„MOJA” AMERYKA…

Dziękuję za zainteresowanieJ. Blisko 200tys. odsłon w ciągu kilku godzin zrobiło na mnie duże wrażenie! Jeszcze większe wrażenie zrobiła dyskusja, która cały czas ma miejsce pod moim wpisem o wycieczce do Stanów. Wiedziałam, że wsadzę kij w mrowisko…;-). Ponieważ zawrzało, czuję się w obowiązku odnieść do części wpisów.

Po pierwsze, mojej opinii o Stanach nie zbudowałam na podstawie jednej wizyty w Nowym Jorku. Pierwszy raz przyjechałam do Ameryki w 1984 roku, jako nastolatka. Wtedy mogłam naprawdę bezkrytycznie zachłysnąć się wszystkim co tu zobaczyłam, bo przyjechałam z biednej Polski, w której nie było dosłownie nic. I, tak, Stany zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, z tymi ogromnymi samochodami, drapaczami chmur, sklepami pełnymi wszystkiego, z ludźmi, którzy byli otwarci i bardzo ciekawi opowieści zza żelaznej kurtyny. Przyjechałam na występy z Dziecięcym Zespołem Pieśni i Tańca Varsovia, na zaproszenie amerykańskiej Polonii, której dużą część stanowili wtedy emigranci stanu wojennego, stęsknieni za wszystkim co polskie. Nigdy nie zapomnę występów w Lincoln Center, w sercu Nowego Jorku, kiedy cała sala, płacząc, na stojąco odśpiewała z nami „Płynie Wisła, płynie”, i nigdy nie zapomnę jak wtedy zabrzmiały, wykrzyczane niemalże słowa, „ A dopóki płynie Polska nie zaginie!”. Taki jest początek moich amerykańskich wspomnień.

Ameryka przygarnęła wtedy Polaków, którzy oparli się reżimowi  i, delikatnie rzecz ujmując, zostali z ojczyzny wyproszeni. Emigrantów stanu wojennego spotkałam wiele lat później, kiedy przeprowadziłam się na blisko 4 lata do Waszyngtonu. Wielu z nich bardzo dobrze sobie poradziło, bo „nowa ojczyzna” dała im szansę, a oni z niej skorzystali. Wśród nich są moi serdeczni przyjaciele do dnia dzisiejszego, wykładowcy uniwersyteccy, tacy jak prof. Jerzy Różyłło, doradcy Banku Światowego jak prof. Bartek Kamiński, wybitni dziennikarze, jak Maciek Wierzyński czy Jarek Anders. To oni i ich opowieści wpłynęły w dużej mierze na mój stosunek do Stanów. Ale na Amerykę mogłam też spojrzeć własnymi oczyma. Robiąc reportaże, zwiedziłam sporą część tego kraju, widziałam środkowy zachód, gdzie czas jakby się zatrzymał i gorące południe, gdzie wciąż czuje się klimat rasowych podziałów. „Moja” Ameryka to nie tylko Manhattan! Zgadzam się, że nie można niczego powiedzieć o Stanach, jeżeli było się tylko na krótkiej wycieczce w Nowym Jorku i to wyłącznie na Manhattanie, bo to miejsca dla Ameryki bardzo mało reprezentatywne. Tak się akurat składa, że jestem teraz na Manhattanie i zachwycam się tym, co mi oferuje ( a oferuje bardzo dużo, od wypchanych dziełami sztuki muzeów, po niesamowite przedstawienia na Broadway’u, zapierające dech w piersiach spektakle tańca współczesnego, street art, koncerty i niezliczoną ilość najróżniejszych restauracji, mogących zaspokoić nawet najbardziej wybrednych smakoszy).

Będąc tu zaledwie na krótką chwilę, cały czas pamiętam, co jest poza granicami tego miejskiego molocha. Pamiętam moją podróż do malowniczych i dzikich Catskills Mountains, zaledwie parę godzin jazdy samochodem stąd. Pamiętam wycieczkę na północ, do rezerwatów Indian, którzy korzystając z rządowych przywilejów pozakładali nieopodatkowane kasyna. Pamiętam Woodstock, przemysłowe Detroit i Cleveland, St. Paul-Minneapolis, czy Buffalo. Pamiętam Knoxville w stanie Tennessee, w którym nie dzieje się nic specjalnego, poza doroczną walką amatorów na gołe pięści i urocze Santa Fe pod granicą meksykańską. Robienie reportaży to nie była jedyna praca jaką w Ameryce wykonywałam, bo gdyby tak było może faktycznie mój obraz tego kraju byłby niepełny. Jako studentka przyjechałam tu na językowe kursy wakacyjne, a zarabiałam na nie opiekując się dziećmi. Przez blisko 3 miesiące mieszkałam z ludźmi, którzy byli typowymi przedstawicielami amerykańskiej średniej klasy. Poznałam wtedy nie tylko ich, ale też wielu Polaków, którzy ciężko pracując marzyli o lepszym życiu w kraju. I wielu z nich to się udało. Poznałam też takich, których plany wydawały mi się wtedy totalną utopią. A jednak… Moja przyjaciółka Agnieszka, tak jak planowała nostryfikowała swój dyplom z medycyny i jest teraz wybitnym kardiologiem, z prywatną praktyką w Chicago. Bo Ameryka cały czas daje szansę tym, którzy chcą z niej skorzystać…

