KOLEJNY PIERWSZY DZWONEK

Za chwilę rozpoczęcie roku szkolnego. Jako mama dzieci w szkolnym wieku, a więc poniekąd uczestnik szkolnego życia, ale również jako zwykły obserwator chciałabym dołożyć swój głos do dyskusji, która, jak co roku zapewne rozpocznie się 1. września. Posłużę się przykładami amerykańskimi bo znam je z autopsji. Już 15 lat temu zaangażowałam się w działalność Ireny Koźmińskiej i jej Fundacji ABCXXI (min. akcja Cała Polska Czyta Dzieciom). To Irena zaraziła mnie swoją fascynacją różnymi aspektami amerykańskiej edukacji. To dzięki niej przeczytałam książki najwybitniejszych amerykańskich psychologów i pedagogów, jak również miałam okazję z nimi później dyskutować. Wiem, co stereotypowo myśli się u nas o Amerykanach i o tym czego uczą w szkole swoje dzieci. Chciałabym, korzystając z okazji parę rzeczy wyjaśnić i wyprostować. Z góry mówię, że nie chcę krytykować polskiej szkoły, ani nikogo piętnować. Uważam po prostu, że powinniśmy otworzyć się na dobre doświadczenia innych i z nich skorzystać, a nie zakładać z góry, co często mamy w zwyczaju, że dobre jest tylko to, co nasze. Do zebrania moich doświadczeń i edukacyjnych przemyśleń zachęciła mnie Małgosia Ohme, psycholog dziecięcy, a obecnie naczelna czasopisma dla rodziców GAGA. Poniżej krótkie fragmenty naszej rozmowy, która w całości ukaże się w najnowszym numerze GAGI.

Co jest najważniejsze w początkowej edukacji w Polsce? Nauczyć dziecko pisać i czytać. A co jest najważniejsze w amerykańskim sposobie nauczania małych dzieci? Nauka wartości i zachowań społecznych. Dziecko, zdaniem Amerykanów powinno przede wszystkim potrafić nawiązywać kontakty, współpracować, posiadać umiejętność autoprezentacji adekwatną dla swojej grupy wiekowej.

Amerykański system edukacji przoduje w nauce umiejętności pracy w grupach, jednocześnie ucząc szacunku dla pracy indywidualnej. Czyli: „Moja praca złoży się na dobrą ocenę pracy w grupie, ale każdy musi się postarać“. I tego dzieci uczą się od czwartego roku życia. Nie ma „moje“, „nie podglądaj“, „nie pożyczę, nie dam“. Zamiast tego nauczyciele korygują zachowania, w ten sposób ucząc dzieci, że „ja się z tobą podzielę tym, co mam, a ty się ze mną podzielisz tym, co ty masz“ albo „ja potrafię to, a ty tamto, razem będziemy mogli zrobić więcej i lepiej“.

Poza tym system amerykański wychodzi z założenia, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie, więc do czwartej klasy nie ma ocen, bo mogą demotywować i hamować prawidłowy rozwój. Pod koniec każdego trymestru rodzice w USA dostają list z obserwacjami na temat dziecka, które nawet na poziomie sformułowań brzmią inaczej niż polskie świadectwa opisowe np. umiejętność „jeszcze wymaga dopracowania“, „jeszcze wymaga rozwoju“, „jest na prawidłowej drodze rozwoju“. Najniższa ocena to „yet to be developed“ (wymaga rozwoju). To brzmi bardzo pozytywnie, nie stresuje ani dziecka ani rodziców, a wskazuje jedynie na co należy zwrócić uwagę. W amerykańskim systemie dzieci co roku mają innych kolegów w klasie, bo dzieci się miesza i tworzy nowe grupy, co u nas jest nie do pomyślenia. W Polsce rzadko kiedy zmienia się miejsce zamieszkania, rodzice niezbyt często przenoszą się do innego miasta do pracy, za to często żyją na jednym osiedlu przez całe życie. Nie mamy takiego schematu, który wymagałby od nas rozwoju umiejętności adaptacji, co jest  w życiu niezwykle pomocne. W Ameryce, gdzie ludzie kupują i sprzedają domy na potęgę, są mobilni – podążają za pracą, są otwarci, bez problemu zmieniają miejsce zamieszkania – inaczej się na to patrzy. W szkole amerykańskiej dzieci co roku poznają nowe środowisko, zawiązują nowe relacje. I to jest ta cenna lekcja, dzięki której dzieci uczą się być ciekawe innych, otwarte, nie bać się zmian, nie bać się ludzi, nowych grup.

Znam polski system edukacyjny ze swoich czasów.  To, co mnie teraz zaskakuje to fakt, że tak niewiele się od tamtych czasów zmieniło. Nadal, mimo prób wprowadzenia zmian króluje system uczenia, w którym trzeba wkuwać bez zrozumienia. I to niezależnie od tego, iż niemal każdy nauczyciel deklaruje, że oczekuje od dzieci przede wszystkim myślenia. Wielu nauczycieli nadal uczy w podobny sposób: odtwórczo, nudno, nie zachęcając młodzieży do dyskusji i myślenia właśnie. A gdzieś w tle jest tylko duża dawka stresu, który ma dziecko „motywować” do nauki.

Mam wrażenie, że wciąż brakuje nam mądrego jednolitego systemu nauczania, który określałby nie tylko czego, ale również w jaki sposób należy uczyć. Znów wrócę do Ameryki. System nauczania w USA jest niezwykle poukładany. Dokładnie wiadomo, czego nauczyciel ma nauczyć na każdym poziomie edukacji. Co więcej, wiadomo, jakich narzędzi edukacyjnych ma do tego celu użyć.

Od wielu osób w Polsce, szczególnie tych, którzy nigdy w Stanach nie byli słyszałam, że amerykańskie szkoły są na niskim poziomie, a sami Amerykanie nic nie wiedzą. Zawsze wtedy zadaję pytanie: jak to się w takim razie dzieje, że to nie gdzie indziej tylko w Ameryce są najlepsze na świecie uniwersytety i to właśnie nie kto inny jak Amerykanie mają największą liczbę noblistów…?

 

761 Odpowiedzi na KOLEJNY PIERWSZY DZWONEK

  • ~Studentka Pedagogiki mówi:

    „System nauczania w USA jest niezwykle poukładany. Dokładnie wiadomo, czego nauczyciel ma nauczyć na każdym poziomie edukacji.” – otóż jest podstawa programowa, która dokładnie mówi o tym co dziecko powinno umieć na każdym etapie edukacji, więc „gdzieś” to określone jest. A w sprawie Ameryki nie będę się wypowiadała, dodam tylko, że niektóre te dobre metody wykorzystujemy, a mianowicie metoda projektów, która ostatnio jest bardzo popularna na każdym etapie kształcenia – łącznie ze studiami.
    Jeszcze jedno – to całe nauczanie i wychowanie w Polskich szkołach zależy od nauczyciela, bo tak naprawdę to jak nauczyciel chce to w ogóle podręczników nie używa. A to wszystko zaczyna się od pasji i chęci i koło się zamyka. Zawód nauczyciela traktuje się po macoszemu, przyjmuje się na studia kogo popadnie by mieć więcej studentów i większe dotacje z UE taka prawda, niestety. A Ci co z pasji przychodzą na te studia to i tak uważani są za tępaków bo to taki prosty kierunek – tak mówią Ci co nie studiowali, bo nikt tak naprawdę się nie zastanowi że nauczyciel musi mieć multum zwodów w jednym paluszku, musi być po części psychologiem,lekarzem,prawnikiem… tak dużo by wymieniać.

  • ~julita mówi:

    Pani Kingo, nie podniecałabym się tak bardzo Ameryką. Amerykanie sami pomału i po cichu wycofują się z reformy edukacji, która przynosi opłakane skutki. “Stanowy Departament Edukacji przeprowadził badania w Waszyngtonie i okazało się, że 36% dorosłych mieszkańców tego stanu to wtórni analfabeci. Oznacza to, że nie potrafią oni posługiwać się mapą, wypełnić prostego formularza i prawidłowo odczytać i zrozumieć rozkład jazdy autobusów. Ogółem 40 milionów dorosłych Amerykanów to analfabeci.” Noble zdobywają ci, których rodzice posyłali na dodatkowe, prywatne zajęcia, ci którzy mają pasję i chęć uczenia się POZA szkołą.

  • ~Elton mówi:

    Faktem jest, że Niemcy likwidują swoje ewintrolkee atomowe. Gaz rosyjski może jakoś zaspokoić ich potrzeby energetyczne teraz, ale gdyby nastąpił rozwf3j gospodarki to potrzeba dużo więcej energii, chyba to wkalkulowali. Zatem wykorzystanie zimnej fuzji, może być naprawdę realne. To wszystko jest bardzo ciekawe, ale czy Polsce pozwolą też z tego korzystać? Czy tylko otrzymamy energię z Niemiec, jako produkt finalny i wara niewolnikom od HighTech?

  • ~Nathmal mówi:

    Wie Pan – skromność nazwkyaałaby, żeby przestał Pan przyjmować ton pouczający, tak jakby wyjaśniał mi Pan tutaj naturę prf3żni, zbadaną przez siebie wszechstronnie i głęboko. Nie mogę się nadziwić, jak łatwo niekf3rym przychodzi ten mentorski sposf3b wyrażania…Na ten czas kończę dysputę z Panem – pf3ki co nie widzę, zeby poza specyficznym – niczym Joda – sposobem wyrażania się, miał Pan cokolwiek ciekawego do powiedzenia. Da mnie te Pańskie diatryby są niewarte funta kłakf3w – w oparciu o swoje teorie telewizora Pan nie zbuduje…Pozdrawiam.

