywania samej siebie no i oczywiście z otoczenia w jakim biegam. Jestem mieszkanką Łodzi, a swoją ulubioną trasę biegową znalazłam w pobliskim Lesie Łagiewnickim, który jest (w części) rezerwatem przyrody. Zazdroszczę widoków i wrażeń wszystkim uczestnikom Maratonu Mazury. Może uda mi się przyjechać do was w przyszłym roku…

  • ~SK mówi:

    Jak ja się cieszę, że pani wróciła! Ufff… Myślałam, że zapomniała pani kompletnie. Może pani coś zrobi z tymi denerwującymi komentarzami pod większością wpisów. :) Pozdrawiam seredcznie!

    • kinga.rusin mówi:

      Chodzi Pani o te wpisy po angielsku? To spam… I zupełnie nie wiem jak sobie z nim poradzić. Zwracałam się już z prośbą o pomoc do operatora blog.pl, ale twierdzi, że też jest bezsilny. Może ktoś wie, jak temu zaradzić? Ten spam pojawił się w momencie, kiedy zagraniczne portale zalinkowały u siebie mój wpis o Paul’u Wesley’u…

      • ~SK mówi:

        Jeśli to jest spam pochodzący od ludzi USA lub Anglii, to może udałoby się zrobić tak jak Debbie Schlussel, czyli zablokować dostęp do jej strony osobom z Polski, próbującym się tam dostać, a w tym wypadku zablokować dostęp osobom z amerykańskimi i angielskimi adresami IP. Problem w tym, że nie mam pojęcia czy operator blog.pl może coś takiego zrobić. Nie należy się tym jednak przejmować za bardzo. :)

  • ~Kasia mówi:

    Wow… obejrzałam moje gratulacje naprawde szczerze podziwiam za wytrwałość i tak trzymać dalej :)

Odpowiedz na „kinga.rusinAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>