Za chwilę pojedziemy pociągiem do Waszyngtonu, który pokochałam dopiero w połowie czteroletniego w nim pobytu. Na początku wydawał się odpychający, kostyczny, zasadniczy, ograniczony, ale dzięki cudownym, poznanym tu ludziom dał się oswoić i stał się poniekąd moim drugim domem. Po Waszyngtonie mogłabym oprowadzać wycieczki, znam tu, może nie każdą, ale wiele uliczek, znam zaułki, muzea, restauracje. Ostatni raz odwiedziłam Waszyngton, razem z moją mamą i córkami 7 lat temu. Jestem ciekawa czy i jak się zmienił. Opuszczam Nowy Jork cały czas nie mogąc wyjść z podziwu dla tego, co udało się jego władzom tu zrobić. Pamiętam dobrze Nowy Jork sprzed blisko 17 lat. Jeżeli ktoś twierdzi, że teraz jest niebezpieczny i brudny to powinien się przenieść w czasie o te kilkanaście lat. Nie wiem jak tego dokonali merowie miasta – Giuliani i Bloomberg, ale zmieniło się tu naprawdę dużo. Kiedyś wyprawa na daleki Harlem była trochę jak survival w dżungli, teraz pojechałam tam metrem razem z córką, do kościoła baptystów na Convent Street i nawet przez chwilę nie miałyśmy poczucia jakiegokolwiek zagrożenia. Zaskoczyła mnie też, niegdyś portowa dzielnica Tribeca. Odkąd postanowił zainwestować tu swoje pieniądze Robert De Niro, budując, razem ze wspólnikami piękny hotel Greenwich, tworząc Centrum Filmowe, a w nim słynny festiwal, to miejsce po prostu kwitnie. Nieopodal, dosłownie w oczach rośnie nowe World Trade Center, dookoła jest mnóstwo klimatycznych knajpek i kawiarni, a atmosfera przypomina trochę Paryż. Nie do poznania jest też teraz „polski” Greenpoint. Z dzielnicy biednych emigrantów wyrasta na jedno z najmodniejszych miejsc w mieście. Nowoczesne budynki, które tu powstają będą miały jeden z najlepszych i najpiękniejszych widoków na Manhattan. Nic dziwnego, że deweloperzy liczą na tych, którzy na Brooklinie szukają teraz spokojniejszej, od zatłoczonego centrum przystani. Poza widokiem, dostaną na Greenpoincie idealną lokalizację, zaledwie długość mostu od ścisłego centrum Manhattanu.

Wyjeżdżam teraz z Nowego Jorku, ale przy swoim zdaniu pozostanę: może i jest to miasto wielu kontrastów, w którym bogactwo spotyka się z biedą, luksus z brudem, biedni emigranci żyją obok oderwanych od rzeczywistości miliarderów, w którym jest tłoczno i potrafi być nieznośnie duszno, ale nigdzie indziej życie nie tętni tak, jak tu. Tu nie sposób się nudzić, chociaż „miasto, które nigdy nie śpi” może też porządnie człowieka wymęczyć.

To może na zakończenie powtórzę tylko: dobrze się w Stanach czuję i lubię tu wracać. Tym właśnie chciałam się podzielić zamieszczając wpis i zdjęcia z Nowego Jorku;-). Ps. Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojej córki Igi (dziękuję:-))

 

 

137 Odpowiedzi na „MOJA” AMERYKA…

  • ~kamu mówi:

    No i poplakalam sie jak bobr Pani Kingo..juz po kilkuzdaniowym wstepie. Znakomity.
    Lubie Pania od zawsze, od pierwszego wystepu w szklanym okienku i zdania nie zmienie.
    Jest Pani urocza i dzielna kobieta, mogaca smialo stanowic przyklad dla tych nieco podlamanych zyciem. Brawo!
    A poza tym, i to nie jest zadne lizusostwo, Pani uroda lsni! mimo kilkudziesiatkow latek.. jest pani wciaz naturalna, swieza i przeurocza:) Tymczasem ostatnie zdjecia Pani bylej kolezanki i lowczyni mezow w jednym sa…po prostu prawdziwe. Sama sobie zrobila krzywde przedobrzajac. Biedna, zdesperowana Hania. No coz..
    Wszelkiego powodzenia Pani Kingo!:)

  • ~prof mówi:

    Nie był niczego, a nie nic. Proszę pisać poprawnie po polsku.

  • ~Slavvomir mówi:

    Co to ja miałem robić w przeszłości, o czym pisał Mareczek lub jego przydu.pas:

    1. Miałem mścić się za prześcignięcie mnie w rankingu przez Mareczka. Tylko id.ioci patrzą na ranking blogów i niech to wystarczy za komentarz.

    2. Miałem sprzedać trzy książki, którą to informację Mareczek powtarza jak mantrę i tak długo powtarzał aż w nią uwierzył.

    3. Miałem wklejać swoje stare notki na forum Gazety Wyborczej. Wielokrotnie pisałem, że nie bawię się na forach. Do dzisiaj „tajemnicą” pozostaje kto to robił za moimi plecami. Całkiem przypadkiem zbiegło się to z ośmieszeniem Mareczka na tymże forum. Sam się o tym dowiedziałem z drugiej ręki. Dopiero moja interwencja u adminów spowodowała, że wpisy podszywacza zostały skasowane.

    4. Miałem się na nowo ożenić. Całkiem „przypadkiem” informacja ta była powtarzana przez Mareczka podpisanego już jako Życzliwy najpierw na netformatorze, potem na blogu Planety jako jakaś sensacja. Nieważne było, że podał to jakiś troll. Zaprzeczyłem, ale nie pomogło. Mareczek powtarzał to dalej jako pewnik.

    5. Miałem nie dostać propozycji od Mellera. To można to łatwo sprawdzić i każdy zainteresowany mógł to zrobić. Jest na filmie w sieci z wręczenia nagród na gali Blog Roku 2006. Tym razem przydu.pas Brutal uparł się, że nic takiego nie miało miejsca. I powtarza to od prawie dwóch lat. Nie skorzystałem z propozycji, co wywołuje niezrozumienie, ale to chyba moja sprawa z czego korzystam, a z czego nie?

    6. Miałem mieć dużo wrogów. Kiedy człowiek działa to rodzą się czasem konflikty. Jak czas pokazał jedyni moi „wrogowie” to oszuści,mitomani, trolle i ogólnie te osoby, które nie mogły znieść, że mam inne zdanie od nich.
    Potem tak się zamieszały w SWOICH kłamstwach, że pozostało im zaszyć się gdzieś na peryferiach blogosfery.
    Mareczek lub Brutal obrazili o dużo więcej osób. I to bardziej bezpośrednio nazywając je grubymi babami, kaszalotami, ćwierćinteligentami itp., itd. Każda z wyzwanych tak osób mogła założyć antybloga setki razy. Jak widzę u Oseta,ślady w sieci też to pokazują.