  • ~Wanita mówi:

    If I were a Teenage Mutant Ninja Turtle, now I’d say „Kowabngua, dude!”

  • ~Nur mówi:

    W ofercie hanewoldj są tzw sery twarde, zawierające głf3wnie olej palmowy. Tymczasem w tłuszczu mlekowym obecnych jest kilkanaście związkf3w o właściwościach antynowotworowych. Jednym z wielu jest witamina E. Masło zawiera mniej witaminy E niż oleje czy margaryny. Tylko, że obecne w tłuszczach roślinnych formy witaminy E nie sa aktywne w temp. ciała człowieka. Natomiast witamina E obecna w produktach zwierzęcych jest biologicznie aktywna.

  • ~Shop Reviews mówi:

    Attractive part of content. I simply stumbled upon your site and in accession capital to say that I get in fact enjoyed
    account your weblog posts. Any way I’ll be subscribing in your feeds or even I achievement you access persistently fast.

  • ~sorero mówi:

    PANI KINGO!!!! ZASKAKUJĘ MNIE PANI CORAZ BARDZIEJ…JUŻ NIE MOGĘ ZNIEŚĆ PANI OBECNOŚCI W MEDIACH, PRASIE, NIEDŁUGO BĘDZIE PANI GOŚCIĆ W MOJEJ LODÓWCE!!!!!!!! PRZESTAŃ KOBIETO ROBIĆ WOKÓŁ SIEBIE ZAMIESZANIE TYLKO BĄDŹ SKROMNA JAK INNE OSOBY Z TWOJEJ STACJI I SZANUJ SWOJĄ PRYWATNOŚĆ!DLACZEGO O MAGDZIE MOŁEK , KTÓRĄ AŻ CHCE SIĘ OGLĄDAĆ W TV NIE ROZPISUJĄ SIĘ GAZETY? BO ONA WIE KIM JEST I NIE POTRZEBUJĘ SIĘ PROMOWAĆ DOOKOŁA PODOBNIE JAK HANNA LIS, KTÓRĄ CENIE ZA SKROMNOŚĆ I TO ŻE NAWET NIE WYPOWIEDZIAŁA SIĘ PUBLICZNIE NA TEMAT TWOJEJ DURNOWATEJ KSIĄŻKI, KTÓRA BYŁA ATAKIEM NA SZCZĘŚLIWY ZWIĄZEK TWOJEGO BYŁEGO MĘŻA Z LIS.
    P.S Lepiej nie wypowiadać się o wykształceniu i nauce skoro samemu jest się „dziennikarzem”, powiedzmy że dziennikarzem heh po skończonej italianistyce!!!!ŻENADA!!!!!!!! A to że występuję pani w telewizji i gada to co pani przygotują, poczyta pani rano prasę a,iwizażystki nałożą pani kilo tapety na twarz nie daję pani prawa komentować poziomu polskiej edukacji bo pani na ten temat jak i na inne nie ma zielonego pojęcia!!!WIĘC NIE OŚMIESZAJ SIĘ!!

    • ~Aga mówi:

      to po cholere tu wchodzisz jak Cie Pani Kinga irytuje ??? Ja osobiscie na Panią Mołek nie moge patrzec wiec nie ogladam programu z jej udziałem… tragedia

  • ~gosia mówi:

    Jestem w Stanach 6 lat. Wychowalam sie na wschodzie Polski gdzie w liceum i na studiach uczylam sie niemieckiego i rosyjskiego. Obecnie chcac isc do college musialam wziasc dodatkowo angielski i jakie bylo moje zdziwienie w klasie?
    Grupa jest 16-osobowa tylko ja jedna jestem imigrantka reszta urodzila sie i konczyla liceum w Stanch z czego dziesiec osob jest ponizej dwudziestego roku zycia. Uwazam, ze nie waze jaki jest system edukacji waze co kto chce osiagac w zyciu.

  • ~mon mówi:

    Jakie książki dokładnie Pani czytała? nie lubię jak ktoś używa ogólników, trudno się wtedy do tego odnieść, poprosimy o konkrety, dziękuje

  • ~suzi mówi:

    Po co prowadzi Pani ten blog??? już 2 tyg.po pierwszym dzwonku

  • ~misialala.pl mówi:

    niestety brakuje nam nie tylko mądrego systemu nauczania…

  • ~monika mówi:

    To ja może się wypowiem jako osoba, która miała przyjemność chodzić do szkoły średniej w Stanach i w Polsce i studiować w Polsce.
    Byłam w Polsce dobrą uczennicą, nie miałam też problemów w Ameryce. Jestem jednak przekonana, że w Ameryce nauczyłam się więcej. Oczywiście to był system idealny dla mnie. Z 6 godzin dziennie miałam 3 przedmioty obowiązkowe i 3 do wyboru. Mogłam wybrać układanie kwiatów, fotografię, taniec jazzowy, czy mechanikę pojazdów (tak mieliśmy warsztat w szkole, jak również kwiaty były dostarczane codziennie, a w pracowni fotograficznej była i ciemnia i odpowiednie oprogramowanie komputerów). Mogłam zadbać tylko o rozwój swoich pasji ale musiałam pamiętać, że czekają mnie studia. Studia na które nie dostanę się jeśli będę wybierać tylko przedmioty łatwe, lekkie i przyjemne. Jednocześnie mogłam zadecydować i postanowić, że chcę być dekoratorem w przyszłości i wziąć sobie plastykę i to układanie kwiatów ale i zaawansowaną matematykę. Gdybym miała talent i chciała się w tym kierunku rozwijać to mogłam te 3 godziny poświęcić na: grę na instrumencie, grę w orkiestrze szkolnej i teorię muzyki. A może chciałabym być rehabilitantem i już w szkole średniej zająć się anatomią człowieka? W państwowej szkole miałam taki wachlarz możliwości, że korzystałam z opcji dla „ambitnych” i zaczynałam obowiązkowe lekcje o 7 rano i tym sposobem mogłam wybrać sobie jeszcze jeden dodatkowy przedmiot.
    Pamiętam jak na pierwszej lekcji biologii podzieliliśmy się na grupy i od razu dostaliśmy jakiegoś mięczaka do pokrojenia. Sami mieliśmy odkryć jak jest zbudowany jego układ pokarmowy, narysować go i opisać. W Polskiej szkole nauczyłam się odtwarzać wiedzę, ale dociekać? Szukać? Dlatego mimo, że to była biologia dla początkujących to ja więcej się nauczyłam niż przez lata w szkole w Polsce. Tym bardziej, ze to była intensywna nauka. Przez cały rok codziennie, lekcja trwała 55 minut.
    Mnie akurat nie dziwi fakt, ze w każdym Stanie jest inny program nauczania. Trudno by raczej było ogarnąć taki kraj jak Stany. To tak jakby w całej Europie był taki sam program nauczania. Testy, które się zdaje, żeby dostać się na uczelnie są już ogólnokrajowe, także niezależnie od Stanu w jakimś ktoś zdobywał wiedzę jest sposób jej weryfikacji.
    Nie będę się rozpisywać na temat tego ile czasu zajęło mi nauczenie się działania w grupie, bo chyba z tym miałam największy problem.
    Tak na zakończenie chciałam napisać, że dyskusje na temat poziomu edukacji toczą na ogół ludzie inteligentni i wykształceni, którzy sami poświęcają mnóstwo czasu na rozwój swojego dziecka. To jednak jest mniejszość naszego społeczeństwa. Proszę te same pytania, na które Wasze małe dzieci opowiadają bez problemu zadać dorosłym na wsiach i w małych miastach. Proszę wyściubić swój nos poza Warszawę, Wrocław, Gdańsk… Zanim zaczniecie rżeć z Amerykanów. I pomyślcie Państwo jak to się stało, że w kraju takim jak Ameryka, gdzie poziom edukacji znajduje się poniżej poziomu depresji (wg Was) są najlepsze uczelnie na świecie? Te dzieciaki przed Harvardem gdzieś się uczyły. I połowa z nich jednak nie skacze z okna po pierwszym semestrze. To, ze w Polsce się nie mówi o studentach przeżywających depresję, niedających sobie rady to naprawdę nie znaczy, że ich nie ma.

    • ~Milena mówi:

      Bardzo trafne spostrzeżenia.Mój wnuk uczęszcza do przedszkola wspaniale prowadzonego,pozwala dzieciom na indywidualny rozwój.Do szkoły pójdzie powszechnej i być może to co wypracowali nauczyciele od 3 roku życia zostanie zaprzepaszczone.Oby tak się nie stało.Poczekamy i poślemy go do szkoły od 7 lat

  • ~Magdalena mówi:

    Jestem na Pani blogu po raz pierwszy i nie ukrywam podziwu dla sposobu w jaki Pani pisze.Pozdrawiam ! :)

  • exomnime mówi:

    I zgadzam się i nie zgadzam z treścią ,że wychowanie w Ameryce jest lepsze .Nie zapominajmy ,że w tej szkole istotą jest wyłapanie najzdolniejszych i z talentami reszta społeczeństwa jest ulokowana z założenia na niższej półce .Polska szkoła nie przykłada wagi do wychowania ale poziom wiedzy jest zdecydowanie wyższy biorąc pod uwagę statystycznych 100 uczniów amerykańskich i polskich .Dla mnie najważniejsze jest to ,że wychowanie w polskiej szkole nie przykłada wagi do budowania systemu wartości a wręcz go rujnuje co widać po społeczeństwie …..