    7. Miałem wklejać setki komentarzy dziennie. Trzy LATA temu kasowany u Mareczka wklejałem raz jeszcze komenty podpisane MOIM imieniem. Trwało to na tyle krótko, że nawet nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Szybko mi się znudziło.Nie mogłem przypuszczać, że ta głupia zabawa z czasem urośnie do „setek komentarzy wklejanych schorowanemu człowiekowi”. Całe moje”kłopoty” biorą się z tego, że nie jestem tchórzem i własne słowa podpisuję własnym imieniem z czym panowie „Życzliwy” i”zal” mają widoczny problem.

    8. Miałem niszczyć blogi i blogerów. Coś kiepski ze mnie niszczyciel, skoro Wyro-cznia wciąż bloga prowadzi, Kawa i Azazel sami zrezygnowali z szopki zafundowanej czytelnikom. Nawet Mareczek przeniósł się na ecoego dopiero po tym jak przegrał Z KRETESEM konkurs na Bloga Roku 2007 nie dostając 90 smsów wciągu dziesięciu dni i obraził się na onet za rzekome awarie. Fakty są takie, że u Mareczka nie komentuję od trzech LAT, u Wyro-czni, Azazela, Kawy od dwóch LAT. U Brutala od kilkunastu miesięcy. I ja tu nie piszę o komentowaniu stałym, a o ostatnich, pojedynczych wpisach. A teorie spiskowe mnie nie obchodzą.

    9. Miałem skrzywdzić dziewczynę nazywając ją prostytutką. Rzecz w tym, że działo się to na blogu, którego nazwa i opowieści przedstawiały dziewczynę,która bierze pieniądze za seks czyli jest… Ani Mareczek ani przydu.pas tego nie sprawdzili.

    10. Miałem liczyć okres Weronice, co jest z kolei kłamstwem wymyślonym przez nią, jak i kilka innych. Nie przeszkadza to Mareczkowi i przydu.pasowi powtarzać za nią kłamstwa, na które dowodów brak, bo rzeczy te nigdy się nie z darzyły.

    11. Miałem pisać lewe komenty na blogu czego dowodem jest to, że na netformatorze nie ma komentarzy. Gdybym pisał lewe komenty na blogu dlaczego miałbym ich nie pisać netformatorze i to wiedząc, że Mareczek z wypiekami na twarzy sprawdza ruch na stronie? I guzik to by admina obchodziło. Netformator to nie blog czego Mareczek nie potrafi przetrawić. To portal lokalny, który przeznaczony jest dla częstochowian.
    Ostatnio bardzo dużo działam na niwie lokalnej. Od DKF, poprzez RSS, Saints Częstochowa, fora-eksperckie.com, do propozycji dla Urzędu Miasta wykorzystania efektu Euro 2012 w Częstochowie. Dla Brutala i Mareczka to czarna magia.

    12. Miałem sam sobie odświeżać stronę. To dlaczego teraz jej sobie nie odświeżam by pochwalić się osiągnięciami? Przy okazji, jakiś czas temu spojrzałem na ulubiony przez Mareczka ranking. Okazało się, że komentarzy niema wcale, ale w tym rankingu zajmuje trzydzieste któreś miejsce. Czyżby to jeszcze jeden z przypadków kiedy ktoś oskarża o coś co sam robi?

    13. Miałem wysyłać na siebie smsy w konkursie na bloga. Mareczek, który stoi za tą rewelacją nie doczytał, że wtedy decydowały maile. Nie przeszkadza mu to powielać kłamstw przy pomocy przydu.pasa, a jakże!

    14. Miałem prowadzić znajomość z jakimś fryzjerem z antyblogu, w co Mareczek święcie wierzył i o czym u siebie pisał i udzielał się aktywnie na antyblogu MNIE poświęconym.

    15. Miałem nie być kim jestem. Kolejne rewelacje trolla z antybloga Mareczek przyjął jako pewnik.

    16. Miałem pisać beznadziejne teksty. Gdyby tak było to nikt by mnie nie nagradzał. Nikt by mi niczego nie proponował. Brutal chyba dwa LATA temu pisał,że jego blog będzie szeroko znany. Nie jest. Mareczek do dzisiaj przeżywa jak to redaktor CKM coś mu zaproponował, ale Mareczek był zbyt słaby pisarsko, żeby choćby spróbować. Obaj są zdolni tylko do tego, żeby przepisywać cudze myśli i przedstawiać je jako swoje. Czepianie się ironicznego tekstu o Gregorym jest tego najlepszym przykładem, że jest w nich tyle zawiści, złej woli, kompleksów,że muszą dać temu upust.

    17. coś by się jeszcze znalazło…

    Z niemałym zdziwieniem i OBURZENIEM przeczytałem, że ostatnio doszły kolejne zarzuty ze strony tych dwóch oshołomów związane z tym, że osoba podpisująca się Oset zaczęła prowadzić bloga przeciwko nim. Według nich…
    18. To ja mam prowadzić antybloga, wpisywać komentarze itp. itd….
    Od dawna wiadomo co myślę o antyblogach. Patrzyłem na „dzieło” Oseta,wpisy, komentarze i nie wierzyłem własnym oczom. To ten koloryzowany, upstrzony nietolerowanymi przeze mnie emotami blog, pełen wulgaryzmów i rozmów o niczym miałby być mój??? Ufff… brak słów.

    19. Mam się podszywać pod wiele nicków. To jakiś żart??? I o to oskarżają mnie osoby, które w ostatnim czasie podpisywały się u mnie jako „Życzliwy”(Mareczek) i „zal” (Brutal). Pierwszy cały czas pisał o tym, że na neformatorze jest mało komentarzy, a u Mareczka dużo, a drugi skarżył się na Oseta. Teraz dopiero wiem o co Brutalowi naprawdę chodziło.