    • ~Kelenna mówi:

      If your articles are aalyws this helpful, „I’ll be back.”

    • ~Poet mówi:

      Napisałeś m. inn:Jestem krf3tko w Salon24 i zdarza mi się popełniać nkitaety skutkujące usuwaniem moich wpisf3w przez założycieli blogf3w, gdy swoim wpisem burzę harmonię i ład „obowiązujący” zgodnie z wolą Gospodarza.Witam! Dla mnie każdy gość na moim blogu jest miłym mi Gościem. Dzielę się tym, co sam uważam za dobre, do czego mam przekonanie. Blog jest otwarty z definicji i każdy może wejść i czytać, jeśli go to interesuje nie pytając o pozwolenie. Nie mam też zamiaru kogokolwiek przekonywać; nawet uważam, że nie należy tego robić, bo każdy człowiek jest inny i powinien mieć własne spojrzenie na świat i iść własną drogą, choćby nawet miało to być niekorzystne dla niego.Nie przepadam tylko za takimi, co żądają wytłumaczenia się z tego co się napisało, wszczynają pseudo dyskusje, wymądrzają się, innych zaniżają, nie mf3wiąc już o tym, że się spierają czy ubliżają.A rozmowy to wolę konkretne i na poziomie – natomiast na jałowe dyskusje czy jakieś tam pitu, pitu to ochoty nie mam.Pozdro, Hej!

  • ~elza mówi:

    Lubicie kosmetyki które kupujecie z rabatem wiec zapraszam do wypełnieniu formularza a za parę dni przyślą wam fajna kartę z którą zakupicie o 40% tańsze kosmetyki
    http://tinyurl.com/KOSMETYKI-TANSZE

  • ~Exit182 mówi:

    Temat rzeka,,
    W tym temacie moglbym wiele faktow przytoczyc tylko po co..?
    Wiekszosc wypowiadajacych sie swoje wie i nikt im nie powie bo sie znaja oraz umieja angielski
    i choc nigdy w USA byli to nic,, bo czytaja Newsweeka po angielsku i sa na biezaco,
    inni w stanach sa pare lat i maja negatywne doswiadczenia i ,,,wiedza dobrze jak tu jest.
    Ja mieszkam w stanach od 26 lat pracuje u Boeinga w Everett od 15 lat, moj syn lat 33
    wlasnie sie przeniosl z Microsoftu (po5 latach pracy) do N-vidia gdzie jest szefem projektantow architektury ukladow scalonych stosowanych w nowoczesnych telefonach.
    W polsce ukonczylem Technikum Lacznosci elektronika ,Politechnike Gdanska,
    Budowa Maszyn i smieszne studia w Wyzszej Szkole Oficerskiej (S.O.R)
    po studiach .
    W stanach ukonczylem college North Seattle projektowanie, mechanika,,AAA
    no i w Boeingu Planning school for manufacture enginering.
    Moj syn ukonczyl tutaj,,oczywiscie wszystkie stopnie ksztalcenia od grammar przez junior, high school, college, Uni.of Washington.
    Obecnie pracujac, konczy master w elektronice.

    Porownujac poziomy polski i usa,,przpasc,,na korzysc amerykanskich systemow.

    Nauka ,studiowanie w USA to przyjemnosc mozna sobie ustalic co ci potrzebne ,,co cie interesuje,z czego czujesz sie nie pewnie.
    Na wyzszym poziomie akademickim nauczyciele sa na b.wysokim poziomie.
    Zawsze otwarci chetni pomoc,doradzic.
    Nie wachajacy sie powiedziec ,,nie wiem ! jesli nie wiedza.ale na nastepnych zajeciach beda juz wiedzieli (w polsce to niemozliwe ) i wytlumacza.
    Wszelakie pomoce naukowe pc, aparatura,darmowy net labboratoria udostepnione po
    godzinach, na zadanie grupy wiekszej niz pieciu studentow powtorka niezrozumialego materialu.
    Moja koncowa ocena z tego samego collegu byla wyzsza od oceny mojego synna choc on naprawde mial bardzo wysokie noty a ja 55 lat.
    Moja uwaga dla tych ktorych dzieci ucza sie w USA w H.S .
    Nie posylac dzieci do szkol prywatnych.
    Korzystac ze szkol publicznych,,,ale madrze.
    Udac sie do bibloteki znalezc materialy o szkolach, znalesc szkoly nawyzej notowane
    sprawdzic ich profile czy sa zgodne z z preferencjami dziecka.
    Znalezc przedewszystkim rankingi szkol i wtedy wszystko bedzie jasne.
    Zamieszkac ,wynajac apartament blisko wybranej szkoly,a nie jak wiekszosc czyni kierujac sie czynszami lub cenami domow zamieszkac gdzie taniej,,,a potem psioczyc na szkole.
    Szkoly publiczne sa z reguly lepiej wyposazone w sprzet, nowoczesniejsze
    z lepsza kadra nauczycieli (rzadowa-stanowa emerytura prywatne tego nie maja).
    i lepiej przygotowuja do zycia „na wolnosci” bez klosza rodzicow.

    • ~Stoqn mówi:

      Kiepski przykład z sokami. Prosukowane są ozwesm przez hortex i tymbark. ale pierwszy sort idzie na soki reklamowane z resztek robi się te sprzedawane w biedronce. Tak jak z piwem. pierwszy sort do butelek potem puszki..na koncu keg do pubow.

    • ~Sibarjun mówi:

      Muki napisał:Pana treści są naarwpdę świetnie zredagowane, i w zasadzie twf3rcze, prowadzące niemal za rączkę czytelnika.Niemniej z przykrością muszę szczegf3lnie podkreślić fakt ze Eter nie jest żadną cząstką materii, nawet nie przejawia tych cech. W tym problem ze wszyscy wymyślają status i stan Eteru a on to specyficzna cecha metryki i jej przestrzeni. Inna i dalece odmienna od standardowych widzeń dnia obecnego.Dzięki za pochwałę… i już wyjaśniam, jak to jest z tą cząstką. Jeśli czytał Pan uważnie, to zauważył, że według KTP materia to w istocie zbf3r centralnie symetrycznych pf3l, ktf3re są określane za pośrednictwem przyśpieszeń, jakie w tych miejscach mają inne podobne pola. Te pola dla prostoty wygodnie jest nadal nazywać cząstkami, pomimo że już wiadomo, co za tym pojęciem się kryje. Bo trzeba też uwzględniać to, że za pomocą zmysłf3w rozrf3żnianie pf3l jest utrudnione, a cząstki można rozrf3żniać choćby w postaci ziarenek piasku. Te ziarenka to rf3wnież pola, ale taki wniosek można wyciągnąć po dość głębokiej logicznej analizie, opierając się na doświadczalnych faktach.Pytałem już na S24 gdzie i w jaki sposf3b (wzf3r) można zamieścić w tym temacie prace ale zostało to pominięte zbyte milczeniem.Ja też w tym nie pomogę, bo na tym się nie znam. :)Wszystkiego dobrego.

  • Hey Kinga,
    Miałam napisać ripostę na moim blogu ale mam tyle tematów że się nie wyrobie wiec zdecydowałam się skomentować na twoim :) Kiedy poszłam w Stanach na studia, na lekcji matematyki profesor zapytał jednego ze studentów czy powinno się najpierw dodawać czy mnożyć? Nie wiedział! – a ja myślałam ze padnę trupem z wrażenia bo nawet go nie wyrzucił za drzwi! W NYU na lekcji psychologii jeden ze studentów, zapytał się mnie czy Polska nadal jest Rosyjska Republika (tak jak byśmy nią kiedyś byli) podczas gdy nauczycielka w szkółce niedzielnej zapytała się mnie w jakim języku mówi się w Polsce? (suahili pomyślałam ale głośno nie skomentowałam). Moje własne dziecko uczęszczające do prestiżowej szkoły przy United Nations powiedziało mi ze Geografia jest dla kujonów. Temat Psychologii – proszę bardzo: niezwykle modna stała się w USA choroba ADD-Attention Deficit Disorder – czyli niedomiar aktywności albo ADHD – nadmiar. W pierwszym przypadku psycholog przepisuje dzieciom/młodzieży narkotyki, oczywiście przy aprobacie rodziców, które maja na celu pomóc dzieciom skoncentrować się. Druga grupa, ADHD dostaje tabletki które maja ich ogłupić. W obu przypadkach rodzice sa zadowoleni bo pozbywają się problemu bo maja w domu cichutko siedzącego narkomana na prostej drodze do uzależnienia, który już nie rozrabia, albo skoncentrowanego studenta, i taniej wychodzi go naszprycować niż zapłacić za korepetycje. Napomknęłaś tez o tym ze dzieci są wychowywane bezstresowo i ze ciągle sie je chwali i zapewnia ze wszystko mogą. Spójrz na statystyki samobójstw wśród studentów. W wieku lat 18-tu wychodzi z High School gdzie rodzice i nauczyciele wychwalali go pod niebiosa i nagle okazuje się ze wcale nie jest taki najlepszy bo takich jak on są w tej samej szkole setki. Trudno jest im się wtedy przestawić i pogodzić z porażką. Nie dalej jak parę dni temu studentka pierwszego roku wyskoczyła z okna akademika tego samego dnia wieczorem po przyjezdzie do Columbia University. Myślę, że pod tym względem twarde polskie wychowanie typu „no BS” jest jednak lepsze. Amerykański system edukacyjny sam w sobie też jest nienormalny, o czym przekonałam się przenosząc Karo z prywatnej szkoły UN do państwowej zmuszona naszą sytuacja ekonomiczna. Nagle okazało się, że żadna szkolą publiczna w NY nie mogla jej przyjąć, bo każda szkolą ma swój własny program … HORROR!!!! Możesz sobie tylko wyobrazić jaki miało to negatywny wpływ na 17-letnia dziewczynka która wychodziła z każdej szkoły ze łzami w oczach w poczuciu społecznego odrzucenia spowodowanego całkowitym brakiem spójności w systemie edukacyjnym w Nowym Jorku. Sama czułabyś się podle. Ok, to na tyle o amerykańskiej „edukacji”.
    Życzę miłego dnia, ja idę już spać :)
    Alicja