    20. Miałem kupić samochód na raty, podczas gdy wyraźnie pisałem, że samochód kupiłem za gotówkę. Ale co kogo obchodzi mój samochód nie wiem…

    21. W związku z osetowem miałem będąc na koncercie szukać sieci, by tylko wkurzyć Brutala i się wpisać na bloga. Chyba komuś tu odbiło. Ja nie jeżdżę sam na koncerty. I to w tak szczególny dla mnie dzień. To po pierwsze. Po drugie,od lat stosuję zasadę, że czas poza domem i pracą jest czasem BEZWZGLĘDNIE wolny mod sieci. Jadąc gdziekolwiek nie zabieram ze sobą laptopa. Żal mi tych, którzy tak robią, bo to żaden odpoczynek. I pisałem o tym wielokrotnie.

    Czy dziwią mnie takie opinie? Nie, bo kłamstwa na mój temat, pomówienia,oszczerstwa ze strony tych dwóch zawistników to nie nowość.
    Nie spotkałem w sieci większego sk… niż Brutal i większego oszołoma niż Mareczek.
    Brutal to osoba niebezpieczna i bezczelna, bo anonimowa, a Mareczek jest głupi.Obydwaj są zawistni, egoistyczni, cyniczni i kłamliwi.
    To osoby, które kasują niewygodne pytania, wprowadzają logowanie,blokują, a potem powtarzają kłamstwo za kłamstwem nie dając absolutnie prawa do obrony.
    To osoby zakochane w sobie, pełne pychy, chętnie wykorzystujące brak anonimowości innych. To osoby mające cechy wyjątkowo perfidnego trolla.
    Obydwaj mają to do siebie, że w blogosferze nie doszli do niczego.
    A życiowo…
    Mareczek to bezrobotny, schorowany leń, który naciąga ludzi na kasę. Jak widzę(i dostrzegł to też Oset) „dzieło” sprzedaje się bez zmian czyli w tempie jedna książka na miesiąc.
    Brutal ma wszystko, od auta po drogie rzeczy i ciuchy, nikt nigdy nie widział w sieci czym jeździ, jak wygląda.
    Niestety dla niego na wakacje też nie jeździ. Mieszka, o ile pamiętam, z rodzicami i siostrą.

    Nie wiem czego nie potrafią znieść związanego ze mną od wielu lat, by przestać o mnie pieprzyć?
    Czy tego, że mnie stać na nowy samochód, a Mareczek jeździ autem ze zbiórek pieniędzy?
    Czy tego, że stale się rozwijam zawodowo, a taki Mareczek od lat stoi w miejscu i snuje wizje na temat tego co będzie jak będzie bogaty i sławny.
    Czy tego, że żyję swoim swobodnym życiem, a oni ślęczą przy swoich blogach i podniecają się wirtualną ułudą?
    Proponuję Mareczkowi i Brutalowi też odejść na jakiś czas od komputera. Może wtedy zrozumieją, że świat poza nim wygląda inaczej.

  • ~Podryw mówi:

    Kinga jesteś wspaniała, uwielbiam Cię.

  • ~iwona mówi:

    Pani Kingo! Pierwszy raz czytam Pani bloga, zaciekawiło mnie po prostu Pani spojrzenie na Nowy Jork. Dziekuję za ciekawy reportaż, bardzo prawdziwy, napisany piekną polszczyzną. Bywam od czasu do czasu w Stanach, w Nowym Jorku i całkowicie zgadzam się z Pani opinią na temat miasta i kraju. Na pewno pozostanę wierną czytelniczką Pani bloga, będę podziwiać Pani i córeczki Igi zdjęcia.Życzę wielu udanych podróży, dalekich i bliskich. Pozdrawiam serdecznie. Iwona
    P.S. A Mazury kocham także, widziałam Panią kiedyś w Karwiku:))

  • ~Kamila mówi:

    Każde słowo, zdjęcia, film, książka, w których przeplata się wątek o USA, Nowym Jorku czy konkretnych jego miejsca sprawia, że mam ciarki na całym ciele, do oczu napływają mi łzy i po raz kolejny rozpływam się na samą myśl o tym, że mogłabym tam być. Dziecięce marzenia pozostały do dzisiaj. Zazdroszczę możliwości bycia tam. I wierzę, że Nowy Jork można kochać….

    Fajnie by było obejrzeć ciekawe zakamarki Nowego Jorku, może ma Pani w swojej kolekcji takie zdjęcia?

    Pozdrawiam :)

  • ~Monika mówi:

    Widziałam panią na lotnisku JFK-a 12 sierpnia. Leciała pani liniami Lot do Warszawy . Dokładnie tym samym samolotem co ja :) Zastanawiałam się, czy to pani, ale teraz mam już chyba pewność . :)
    Pozdrawiam, Monika ;)

  • ~Iwona W. mówi:

    Piękne zdjęcia robi córka Iga :-) Ja uważam, że nie musi Pani absolutnie tłumaczyć się, dlaczego Pani kocha Nowy Jork czy Amerykę ogólnie. To są Pani odczucia i nikt nie może ich weryfikować. I jeszcze powiem jedno. Są ludzie, którzy będą czepiać się, narzekać, wymagać, myśleć, że im się ciągle coś należy… i tacy zostaną pewnie do ostatnich chwil życia.. umrą z myślą w głowie, że życie jest takie okrutne i co ta jakaś Kinga z telewizji może o nim wiedzieć! Ona przecież nosi torebki Louis Vuitton i robi sobie zdjęcia na Manhatanie. I niech sobie Ci ludzie żyją tak, zapadając się w swojej zgryzocie. Ważne, że są też inni ludzie :-) Tacy jak Pani :-) Nie chcę tu słodzić przesadnie, ale jest Pani dla mnie wzorem od dawna. I to nie wzorem Pani z telewizji. Jest Pani kimś, kto kiedyś dał mi kopa. I nawet pani o tym nie wie. Dziękuję :-) Dlaczego ja ten blog tak późno odkryłam??! A teraz u nas noc a ja komentuję wpis za wpisem :-) i naczytać się nie mogę :-)