    • ~Lina mówi:

      Pani Alicjo,
      Po pierwsze to nie psycholog przepisuje leki na ADHD/ ADD, bo nie ma takich uprawnien by przepisywac jakiekolwiek lekarstwa tylko pediatric neurologist (w przypadku dzieci), neurologist na ADD w przypadku doroslych. Prawda jest, ze leki na ADHD/ADD sa z „rodziny” lekow kontrolowanych (stymulanty), ale jesli sa podane pod nadzworem rodzicow i za dokladnym zaleceniem lekarza (jedna tabletka/capsolka rano ze sniadaniem, przed szkola) to nie powinno byc problemu. Pracowalam kiedys wlasnie z ped. neuro i wiele sie napatrzylam na dzieci z tym problemem. Nie jest prawda, ze faszeruje sie je lekami po to aby byl w domu swiety spokoj, powinna pani raczej powiedziec, ze pomaga im sie aby mogly sie skupic w szkole, uwazac na lekcjach i byc w stanie odrobic zadania domowe. Te dzieci maja powazny problem ze skupieniem, z uwaga, brakuje im dopaminy i tymi lekami wlasnie uzupelnia sie te braki. Rodzice najczesciej decyduja sie na taka terapie, poniewaz chca aby ich dzieci mialy szanse by pojsc do collegu by miec „przyszlosc”. Dlaczego tyle mlodych ludzi czesto zuca high school i nie stara sie pojsc dalej, tylko konczy na ulicy? Gdyz nikt sie nimi nie zainteresowal i nie pomogl. Wielu ludzi nie rozumie tego problemu i mysli wlasnie tak jak pani tu napisala, ze to sa narkotyki i ze nie ma czegos takiego jak niemoc do nauki.
      Zadne z pacjetow (a bylo ich sporo) nie mialo problemu z uzaleznieniem! Na pani miejscu, skoro jak widac nie ma pani pojecia ani doswiadczenia na temat ADHD/ADD, nie wypisywalabym,ze w Ameryce oglopia sie i faszeruje dzieci lekami. Pozatym, zanim poda sie stymulant, lekarz ewaluuje pacjeta i rodzicow. Istnieje rowniez lek ktory nie jest stymulantem (nie chce podawac nazwy, ale zaczyna sie na S), ktory rowniez moze pomoc dziecia podczas nauki. Sa rozne opcje. Jesli dziecko faktycznie jest zdiagnozowane z ADHD/ADD to same korepetycje niestety nie pomoga prosze pani. To jest dlugi temat do polemiki.

      • ~aneta mówi:

        Pani Lino,
        Być może, sama terapia jednak pomogłaby, tylko wymagałaby zrozumienia dziecka, poświęcenia mu więcej uwagi i czasu, a tego czasu zazwyczaj brak…

        Stary Doktór Janusz Korczak radził sobie doskonale z dziećmi bez leków, więc jednak można…

        A jak już wspomniałam o Korczaku to polecam blogującym stronę:
        http://ksiazkizbojeckie.blox.pl/2012/07/BLOGERZY-DLA-KORCZAKA-WIELKI-KONKURS.html

        „Cel misji:
        Konkurs to tak naprawdę jedynie pretekst i przykrywka, abyście zechcieli na swoich blogach poświęcić choć jedną notatkę Staremu Doktorowi. To misja, aby pokazać, że polski Internet pamięta o Korczaku i przekazuje innym wiedzę na jego temat.”

        Trafiłam na tą stronę wczoraj i z całego serca gratuluję organizatorce pomysłu i podziwiam za pracę włożoną, by konkurs powstał.

        • ~Marina mówi:

          Pani Kingo,
          Sama Pani przyznała, że pisanie bloga jest wynikiem potrzeby komunikacji z ludźmi, jaką Pani odczuwa.. Komunikacja według mnie to nie stworzenie notki, ale przede wszystkim odpowiedź na komentarze, polemika, dyskusja z tymi, którzy mają odmienne zdanie. Dlaczego Pani tego nie robi?? Chyba musi Pani zlecić pisanie tego bloga komuś innemu, ponieważ ten kto pisze te notki nie potrafi już odpowiedzieć na komentarze:-) Ten blog to jedna wielka ściema. Jeszcze jeden sposób na wypromowanie się Pani Kingi a ona oprócz tego, że ma to służyć wzrostowi jej popularności nie ma z tym nic wspólnego i nabiera tych wszystkich piszących wydumane komentarze. Również mnie:-)
          Pozdrawiam

          Pozdrawia

  • ~OnlyLove mówi:

    Nie rozumiem dla czego niektórzy potępiają Panią Kingę. Zostały tylko przedstawione własne spostrzeżenia, które mają nam dać do myślenia. Pani Kinga nie pragnie krytykować Polskiego nauczania ale chce dać do zrozumienia, że są potrzebne zmiany. W dzisiejszych czasach do pracy potrzebna jest nie tylko wiedza ale i także spore doświadczenie czy też praktyka. Jeżeli z Rządem jest coś nie tak to zawsze można to zmienić tyle, że Polakom brakuje „Solidarności Społecznej”. Polskę nie tworzy Rząd tylko my Polacy, on nas ma tylko godnie reprezentować. A co według was znaczy „godnie” to już osobista sprawa każdego Polaka.

    Życzę miłej nocy wszystkim a szczególnie Pani :)

    • ~Eva mówi:

      Nie widzę nic dziwnego w tym, że ludzie wyrażają swoje zdanie na dany temat i nie ma to nic wspólnego z potępianiem kogokolwiek. Blog jest dostępny dla wszystkich i oprócz słów uwielbienia dla P. Kingi można znaleźć tu również komentarze osób, które mają inne zdanie na dany temat. Szkoda tylko, że autorka bloga nie potrafi się do takich komentarzy odnieść.
      Pozdrawiam

  • ~Deawu mówi:

    W wielu dziedzinach jesteśmy za Amerykanami, to jest mocarstwo i szczyty prawie we wszystkim, może kiedyś ich dogonimy albo przegonimy np. Polscy informatycy są bardzo dobrzy, mimo gorszych szkół, a może i lepszych nie wiem. Super wpis, pozdrawiam serdecznie :)

  • Hey Kinga,
    Z całym szacunkiem, ale to co napisałaś na temat edukacji w Stanach to kompletna bzdura. Przede wszystkim system nauczania w USA jest niespójny, niezorganizowany i niepraktyczny i rożni się pomiędzy stanami. W mojej książce zamierzam poświecić cały rozdział temu tematowi bo doświadczenia ostatniego roku przekonały mnie ze jedyne czego pozbawiłam w życiu mojej córki wyjeżdżając do USA to dobrej edukacji w Polsce. Natomiast moja przyjaciółka pisze w obecnej chwili książkę która odkryje wszystkie negatywne strony amerykańskiego systemu nauczania i nie mogę się doczekać żeby ja przeczytać bo na pewno stanie się bestselerem.
    Tak mnie zmobilizowałaś swoim artykułem, ze niedługo wydrukuje na moim blogu ripostę, bo idealizowanie tego systemu nie ma sensu bo jest „disfunctional”.
    Alicja

    • ~Adam mówi:

      Witam. Niestety musze sie zgodzic. Amerykanie nie znaja podstaw.Maja problemy z podstawowymi rzeczami, a zarozumialstwo ogromne. mam okazje z nimi czasem pracowac. Nie moge powiedziec o wszystkich, ale w porownaniu z innymi narodami, z ktorymi pracowalem to jest katastrofa.

    • ~Pawel mówi:

      Pani Alicio, przepraszam ale wypisuje Pani bzdury, no chyba ze pani posyla swoje dzieci do szkol publicznych w NYC i w dodatku w nieciekawych osiedlach. Moje dzieci uczeszczaly od poczatku do prywatnych szkol i sa obecnie na najlepszych renomowanych Amerykanskich Umiwer. Wiekszosc szkol publicznych w NYC jest poza wszelka klasyfikacja wiec nie bierzmy ich pod uwage, mam nadzieje ze mnie pani rozumie. Przyjezdzajac do Ameryki z Polski i posylanie swoich dzieci do szkol publicznych w tz nieciekawych miejscach jest duzym bledem, na szczescie wiekszosc Polakow to szybko rozumie i stara sie ulokowac tam gdzie dzieci nie beda narazone na niebezoieczenstwo a szkoly publiczne dadza im szanse na normalna edukacie , przynajmniej na poczatku. Widac ze Pani nie miala stycznosci jeszcze z naprawde dobrymi szkolami. Tak wiec radzilbym przed napisaniem ksiazki o solidne rozeznanie sie o amerykanskim syst. szkolnictwa.

  • ~dadada mówi:

    Niestety wśród kadry nauczycielskiej jest niekorzystny dobór osób o mniejszym IQ niż w bardziej prestiżowych lub lepiej płatnych zawodach. Widzę, że bronią oni swojego stanowiska uczenia dzieci mało praktycznych rzeczy, bo im wydaje się to ważne. W mojej klasie ten zawód wybrały osoby, które nie miały szans na lepsze studia. Na uczelniach z kolei często zostają pseudonaukowcy, którzy nie mają pojęcia o prawdziwym życiu i zastosowaniu swoich przedmiotów w codziennej praktyce. Jedno, czego nauczyły mnie studia na polskiej uczelni, to nauczenie się na pamięć 50-100 stron dziennie. Zmusili mnie do tego. Nikt nie kształtował zdolności logicznego myślenia. Nie było na to czasu. Na nic mi się nie przydała ta nauka. Dopiero po studiach za własne pieniądze szkoliłam się w najlepszych ośrodkach na świecie i jestem z tego zadowolona. Ci, u których się szkoliłam imbecylami nie są. To chyba nasza cecha narodowa, żeby wyśmiewać innych. Ale nic nam to nie pomoże.

  • ~barnaba 72 mówi:

    Nasza szkoła nie potrafi pomóc w znalezieniu,najlepszej dla człowieka drogi życiowej,nie każdy musi być dziennikarzem reżimowego TVN-u,może być dobrym murarzem lub stolarzem.Szkoła w USA robi to lepiej,ale też wybiórczo i nie wszyscy tam żyją w dostatku.Znajomi w Stanach mówią że cenieni są fachowcy w swoich branżach,Polacy na tym tle wypadają dobrze.(chyba że po 30 latach nie znają języka i mieszkają na Greenpointcie)

  • ~kim mówi:

    zgodze sie tylko z tym ze Amerykanie ucza autoprezentacji i prawie nie ma tam zakompleksionych niesmiałych dzieci a to juz połowa sukcesu ,co do wiedzy to hmm ta na uzytek dnia codziennego może lepsza ale ta o swiecie -zenada

  • ~Pawel mówi:

    Pani Kingo, ale faktem jest, że poziom szkoły elementarnej i nawet średniej w Ameryce i wogóle krajach anglosaskich jest wyjątkowo niski. To potwierdzają sami specjaliści. Ale to nie ma dalszych konsekwencji dlatego, że poziom szkolnictwa wyższego w tych krajach jest bardzo wysoki i nadrabia braki w wykształceniu podstawowym.

    Druga sprawa, to to, że zapewniam panią, że wiele ze wspomnianych przez panią rzeczy dzieje się również w polskich szkołąch ( np. wzmiankowane nie ocenianie małych dzieci – niektórzy nauczyciele to omijają dając jakieś znaczki dzieciom, żeby je zachęcać, ale zwykle jest bez ocen ), a takie rzeczy jak współpraca i poszanowanie dla indywidualności wynika z zupełnie innych źródeł. Być może szkoła pomaga obecnie to utrwalać, ale jest to cecha danego społęczeństwa – kolejność jest inna.

    I na koniec – wszyscy możemy mieć setki pomysłów jak najlepiej kształcić polskie dzieci, ale to niczego nie zmieni, jak te dzieci będą uczone przez wzgardzanych żebraków, a tym powoli stają się nasi nauczyciele. I rozdawanie dzieciom elektronicznych podręczników, zawieszanie elektronicznych tablic niczego nie zmieni. Również zarządzanie, czego dzieci mają być uczone nie na wiele pomoże jeśli nauczyciel nie będzie zmotywowany i do tego będzie mógł się skupić na swojej pracy ( a nie na zegarku – żebym tylko zdążył na autobus, żeby dojechać na lekcje w drugiej szkole – jak nie dam rady to nie jem .. ). Nasi nauczyciele mają wiele dobrych pomysłów, ale cokolwiek by nie zrobili, to podstwowy wpływ na takie wartości jakich pani oczekuje ma dom i środowisko. A nasze lokalne społeczności praktycznie nie istnieją.
    Nic nie pomoże uczenie dzieci współpracy, jeśli po powrocie do domu usłyszą jak to tatuś z mamusią nienawidzą Kowalskich z naprzeciwka i, że „kochane dziecię” lepiej się nei wychylaj, bo jeszcze jak pójdzie nie tak, to będize na ciebie.

  • ~mała mówi:

    Przeczytałam Wasze wszystkie komentarze.Z jednymi się zgadzam, z drugimi nie, ale jedno bym w naszym szkolnictwie zmieniła. System oceny. Takie przedmioty jak muzyka, plastyka, wf, religia nie powinny być zaliczane na ocenę tylko po prostu zaliczane lub nie przez ucznia. Przecież nie każdy ma słuch absolutny, nie każdy jest Malczewskim nie każdy będzie lekkoatletą. Potem dzici przeżywają stresy, bo całkiem dobrzy uczniowie mają, że tak powiem „zrąbane” świadectwo przez ocenę z przedmiotu, którego nijak nauczyć się nie potrafią. Wiem to np. ze swojego doświadczenia. Malowanie mi szło, śpiew i owszem , ale nie potrafiłam stać na rękach o skoku przez kozioł nie wspomnę. Dostawałam zawsze niskie oceny z wf-u mimo, że byłam całkiem dobrą uczennicą.Wf-u bałam się jak ognia. Na koniec dodam tylko, że nie jestem otyła:-)))).

    • ~mała mówi:

      Chcę jeszcze dodać, że zaliczenie tych przedmiotów, to po prostu sama aktywność i obecność na nich a nie umiejętności.

      • ~Cztan mówi:

        A guzik. Tzw. „michałki”, bo kogo obchodzi, czy umiesz malować, śpiewać itd. Niestety to są właśnie te przedmioty, które mają nauczyć elementarnego poczucia estetyki. Traktowanie ich per noga powoduje, że u nas tak łatwo godzimy się na wszechogarniającą nas szpetotę (np. w architekturze). Inaczej jest w Szwecji (system, który akurat znam dobrze) mowy nie ma, żeby ktoś dostał świadectwo, jeśli nie udowodni (a udowdni poświęcając na to czas, także wakacyjny), że rzeźbiąc w drewnie starał się najlepiej jak potrafi. Choć raczej nikt z nich zawodowym rzeźbiarzem nie jest i nie będzie. Chcesz mieć zaliczenie „za aktywność” na muzyce? W porządku nie siadaj w związku z tym w ostatniej ławce, nie przynoś lewego zwolnienia, tylko bądź naprawę aktywna i pokaż, że się starasz. I ostatecznie… dlaczego wiedza z georgafii politycznej ma być wyżej ceniona od znajomości zapisu nutowego? Dlaczego uważasz, że można postawić pałę i zepsuć świadectwo za brak wiedzy na temat tego, co jest stolicą Paragwaju, a nie można za nierozróżnianie wartości rytmicznych? To ostatnie słuchu nie wymaga. Wymaga tylko pięciu minut nauki. Na pewno nikt nie powinien dostawać 2 za brak umiejętności przeskoczenia kozła. Ale próba ominięcia kolejki przy próbie przeskoczenia powinna być karaną dwóją jak najbardziej.

      • ~Kayleigh mówi:

        Four score and seven minutes ago, I read a sweet article. Lol thnkas

      • ~uyhtzcbxbsq mówi:

        ayCd9G mrcjilsrhgex

      • ~iradlgqz mówi:

        iqVjI5 , [url=http://yhtcsvrumdwd.com/]yhtcsvrumdwd[/url], [link=http://glcdovuiuuoj.com/]glcdovuiuuoj[/link], http://qvwnffckfryw.com/

    • ~stachu mówi:

      Program nauczania w Polsce jest zły. Za dużo jest godzin na przedmioty artystyczne; muzyka, plastyka, na przedsiębiorczość (5% biznesmenów). Za dużo przedmiotów, za dużo podręczników do jednego przedmiotu, co trochę nowe wydania, wszechobecne ćwiczeniówki zamiast zeszytów. Lektury wybrane beznadziejnie. Każda nowa reforma gorsza od poprzedniej, ale urzędnicy z ministerstwa i nauczyciele nie są w stanie zrobić dobrej reformy, bo mają na myśli własny interes, a nie dobro dzieci. Rodzice nie mają nic do powiedzenia.