  • ~konrad mówi:

    Jak człowiek dobrze „czuje się” z samym sobą, tzn.: akceptuje i lubi siebie w 100 procentach, patrzy optymistycznie na życie i umie się nim cieszyc, cieszyc samym faktem istnienia – tak po prostu – to w każdym miejscu na Ziemi czuje się dobrze. I jeśli są spełnione pewne warunki minimum (woda, pokarm), wtedy nie ma znaczenia, czy są to Stany, Indie, Burkina Faso lub Dębki nad polskim morzem. A nawiązując do komentarzy (poczytałem trochę), nie rozumiem, dlaczego tyle osób żyje przeszłością. Twój rozwód był jakieś 138 lat temu, a ludzie ciągle do tego wracają. Myślę, że to z zazdrości. Zazdroszczą Ci wolności. Pewnie sami codziennie marzą o rozwodzie, o wolności, ale z różnych przyczyn boją się tego kroku, i stąd ta frustracja oraz wpisy pełne zawiści, goryczy i jadu. Pozdrawiam.

  • ~Niedodana mówi:

    Pani Kingo, w pełni popieram i ja również uwielbiam Stany!
    Byłam tam dopiero raz, przez 3 miesiące i nie mogę się doczekać jak ponownie tam wrócę.
    Zgadzam się z Pani opinią, iż ogromnym atutem USA oprócz wielu różnorodnych atrakcji, są mili i uprzejmi ludzie. Da się ich spotkać dosłownie wszędzie, od przechodnia na ulicy po otwartą i pomocną obsługę w sklepach.
    Na marginesie to mój pierwszy komentarz na Pani blogu, w zasadzie jedna z pierwszych wizyt, ale wiem że i tu będę powracać. :)
    Przy okazji pragnę również powiedzieć, że jest Pani dla mnie jedną z nielicznych prezenterek telwizyjnych, które darzę uznaniem (również Panie: Dorotę Wellman i Patricię Kazadi), brak w Pani zazdrości i (powiem nieco kolokwialnie..) chęci bycia najmądrzejszym z wszystkich, a to naprawdę przyciąga.
    Od niedawna zainteresowała mnie również linia kosmetyków, której jest Pani założycielką, jestem przed zakupem kilku produktów.
    Brawo Pani Kingo za wszystko, oby tak dalej. Życzę dużo zdrowia, szczęścia i powodzenia.

    Pozdrawiam ciepło z Wrocławia. :)

  • ~Kasia mówi:

    Pani Kongo, nawet Pani nie wie jak strasznie zazdroszczę Pani tej Ameryki. Podróż do USA to moje marzenie i mam nadzieje że kiedyś się spełni, mocno w to wierzę.
    Strasznie przyjemnie się Panią czyta i tym milej ogląda zdjęcia:) również lubię oglądać DDTVN prowadzone właśnie przez Panią. Co do złośliwych komentarzy pod Pani adresem to przypuszczam że przez lata Pani pracy i byciem osobą publiczną pewnie przestała się Pani tak bardzo krytyką przejmować chociaż jak każde słowa nie miłe na pewno przykro jest coś takiego czytać nie mniej jednak proszę się tymi osobami nie przejmować gdyż kipi z nich zazdrość. Nie rozumiem w ogóle po co ktoś wchodzi na bloga skoro jego celem jest tylko krytykowanie i złośliwe komentarze przez które przemawia zazdrość że w życiu im nie wyszło. Pani Kingo taki nasz naród jak komuś się powodzi i do czegoś w życiu dojdzie to trzeba go zmieszać z błotem dlatego nie warto zaprzątać sobie głowę tymi marnymi jednostkami. Pani Kingo życzę udanych wakacji i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy na blogu, na Pani powrót do DDTVN i na kolejne filmiki instruktażowe na YouTube i może jakiś nowy czat z Panią odnosnie kosmetyków. Kosmetyków używam i są REWELACYJNE. Pozdrawiam:)

  • ~proste jak drut mówi:

    mieszkam w usa od 30 lat i dopiero teraz rozne rzeczy zaczely mnie wkurwiac, od politykow po nienaprawione dziury na ulicach, ale zdaje sobie sprawe ze nie ma lepszego kraju niz usa, kazda wizyta w polsce to jak wizyta w oborze, smierdzi, ponuro i pelno bydla

  • ~devingo-ct mówi:

    Przepraszam rodakow ale razi po oczach nasze „polactwo”.Nie cierpie krytykowac nas ,nas idzie rozpoznac nie tylko na tym blogu (zal mi wlascicielki pani Kingi ) ale i na Times Squer,to nas wyroznia.Mamy zawsze cos do powiedzenia,krytykowania i dziwowania.Mamy to w genach,nie wiem czy po komunizmie nam to zostalo czy to bylo u nas jeszcze wczesniej.Jak komus idzie lepiej,zablysnie,wybije sie to juz ziejemy zlosliwoscia.Ciagle cos nas razi u innych i szczegolnie lepszych.Przepraszam ,ze to pisze i w taki sposob ale krytkujac Was (tych zlosliwych),krytkuje takze siebie,bo jestem Polakiem i sie nie wstydze ale pamietajmy,kiedy jestesmy juz tam gdzie nas mniej i myslimy ,ze nas nie ma (polakow)i jestesmy sami,to inni nas oceniaja.Oceniaja tonacje glosu,gestykulacje, za to nasze dziwowanie i zachowania wynikajace prawdopodobnie z tego ,iz wydaje nam sie ,ze Polska to narod wybrany.Choc bym nie wiem co, to naszego da sie poznac w tlumie i to nas wyroznia.Kiedys duzo lat temu,rodak powiedzial mi ,taka smutna rade”stary,jak chcesz dojsc do czegos ,to trzymaj sie z daleka od naszych”Chyba mial racje,ale to przykre,takie sa realia.Wchodzimy tutaj do pani Kingi ,jak do Jej domu prawie,krytykujemy,obrazamy i myslimy ;ale jej dopieklem,niech wie co sie o niej mowi.To wogole nie jest na poziomie,meritum tego blogu chyba nie jest autorka,tylko to gdzie byla,o czym pisze.Ludzie,zmieniajmy sie,badzmy lepsi dla siebie szczegolnie a bedziemy lepszym narodem.Powodzenia i sukcesow zycze pani Kindze.