      • ~Cris mówi:

        I jeszcze jedna spawra powtarza pan za mediami ze Ryszard.C prawdopodobnie jest chory psychicznie ale prokurator stwierdzil ze na tym etapie nie ma zamiaru poddawac go takim badaniom wiec nie widzi pan w tym manipulacji lub klamstwa ?? Przeciez widac ze media chca utrwalic w umysle ludzi ze Ryszard.C jest chory psychicznie a czemu chca utrwalic mysle ze jako czlowiek znajacy sie na manipulacji dobrze pan wie Wiec proponuje zeby pan tez pisal troche rzetelniej

      • ~Kitty mówi:

        Napisał:Pytanie: co daje przyjęcie koncepcji eteru? Jakiego eteru? Ktf3rego eteru? A gdzie ten eter się mieści? Bo diabeł uwyrka się w szczegf3łach.Krytykować jest znacznie łatwiej niż zaproponować coś samemu, coś co sie będzie trzymało kupy lepiej niż rzecz krytykowana. A dobrymi chęciami jedynie jest piekło wybrukowane.Witam doktorze Jadczyk! Zadajesz dziwne pytania: Jakiego eteru? Ktf3rego eteru? A gdzie ten eter się mieści?Temat rzeka; odpowiem słowami 16-letniego wtedy Alberta, bo dał koncert genialności, ktf3rą gdzieś pf3źniej zagubił. Ale w 1920 uderzył się interesownie w pierś, bo mu to było potrzebne do OTW. Krf3l QM, P. Dirac też uznaje eter. Co więcej Ci, Ark, potrzeba? I nie zadawaj już takich brzydkich pytań; Tobie to nie przystoi.O eterze tak pisał Albert Einstein jako 16 letni młodzian: Prąd elektryczny, gdy powstaje, wprawia natychmiast w ruch otaczający eter, ktf3rego dokładna natura wciąż jest niejasna. Nawet gdy pobudzający czynnik, to jest prąd elektryczny, zanika, eter pozostaje w stanie pobudzenia i produkuje pole magnetyczne. O tym, że pole magnetyczne jest wzbudzonym stanem eteru przekonuje nas istnienie stałych magnesf3w, gdyż zasada zachowania energii wyklucza w tym przypadku możliwość istnienia stanu ruchu. Ruch eteru spowodowany prądem elektrycznym będzie trwał dopf3ki działające siły elektromotoryczne nie zostaną skompensowane siłami pasywnymi powstającymi w wyniku deformacji źrf3dłem ktf3rych jest sam ruch eteru.A tak pisał A. Einstein w 1905r, gdy tworzył swoją szczegf3lną teorię względności. „Wprowadzenie „eteru światłonośnego”, okaże się zbyteczne, ponieważ w przedstawionych tu poglądach ani nie ma potrzeby „przestrzeni w absolutnym spoczynku” obdarzonej specjalnymi właściwościami, ani też potrzeby przypisywania wektora prędkości jakiemukolwiek punktowi pustej przestrzeni, w ktf3rej zachodzą procesy elektromagnetyczne.A tak A. Einstein w roku 1920 pisał: „W roku 1905 byłem zdania, iż w fizyce nie wolno już mf3wić o eterze. Opinia ta była jednak zbyt radykalna.[...] „Bardziej szczegf3łowe rozważania uczą nas jednak, że szczegf3lna zasada względności nie wymaga wyparcia się istnienia eteru.”„Negowanie eteru prowadzi, bowiem do negowania jakichkolwiek własności fizycznych pustej przestrzeni. Taki pogląd jest jednak sprzeczny z podstawowymi faktami mechaniki.”„Podsumowując można powiedzieć, że zgodnie z ogf3lna teorią względności przestrzeń posiada własności fizyczne; w tym więc sensie eter istnieje. Zgodnie z ogf3lna teorią względności przestrzeń bez eteru jest nie do pomyślenia, bowiem w takiej przestrzeni nie tylko nie rozchodziło by się światło, lecz także niemożliwe byłoby istnienie zegarf3w i prętf3w pomiarowych. Nie istniałyby zatem także czasoprzestrzenne odległości w ich fizycznym sensie” A co P. Dirac w latach 20-tych pisał na temat eteru: „Argumenty te są bezsporne gdy z punktu widzenia fizyki roku 1905, ale w czasach dzisiejszych wymagają one modyfikacji, bowiem do eteru należy zastosować mechanikę kwantową. Prędkość eteru, podobnie jak inne wielkości fizyczne, podlega zasadzie nieoznaczoności. Dla danego stanu fizycznego prędkość eteru w danym punkcie czasoprzestrzeni nie zawsze jest dobrze określoną wielkością.” P. Dirac kończy stwierdzeniem: „W ten sposf3b, wraz z wprowadzeniem nowej elektrodynamiki po prostu jesteśmy zmuszeni do wprowadzenia eteru.” Mam nadzieje, że Ci to na razie, doktorze, wystarczy. Z wyrazami szacunku.

  • ~bury mówi:

    A przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt , że ludzie pokroju Pani Rusin oraz naszych zacnych polityków wypowiadają się bezczelnie na temat polskiej edukacji tylko przy okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego . Przez resztę roku nic nie robią w celu poprawy poziomu nauczania w Polsce. Jak mawiają ukochani przez wyżej wymienioną panią Amerykanie , krytykować mają prawo tylko ci którzy coś robią .

    • ~Zbyszek mówi:

      Ja jeżdżę koleją. Czy mam prawo ją krytykować, czy nie?

      • ~inspektor gadżet mówi:

        UWAŻAJCIE CO PISZECIE, BO „ZBYSZEK” UKRYTY POD RÓŻOWYM KWADRACIKIEM, TO NASŁANY PRZEZ NASA SZPIEG, KTÓRY GRASUJE NA TYM FORUM OD RANA I KRYTYKUJE WSZYSTKICH, KTÓRZY MAJĄ INNE ZDANIE.
        Panie „Zbyszku” Co innego jak na forum grasują trolle, które obrażają autora tekstu a co innego jak ktoś ma inne zdanie i je tutaj wyraża, a Pan krytykuje każdego kto ma inne zdanie niż Pani Kinga. PODEJRZANE, BARDZO PODEJRZANE…
        UWAŻAJCIE CO PISZECIE, BO ZBYSZEK JEST SPIDER-MANEM TEGO FORUM!!!

        • ~Zbyszek mówi:

          Nie obrażaj mnie, nędzna istoto. Jestem Batmanem!
          Mów mi „Panie Batmanie”.

        • ~Adriano mówi:

          #InwobGdy ja chcilem uusnac falszywe konto z jednego z serwisow spolecznosciowych wymagali odemnie przeslania do nich zdjecia z aktualna strona w tle.Moim zdaniem w tym sposbie chodzi raczej o to ze ktos postronny moglby podac sie za ta osobe i na prywatnej wiadomosci do znajomych rozglaszac nieprawdziwe informacje. A takto niektorzy z znajomych moga sie zastanowic nad ich autentycznoscia. Pozatym nie kazdy chce usuwac konto, kiedys moze sie przydac by cos sprawdzic albo porozmawiac z osoba ktorej numer telefonu/gadu nie znamy, dokladnie tak jest w moim przypadku.

      • ~bury mówi:

        Napomnę tylko że najlepszym systemem szkolnym na świecie jest w tej chwili model szkoły skandynawskiej a ściśle Finlandii. Fiński system edukacji został zreformowany na początku lat siedemdziesiątych i pochłonął gigantyczne nakłady finansowe, ale dzisiaj mają tego efekty.Uczniowie z Finlandii wygrywają wszystkie międzynarodowe konkursy naukowe. Nieprawdą jest twierdzenie że w polskim szkolnictwie nie zmienia się nic od lat. Niestety polski nie stać na rewolucję tylko na powolną reformę.
        Jak można mówić o podnoszeniu poziomu nauczania jak zamyka sie szkoły i z klasy 20 osobowej robi się klase 35 osobową z jednym nauczycielem. Dla przykładu w Finlandii dzieci uczestniczą w zajęciach w grupach 5-6 osobowych i nauczyciel prowadzący ma dodatkowo nauczyciela asystenta który pomaga mu w wyjątkowych sytuacjach. Zajęcia są indywidualizowane nastawione na rozwój mocnych stron i talentów ucznia a frekwencja na zajęciach jest 100 procentowa.
        Przejawy agresji i narkomanii wsród uczniów są marginalne.
        Wiele szkół w Polsce już stara się wdrażać elementy tego systemu do swoich placówek ale jest to trudne ze względu na warunki i ograniczenia finansowe a przede wszystkim na brak wsparcia ze strony ministerstwa (ministerstwo dodaje tylko nauczycielom i dyrektorom papierologii).
        Dlatego Pani Rusin powinna patrzeć na polską szkołę nie tylko przez pryzmat swojej dawnej szkoły sprzed 20 lat.

  • ~Truther mówi:

    Droga Pani Kingo.

    Skoro amerykańskie dzieci od najmłodszych lat uczą się systemu wartości i zachowań społecznych, to dlaczego USA ma jeden z najwyższych wskaźników przestępstw, morderstw i osób osadzonych w więzieniach (już ok. 3mln!). To najwyższy wynik na świecie, nawet w półtoramiliardowych Chinach jest 1,5 miliona więźniów!

    A co do wspaniałych uniwersytetów i noblistów; tych uniwerków z najwyższej półki jest tylko kilka i mają za zadanie wyłowić najlepszych z najlepszych. To tylko bardzo wąska elita. Co do noblistów – ogromny import z zagranicy. Swego czasu nawet z nazistowskich Niemiec – proszę sobie poczytać o operacji Paperclip.

    • ~Zbyszek mówi:

      Ilość osadzonych wynika z tego, że po rewolucji konserwatywnej w czasach Reagana sądy są o wiele mniej pobłażliwe i udzielają kar bez zawieszenia. Mało tego – w wielu stanach obowiązuje zasada „three strikes you’re out” czyli, że po trzech wykroczeniach dostajesz automatycznie karę więzienia.

      Znasz ilość wyroków w zawieszeniu dawanych przez Polskie sądy? Mówi Ci coś „Amber Gold”, Thruter?

      • ~Truther mówi:

        To nie ostateczny powód tej sytuacji. Mówi Ci coś nazwa Wall Street? Więziennictwo to rozwijająca się gałąź gospodarki. Prywatne więzienia i domy poprawcze rosną jak grzyby po deszczu. Co do braku pobłażliwości to faktycznie za małą kradzież parę lat to kara w sam raz adekwatna. Na pewno czas spędzony więzieniu/poprawczaku wyjdzie takim drobnym przestępcom na dobre. USA jest prawdopodobnie jedynym krajem w którym liczba osadzonych notorycznie rośnie i wcale nie jest to zasługa braku pobłażliwości.

        • ~Zbyszek mówi:

          Możesz się nie zgadzać z tym, że należy surowo karać za drobne przestępstwa. Twoja wola. Ale w Stanach demokracja jest posunięta do granic, których my nawet nie rozumiemy. Szeryf, Prokurator a często i Sędzia są funkcjami obieralnymi w demokratycznych wyborach i muszą się kierować wolą wyborców. Jeśli wyborcy chcą ostrych kar to je mają.
          Masz coś przeciw demokracji?

          • ~Truther mówi:

            Chodzi mi o to; czy nakładanie zbyt wysokich kar za wykroczenia nie przynosi więcej strat niż pożytku,ale to temat na osobną rozmowę. Nie mam nic przeciwko demokracji, nic na ten temat nie mówiłem. Natomiast nie we wszystkich sferach życia się ona sprawdza. Wyobrażasz sobie demokrację w wojsku, w szkole, służbie zdrowia itd? Z tego co wiem nawet w USA trwa debata czy wybory sędziów to dobry pomysł. Przykładowo czy osoby ubiegające się o tego typu stanowiska będą obiektywne w ferowaniu wyroków i czy nie tracą z zasięgu wzroku swojej podstawowej funkcji. Czy możemy takiego urzędnika uznać za w pełni niezależnego? Czasami demokracja w USA wydaje się nieco „pokręcona” jak w wypadku głosowania na prezydenta – gdzie nie ma bezpośredniego głosowania lecz odbywa się on przez pośrednika, który głosuje w imieniu obywateli danego stanu. To moim zdaniem jest co najmniej dziwne.

          • ~Zbyszek mówi:

            To jest DLA NAS dziwne. Ale to jest demokracja.

          • ~Zbyszek mówi:

            W rzeczywistości jest to bardzo ciekawy temat. Czy demokracja, w której jakiś urzędnik (np. sędzia) jest uważany za lepszego, za nieusuwalnego jest jeszcze demokracją? W USA zdaje się, że uważają że nie. Każda władza (także sądownicza) powinna pochodzić z wyboru i powinna podlegać ocenom. I powinna także być usuwalna. Europejskie podejście wynika, jak się zdaje, z tego, że w dawnych czasach Władca (Król, Cesarz, Książe) był nieomylny i można było się do niego odwołać. USA powstało w kontrze do Europy. Wszelka władza jest podejrzana i należy jej patrzeć na ręce. (W tym sensie coraz więcej nas, Polaków, z Amerykanami łączy).

            Zadajmy prost pytanie: czy jesteśmy zadowoleni z tego jak działają i jak wyrokują nasi sędziowie? Czy uważamy, że są oni rozsądni, bezstronni, nieprzekupni, wytrwali? Czy nie jest tak, że system w USA jest jednak lepszy?

            A w odniesieniu do nauczycieli: ta sama nieusuwalność i brak kontroli i motywacji dotyczy też nauczycieli. I to jest zło Karty Nauczyciela.

  • ~Pawel mówi:

    Pani Kingo,
    Ma Pani racje ze Polski system nauczania nie jest dobry, widac to po liczbie polskich studentow z niby dobrych Polskich uczelni pracujacych na zmywakach no i statystykach o bezrobociu wsrod studentow ( to posrednia wina Rzadu,). Mieszkam w NYC od 20 lat i jestem rodzicem dziecka ktory aktualnie studiuje na Medical School nr1 w USA. Moim zdaniem Amerykanski system nauczania jest bardzo dobry, opinia Polakow na temat amerykanskich szkol wywodzi sie stad iz niewielu polskich uczniow uczeszcza do renomowanych uczelni i ztad ta opinia, przewazajaca wiekszosc polskich studentow w USA konczy community college ktore sa na najnizszym poziomie i tym samym maja kontakty z najslabszymi uczniami, nie twierdze ze polacy nie sa zdolnymi uczniami, wrecz przeciwnie sa przecietnie zdolniejsi od przecietnych Amerykanow. glowna przyczyna tego ze Polacy w USA nielicznie uczeszczaja do renomowanych uczelni sa wysokie koszty srednio ok $40,000 na rok, tylko nieliczni moga sobie na taki wydatek pozwolic, oczywiscie najzdolniejsi uczniowie maja nauke za darmo, ale trzeba byc naprawde prymusem aby dostac pelne stypendium. Wracajac do obecnego Polskiego sysemu nauczania to sadzac po medialnej atmosferze i licznych krytykach ze system ciagle jest niereformowany. Ogolnie np. student z Polski po dobrym Universytecie Polskim nie ma zadnych szans na jakies stanowisko w prestizowej firmie, oni nie znaja Polskich szkol, nie ma ich w zadnym rankingu. Tak wiec Pani Kingo, jesli Pani chce zapewnic edukacie na najlepszym swiatowym poziomie dla dzieci to polecam prywatne szkoly amerykanskie, sukces bedzie nimal pewny.

    • ~Tomeq mówi:

      Większych bzdur dawno nie czytałem, amerykanie w odróżnieniu od polaków nie patrzą na „papierek” tylko na umiejętności danego człowieka. Wiadomo, że po prestiżowej uczelni człowiek ma tam prościej, ale wiele nie osiągnie jeśli nie jest dobry. W Stanach wygrywa najlepszy i tyle.

    • ~Heaven mówi:

      Good to find an expert who knows what he’s tlkaing about!

    • ~Manoj mówi:

      Czy naprawdę MY mumsiy wytykać palcem i pokazywać poprawną interpretację faktf3w doświadczalnych???A co na to NAUKA??I to jest dobre pytanie, Henpe. I tu na Salonie Fizyki24, to nawet mamy przedstawicieli takich dwf3ch typowych grup. Pierwszy, fizyk teoretyczny, siedzi wygodnie we własnym sosie, przyprawionym m. inn: kwaternionami i czymś tam jeszcze (pewnie jakimiś pieprznymi przyprawami z Kasjopei) i sugeruje Gościom Salonu Fizyki, że taka jest rzeczywistość. Jest niedoścignionym, jeśli chodzi o ilość napisanych notek, i już niedługo osiągnie niechybnie liczbę 666. Lubi używać argumentf3w, o ukrywającym się w szczegf3łach diable oraz o wybrukowanym piekle. Może w poprzednim wcieleniu był brukarzem? Drugi, jak przy nicku się dumnie określił, pracownik naukowy, i w godzinach pracy i poza nią, i podobno nawet jak śpi, pracuje i tworzy salonowe notki, żywcem przepisując z oficjalnych książek fizyki, nie omijając nawet przecinka. Tych notek też ma dużo i goni tego co ma blisko do 666, ale chyba go już nie dogoni, choć do pf3ł tausenda to ma blisko. I ci dwaj przedstawiciele Nauki, tych dwf3ch grup albo udają, że nie widzą i niewiele dyskutują, co najwyżej powierzchownie zmieniając chytrze temat, jak ten pierwszy albo idą w zaparte i na czarne mf3wią białe, jak ten drugi. Ostatnio nawet ten drugi tak się nadął (mam nadzieje, że nie pęknie), że wymyślił teorię o wyższości magistra nad inżynierem i z uporem maniaka ją forsuje. Ale nie ma co się tym przejmować, szanowny Henpero, bo taki jest świat i tacy są ludzie. Trzeba tych dwf3ch przedstawicieli oficjalnej Nauki szanować, jak każdego człowieka, jak brata a nawet błogosławić ich, a z dorobku Fizyki brać to co dobre a jest sporo dobrego, głf3wnie do roku 1916 i pięknego doświadczenia Millikana z wyłączeniem oczywiście einsteinowskiego mętlika. A resztą nie ma co się nawet interesować, niech każdy robi to na co ma ochotę. Znasz powiedzenie: rf3bta co chceta, jecta co chceta i pijta co chceta. Niech im tam!Pozdro, Hej!

  • ~nazwa mówi:

    Mądrości pani Kingi. Kolejna celebrytka, która postanowiła dzielić się swoimi „przemyśleniami”.

    • ~Zbyszek mówi:

      Kolejna Nazwa, która podzieliła się z nami swoimi przemyślaniami.

    • ~Roxy mówi:

      Prawdopodobnie nie ma na to żadnych szans. Prawdopodobnie prawdopodobieństwo by było prnooopwddbae, że to zdanie jest sensowne jest mało prnooopwddbae.W tekście jest zapytanie o eksperymenty. Znam wiele przypadkf3w eksperymentf3w amerykańskich naukowcf3w na studentach, z ktf3rych wynika wiele sensownych rzeczy, np. konformizm (kreski na kartce same się zmniejszały) itp. Takie gdybanie i uprawdopodobnianie na pewno nie posuwa naprzf3d, ani nic nie wyjaśnia.