  • ~Edyta mówi:

    Nie napisze dzisiaj duzo, ale przeraza mnie ilosc zawistnych komentarzy, jedna uwaga jezeli sie komus nie podoba co Kinga pisze lub jej osoba dlaczego czyta jej blog?

  • ~Roman Antoni mówi:

    W pełni popieram Pani Kingo!!!!

  • ~Kas mówi:

    Czytam te komentarze miłe i …niemiłe…I tak mi sie przypomniało….Bardzo dawno temu, jak też byłam w Ameryce płynęłam statkiem Z Battery Port pod Statuę Wolności. 3 czy 4 czarnoskórych młodych facetów na twardym betonie „zabawiało” monstrulana kolejkę i robili takie akrobacje, że drżałam że sie zaraz tam rozkwasza….przy okazji spiewali piosenki New York New York Sinatry i ze tylko tam jest możliwe zakupienie rolexa za 20 baksów ;-) a na koniec występ zakończyli słowami : „And remember, it was somebody nice for you in New York”…właśnie taka jest Ameryka…czego mi u nas trochę brakuje :-(. Pani Kingo- miłych wakacji :-)

  • ~zażenowany do potęgi mówi:

    Propaganda Onetu jest niepojęta. Polecają jej wpis na głównej stronie, a potem jeszcze pytają „skąd ona zdobyła 200 tysięcy odsłon”.

  • ~Fridley, MN mówi:

    Pani Kingo,
    bardzo proszę o coś więcej na temat Pani pobytu w Minneapolis/St Paul. Byłem tam prawie dwa lata i to jest jedyna Ameryka jaką znam…

  • ~ANKA mówi:

    Pani Kingo!!
    Dziękuje za opublikowanie zdjęć i ciekawy opis Ameryki. Nigdy nie wbiore sie w podróż za Ocean bo nie mam na tyle odwagi, nie znam języka i wyznaczyłam sobie inne „zadania” finansowe wobec rodziny. Opisuje Pani ten ciekawy kraj w sposób lekki i przyjemny.
    Dzieli sie Pani swoimi przeżyciami i emocjami jakie towarzyszyły Pani w Ameryce.
    Dziwi mnie ogromnie złośliwośc i jad bijący z niektórych komentarzy. To chora zazdrość. Aby móc tam być trzeba na to zapracować i wiem , że nie przyszło to Pani łatwo.
    Choć nie jestem znaną osobą to doświadczyłam nie raz zawiści od innych, sasiadów czy nawet krewnych. Wszyscy widzą ,że „mam” ale nikt nie zauważył mojej 16 godz nieraz pracy. Życze Pani , Pani Kingo wiele dobroci od ludzi i Dziękuję!!!

  • ~Paxi mówi:

    W USA mozna spedzic i 30 lat i tak na prawde tego kraju nie poznac. Generalnie Amerykanski sposob bycia wymaga wysokiej kultury osobistej, dystansu i sztucznej „otwartosci” w kontaktach osobistych, ale zeby sie tak na prawde dowiedziec co sie dzieje pod ta zewnetrzna warstwa grzecznosci i jak Amerykanie mysla, trzeba byc jednym z nich.

    Biorac pod uwage wrecz patologiczna niechec Amerykanow do negatywnych konfrontacji (stad ta slynna pasywna agresja) potrzebny jest najprawdziwszy prawdziwy przyjaciel, zeby Ci powiedzial co Amerykanie, ktorych spotykasz tak na prawde mysla o Tobie, badz innych obcokrajowcach.

    Ja mialem szczescie miec takich przyjaciol i jakkolwiek zderzenie z PRAWDZIWA Ameryka bylo dla mojego mlodego umyslu brutalne, proces mojej „Amerykanizacji” zakonczyl sie sukcesem.

    „Poznałam też takich, których plany wydawały mi się wtedy totalną utopią. A jednak… Moja przyjaciółka Agnieszka, tak jak planowała nostryfikowała swój dyplom z medycyny i jest teraz wybitnym kardiologiem, z prywatną praktyką w Chicago.”

    To sie moze wydawac niesamowitym osiagnieciem wylacznie, jak sie z gory zaklada ze imigranci sa w jakis sposob gorsi od „natural born citizens”. Z mojej perspektywy to byl jedyny logiczny kierunek w zyciu jaki w/w pani Agnieszka mogla obrac i bylbym zaskoczony, gdyby sie to skonczylo inaczej.

  • ~agla mówi:

    Aż nie mogę uwierzyć w zajadłość tych wpisów..jak można być takim zawistnym!! Ludzie, ogarnijcie się!!

  • ~krool mówi:

    Aż się rozmarzyłem… pamiętam jak na studiach latałem na lato do USA do pracy. jestem trzykrotnym uczestnikiem Work and travel. Ahhh to były czasy :) 20 lat, torba, bilet i w samolot. Przejechałem USA od oceanu do oceanu i jedno wiem, najgłupszym pytaniem jakie można usłyszeć jest „jak jest w stanach?”. Dla mnie to pytanie z dziedziny „ile kosztuje samochód?”. Ten kraj jest tak różnorodny że nie sposób opowiedzieć o nim w kilku zdaniach. Jak dla mnie ten kraj kojarzy się przede wszystkim z młodością i przygodą. Pozdrawiam

  • ~Zaraz zwymiotuję mówi:

    Zdejmijcie tę Panią. Fałsz ocieka z jej twarzy jak suty makijaż w upalny dzień. Dopóki takie twarze będą firmować onet, który po zmiaie właściciela jeszcze bardziej obniżył loty, będę mieć odruch wymiotny forever

  • ~TakaJednaPolka mówi:

    Pani Kingo
    Pierwszy raz w USA wylądowałam w 1987 roku juz jako matka dwójki dzieciaków zatem moje odkrywanie Ameryki było bardzo intensywne bo nie wiedziałam czy tam zostać czy nie. Skonczyło sie na tym, że przez 25 lat kursowałam pomiędzy dwoma krajami bo moje serce chciało być i tu i tu. Dlaczego serce? Ameryka fascynowała mnie tempem życia, wszystkim tym co ma do zaoferowania, fascynowała mnie równiez ludźmi i swoją krasą. Zwiedziłam Hawaje, zwiedziłam Texas, Nevadę, stany wschodnie i środkowe ale zawsze wracałam do Polski z wielką radością. Moje dzieci studia skonczyły w Polsce i tu załozyli swoje gniazda choc mogli równiez w USA. Ten wielki zachwycający kraj nęci, kusi nas wszystkich nadal, ale dusze nasze sa w Polsce i wyglada na to że tu pozostaną. Nie wiem czy to dobry wybór bo tam jest wiele łatwiej, bo tam wszystko jest bardziej przychylne ludziom niż w obecnej Polsce, nie wiem… Są rzeczy ważne i ważniejsze. Pani odczucia dotyczące tego kraju sa bardzo podobne do moich. Sadzę że nikt kto nie bywał tam na dłużej niewiele może powiedzieć o tym kraju wielkich kontrastów. Serdecznie pozdrawiam: Taka Jedna Polka

  • ~swobodnaantylopka mówi:

    Witam,
    bardzo podobają mi się Pani zdjęcia i powiem, że no..mogłoby by być ich nieco więcej:)
    Życzę szczęścia i wszystkiego, co najlepsze, a przede wszystkim udanego wypoczynku.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~madzik mówi:

      Oj, głupota Polaków aż boli. Co niektórzy nie potrafią się zająć swoim zyciem ale potrafią doskonale zająć się cudzym. Katolicy, którzy nie zostawią suchej nitki na kimś komu powodzi się lepiej, jest bardziej zaradny i piękniejszy. Przypominam, że Kinga wszystko co ma zawdzięcza sobie, zdobyła to już po rozstaniu z Lisem, który chciał aby chodziła w kapciach i pichciła mu obiadki. Jeśli jeden z drugim nie umiesz sobie radzić w życiu to nie obsrywaj tych, którzy żyją i wiedzą po co. Szczególne pozdrowienia dla osoby z nickiem = Jerzy Waszyngton= (totalny pustak z kompleksami).
      Konga, głowa do góry, jesteś pięknym wzorem do naśladowania i jeszcze piękniejszą kobietą!

  • ~AGA mówi:

    Zawiść niektórych ludzi nie zna granic.
    Przecież jedni wolą leżeć na plaży,drudzy chodzić po górach czy inni zwiedzać-nikt nikomu nie broni spędzać wolnego czasu jak mu się podoba.Ale do cholery po co od razu część osób wiesza psy na K.R.Osiągnęła co osiągnęła,zarabia ile zarabia-nikt nie patrzy na to jakim kosztem,ile godzin pewnie haruje.Ma okazję spędzić wolny czas tak jak lubi,to spędza.Zasłużyła na to.Pozdrawiam pani Kingo.

  • ~HaZe mówi:

    Życzę udanych wakacji!
    HaZe

  • ~iwok mówi:

    Głupia baba, plująca na Polskę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • ~Krycha mówi:

    Próbuję sie do Pani przekonać ale jakość mi to nie wychodzi. Ciągle słyszę Pani okropny śmiech. A poza tym dlaczego wszyscy dzielą sie swoimi wrażeniami a nie pieniędzmi, które tak łatwo zarabiaja. Czy ten wyjazd był na koszt TVN ?

  • ~Lisek Chitrusek mówi:

    taki tam sobie lansik! onet dba o pracowników iti, nawet takich, za którymi widzowie nie przepadają! i te piękne bicepsy Kingi, dziwne stopy i głupkowaty śmiech…taka ta gwiazda-celebrytka

  • ~Monteki mówi:

    Pani Kingo…blisko 200 tyś. odsłon w przypadku, gdy jest się celebritą nie robi wrażenia (w pewnym sensie). Natomiast prawie 200 tyś. odsłon w ciągu paru godzin, gdy nie jest się osoba z pierwszych stron … to robi wrażenie. I ja taki rezultat osiągnąłem…i także zrobiło to na mnie wrażenie…Akurat w tej chwili jestem w Irkucku i spędzam fantastyczne chwilę nad Bajkałem…Każdy ma swój „Raj”…Pozdr.

  • ~mila mówi:

    P.S. Nie skończyłam wpisu bo córcia mnie zagadała ja o niczym nie marze ja chociaż o krótkim pobycie w USA gdzie kolwiek jestem zafascynowana tym krajem to jest moje bajwiększe marzeniaq o by mi się udało go spełnic. życzę tego sobie POZDRAWIAM

  • ~mila mówi:

    A ja Pani Rusin zazdroszcze tego zycia tego co osiągneła i zaden facet jej do tego nie był potrzebny ja tez tak chce ale nie mam takich mozliwosci wiec ci których taki wspaniały los spotkał zycie sie im tak wspaniale układa niech docholery z tego korzystaja a może nas biedaków też kiedys takie szczęscie spotka i będziemy sie cieszyc tak jak Pani Kinga Ps .Ja o niczym nie marze jak o krótkim chociaż

  • ~Jerzy Waszyngton mówi:

    Jesteś małą nieznaczącą Polką która nic w życiu nie osiągnęła, a to co masz dostałaś dzięki pomysłom i inteligencji P. Lisa. Jesteś taka mała jak odwrotność alimentów płaconych przez Lisa. Chwalenie się ogromnym domem, samochodem i Bóg wie jeszcze czym jest podłe, nikczemne i warte tylko takich osób jak te które nie znają ciepła i miłości rodzinnej. Bo nie umieją jej stworzyć a za tę ułomność obarczają najbliższych. Gdybyś była wartościowa to ex mąż nigdy by cię nie zostawił. W stanach był już prawie cały świat a tylko ty chwalisz się tym. A w Króżewnikach byłaś? Kał też w Stanach jest największy? Zostań tam i więcej nie wracaj. Ciesz się tam życiem a nie pogrążaj się życiowo w Polsce, chyba że wracasz do telewizji bo to z sms-ów i innych włat masz rzekomo pieniądze ciężko zarobione na swoje życie. To jeszcze można zrozumieć. To co masz to dzięki P. Lisowi – jego inteligencji, zapobiegliwości. Tak naprawdę to kim pani jest? Co pani zrobiła dla ludzkości. jaki dochód narodowy pani wytwarza?

    • ~andreeee mówi:

      Oj Hanna Hanna przeciez Ty robote i cala reszte tez masz tylko dzieki temu ze sypiasz z Tomaszem Lisem aktualnie

    • ~mink mówi:

      ZAZDROŚĆ JEST CHYBA TWOIM DRUGIM JA. NIE ZNAM OSOBIŚCIE PANI RUSIN ALE Z PERSPEKTYWY DOJŚCIA DO TEGO CO MA NA PEWNO NIE JEST ZASŁUGA P.LISA A INTELIGENCJA ,DOBRYM SMAKIEM ORAZ TYM ZE KOCHA TO CO ROBI. A MĘŻCZYZNA KTÓRY ZOSTAWIA ŻONĘ DLA PRZYJACIÓŁKI MUSI MIEĆ DELIKATNIE MÓWIĄC NIE PO KOLEJII W GŁOWIE. NAJLEPSZY PRZYJACIEL TO CZASAMI NAJWIĘKSZY WRÓG TAK JAK W TYM PRZYPADKU. POKAZ CO OSIĄGNĘŁAŚ A POWIEM CI KIM JESTEŚ..

      PS. PANI KINGO ŻYCZĘ DOBREJ ZABAWY I PIĘKNYCH POZYTYWNYCH WSPOMNIEŃ ..

    • ~Gosia mówi:

      Widać, że to ciebie ktoś zostawił.. Takich rzeczy się nie wypisuje, gdybyś był chociaż trochę inteligentny jak starasz się pokazać w układaniu elaboratów to wiedziałbyś co „wypada”. Żal mi cię człowieku.

    • ~daro mówi:

      Gościu, ale gorycz się z Ciebie wylewa,zazdrość i zawiść. Żal mi cię.
      Pewnie jesteś z tych co potrafią tylko narzekać,nie dając nic od siebie dla świata.
      Na marginesie-z tego co wiem pani Kinga jest właścicielką firmy kosmetycznej,firmy marketingowej, kontrakt z TV, pracuje pewnie po 20 godzin dziennie i to z jej podatków państwo utrzymuje większość darmozjadów,zasiłkopobieraczy itp.
      Jeżeli to co osiągnęła własną pracą,wiedzą i wykształceniem dla ciebie i ludzi twojego pokroju to mało i nic, to już w tym kraju z takimi ludźmi jak ty lepiej nie będzie.

    • ~konrad mówi:

      Jerzy W., a kim Ty jesteś? Jaki jest Twój wkład dla ludzkości? Wynalazłeś szczepionkę na HIV, pracujesz nad lekarstwem na raka, a w obwodzie masz już patent na nieśmiertelnośc istoty ludzkiej? Czy może w Króżewnikach siedzisz pod spożywczym i pijesz wino za 2,81 z plastikowej butelki? Sądząc po ilości jadu, który wylewa się z Twoich trzewi, śmiem przypuszczac, że wino produkujesz sam. Zamiast obrażac ludzi, zajmij się lepiej swoim życiem, bo transformacja z osoby negatywnej w pozytywną to długa, żmudna i ciężka praca. Obawiam się nawet, że może Ci się nie udac. Pozdrawiam Cię Jerzy i trzymam kciuki za Twój powrót do normalności.

  • ~nati791 mówi:

    Witam wszystkich, będę chyba jedną z niewielu ale dla mnie stany i Ten cały Nowy York nie robią wrażenia. Byłam poznałam sporo osób tam mieszkających i naprawdę nie wiem czym się można tak zachwycać. Są tacy sami jak my,tylko tam są pewne standardy i jeśli nie chcesz odstawać musisz je spełnić a jak nie to tak samo jesteś wyobcowany. A samo miasto ? No cóż widziałam ładniejsze i ciekawsze. Ale są gusta i guściki ,każdy woli co innego.

  • ~Art mówi:

    Ładna i na dodatek inteligentna kobieta. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam z Bristolu

  • ~Anka mówi:

    Kilka lat temu wróciłam po wieloletnim pobycie w Stanach wraz z moimi dziećmi. Zawsze chciałam być w Polsce. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Mimo to,że był to trudny i ciężki okres w moim życiu ( zakończony poważną chorobą,rozwodem itp ) to tęsknię za Ameryką,za cudownymi i uśmiechniętymi ludzmi, za tolerancją,wszechstronnością i marzę,żebym mogła kiedyś odwiedzić ten kraj.Wiem co czuje Pani Kinga i świetnie ją rozumiem,naprawdę… Enjoy every moment Kinga! Best regards:))

    • ~manslow mówi:

      Nigdy ale to nigdy nie chciałbym z własnej woli mieszkać w USA, tam każdy żyje sam i dla siebie. Jest to cena za względny dobrobyt. Kocham Polskę pomimo Jej wad, ułomności,podłości i arogancji polityków, pogardy dla zwykłego człowieka i beznadziei.
      ,,Amerykanie żyją by pracować, Europejczycy pracują by żyć” !

  • ~Gosia mówi:

    Bardzo sie ciesze, ze pani sie podoba Ameryka. Przebywam juz tutaj 10 lat i super ze podobne macie wrazenia jak ja, gdy tylko tu przyjechalam. Pamietam gdy postanowilam w US zostac, a mama mnie zapytala: Co ci sie tak podoba w Ameryce , ze chcesz wszystko rzucic i tam sie osiedlic? A ja na to, ludzie w Amerycie sa bardziej otwarcie i przyjaznie nastawieni do ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>