    • ~Valeria mówi:

      W artykule na blogu Ark Jadczyk:„Co o tym sądzę? Dużo by o tym pisać. Krf3tko: sądzę, że Ogf3lna Teorii Względności ma polcozine godziny i coraz więcej jest fizykf3w tego samego zdania i poszukuje nowej, zmodyfikowanej formy eteru. Sam należę do tej grupy.Szerzej będę jednak o tym pisał dopiero w przyszłości. Mam swoje powody i swf3j plan i chcę się tego trzymać.Einstein miał jakieś idee, ktf3re nie były w pełni dojrzałe i się zmieniały z czasem. Podobnie Dirac, podobnie inni wielcy. Każdy z tych oryginałf3w coś wnif3sł. Wnosi wielu innych. Tak wyglądał zawsze i tak wygląda dziś rozwf3j fizyki. W czasach kryzysu był głf3wny nurt, ten zachowawczy, byli też zawzięcie atakowani odważni. Z tych odważnych idei tylko jedna zazwyczaj okazywała się otwierającą nowe drzwi. Jak będzie z dzisiejszą fizyką? W ktf3rą stronę się potoczy jej rozwf3j? Tego dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Możemy obstawiać faworyta lub możemy obstawiać fuksa. Możemy też sami uczestniczyc w gonitwie.”Całkowicie zgadzam się z Pana wypowiedzią i mogła by ona być mottem do powyższego artykułu.W artykule na blogu Henperol:W mojej hipotezie eter nie jest wypełnieniem przestrzeni, jest przestrzenią oraz: czasem, polami i materią.Wspaniałe opracowanie pod względem merytorycznym. Jestem pełen największego uznania dla Pana.Pozdro, Hej!

  • ~Polak mówi:

    JERZU, CO ZA TENDENCYJNY, PODPŁACONY PRZEZ AMERYKAŃCÓW BANAŁ- ARTYKUŁ. Kinga nawet nie dojrzała to, co widzi cały świat, czyli, że WTC to był wymysł rządu USA, ktory ma w d…swoich obywateli, podobnie jak resztę świata i dąży do globalnego uzależnienie ekonomicznego ludzi od siebie.
    Jakbyś trochę zeszła z planu w tv i co nieco poczytała, to byś sie dowiedziała, że od lat te „universytety” obiżają swój poziom, bo sie boją tego, że jak nie przyjmą studentów, to oni pójda gdzie indziej i tam zostawią swoją kasę.
    Poza tym żaden univ czy osrodek naukowy w usa nie jest wiarygodny, bo większośc podlega wielkim korporacjom, które decyduja o ich wynikach badań itd.
    Otrzeźwiej !

    • ~Zbyszek mówi:

      Chętnie napiszę jakiś artykuł opłacony przez Amerykanów. Czekam na oferty na e-mail.

      • ~mała mówi:

        Ja też:-)))

      • ~Moral mówi:

        a Ty co adwokat ? a moze odniesiesz sie do reszty wypowiedzi? czy moze sarkazm wg ciebie to glut pod nosem ?

        • ~Zbyszek mówi:

          Jak można się odnieść poważnie do wypowiedzi, która zaczyna się od „CO ZA TENDENCYJNY, PODPŁACONY PRZEZ AMERYKAŃCÓW BANAŁ- ARTYKUŁ”.

          Ta wypowiedź to jest glut pod nosem i tak ją potraktowałem, Morał.

          • ~Moral mówi:

            moze bede pisal w punktach zebys mogl odpowiedziec na calosc wypowiedzi, bo wylawiasz tylko to na co odpowiedziec ci jest najlatwiej i najwygodniej

          • ~Thobani mówi:

            Nie stanowi prembolu? Fakt, że jogurt mający niecałe 400 g wygląda jak mający 500 g? A, co jeśli na pf3łce postawione zostaną dwa jogurty obok siebie jeden mający 500 g i drugi tylko tak wyglądający, a mający w rzeczywistości 370 g. Weźmiesz ten drugi, skuszony rzekomo niższą ceną (np. o 25% niższą) i dopiero w domu zorientujesz się, że nie to promocja, tylko oszustwo. Nadal będziesz twierdził, że to nie stanowi prembolu?

          • ~Harish mówi:

            I jeszcze jedno – prwyziązując jakieś znaczenie do postulatu Macha, że źrf3dłem masy – a zatem bezwładności – obiektf3w jest ich oddziaływanie z „resztą wszechświata” naeżałoby podać jakąś teorię wyjaśniającą naturę tego oddziaływania. W przeciwnym wypadku, zasada ta pozostaje jedynie zdaniem ujmującym dla domorosłych filozoff3w, lecz pozbawionymm treści fizycznej.Z pewnością „ogf3lna teoria wszystkiego” – jeśli kiedyś powstanie – będzie wiązać istnienie masy z kosmologią, lecz dopf3ki takiej teorii nie mamy, teoria Einsteina daje interesujace wyjaśnienie obserwowanej identyczności masy grawitacyjnej z masą bezwładną.

  • ~lalka mówi:

    Szanowna Pani proszę zapytać się tych doskonale wykształconych Amerykanów o wynik tego działania matematycznego, 2+2*2=? Mieszkam w UK i jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby doskonale wykształceni Anglicy podali prawidłowy wynik, a podobno mam zaszczyt żyć w najwspanialszym kraju na świecie.

    • ~Aneta mówi:

      to czemu w tym kraju zyjesz, lepiej zyc w polsce wykszalconej ale biednej

      • ~Moral mówi:

        gdyz ten narod przez lata grabil i lupil, a potem inwestowal te zagrabione dobra w odpowiedni poziom zycia/rozwoj itd…. to samo niemcy robili, to samo robili hiszpanie, francuzi, portugalczycy… rzadko, ktory bardzo wysoko rozwiniety i bogaty kraj doszedl do tego nie grabiac, mordujac i wykorzystujac inne narody… co moze juz zapomnieliscie o koloniach ?

        • ~Zbyszek mówi:

          Z tego co wiem, USA nigdy nie miało kolonii sensu stricto. Sami powstali jako wyzwolona kolonia brytyjska i nie pchali się w to.

          • ~Moral mówi:

            to dobrze wiesz, gdzie studiowales w Polsce czy w Stanach? co do pchania się to wojna secesyjna – pomimo wielu powodow jej wybuchu – toczyla sie m.in. o niewolnictwo, wiec akurat amerykanie nie musieli miec kolonii, wystarczylo wyslac kilka statkow na wybrzeze Afryki i przekupic kilku wodzow lub samemu wylapywac swiezy „narybek”….

          • ~Zbyszek mówi:

            Tak, to prawda. Ale wygrali ją Ci „dobrzy” a Południe zostało bardzo zniszczone. Zresztą już w trakcie Wojny Secesyjnej Północ była bogatsza niż Południe. Jak to pogodzić z tym, że Amerykanie wzbogacili się przede wszystkim na niewolnictwie czarnych?

        • ~Zbyszek mówi:

          Mało tego! Przypomniałem sobie, że amerykanie na swój koszt odbudowali po wojnie pół Europy (plan Marshalla) i Japonię na dodatek.
          Zastanawiający gest zważywszy na wyzyskiwaczy i grabieżców. Nie uważasz, Morał?

          • ~Moral mówi:

            tak, a gdzie potem tworzyli bazy wojskowe ? chodzilo tylko o to, zeby cala europa nie trafila w rece komunistow i trzeba bylo dzialac, bo biedny pojdzie do tego co da chleb (vide Hitler)… gdyby ZSRR zajal cala europe i rozplenil wszedzie komunizm to jak myslisz kto bylby nastepny ? poczytaj troche o partii komunistycznej w stanach, ktora pomagali tworzyc rowniez Polacy, USA balo sie tego widma jak ognia stad wziely sie podboje kosmosu, wyscigi zbrojen itd. chodzilo o pokazanie ludziom, ktory system jest lepszy i dlaczego powinnismy sie bronic przed tym drugim (normalna zwykla propaganda, chociaz w ZSRR objawiajaca sie glownie zastraszaniem wlasnych obywateli – eufemistycznie rzecz ujmujac), poza tym tak tworzy sie strefy wplywow – albo sie kraj „wykupuje” jezeli obywatele sa zbyt madrzy i dumni (Niemcy) albo sie je podbija i lupi do ostatniego grosza (Irak) – oczywiscie z roznym skutkiem

          • ~Zbyszek mówi:

            A co za różnica dlaczego oni to robili? Ważne jaki odnieśli skutek.

            „Dobrymi chęciami piekło brukowane.” Wolę już takich, którzy mają złe chęci ale dobre rezultaty.

          • ~Joeie mówi:

            I want to send you an award for most helpful itnrenet writer.

          • ~Ale mówi:

            Profesor ARKADIUSZ JADCZYK (616 10726 | 30.11.2010 10:33) zostawił skrmnoy komentarz:”Pytanie: co daje przyjęcie koncepcji eteru? Jakiego eteru? Ktf3rego eteru? A gdzie ten eter się mieści? Bo diabeł ukrywa się w szczegf3łach.Krytykować jest znacznie łatwiej niż zaproponować coś samemu, coś co sie będzie trzymało kupy lepiej niż rzecz krytykowana. A dobrymi chęciami jedynie jest piekło wybrukowane.”a ja uzupełnię. Bo widzę, że czegoś szukacie i nie możecie znaleźć.O szczegf3łach dotyczących budowy materii, w tym także o własnościach materii, ktf3rej jest mnf3stwo w prf3żni kosmicznej, a ktf3rą dawniej nazywano eterem, można poczytać na moich stronach.Jeśli ktoś chce szybko, ale skrf3towo, to na , jeśli chce poznać „konstruktywną teorię pola” w kilkunastu artykułach to na , a mnf3stwo jeszcze innych materiałf3w – na .Znajdziecie tam mnf3stwo materiałf3w, ktf3re nie tyko „trzymają się kupy”, ale logicznie wynikają z prawa Galileusza.

    • ~Zbyszek mówi:

      Chciałem skorygować, „Lalko”. W ciele liczb rzeczywistych kolejność działań nie jest zdefiniowana. To niepisana umowa pomiędzy matematykami (nawet trudno odnaleźć jej źródło) zdefiniowała wagę operatorów matematycznych. Interpretacja poszczególnych wag nie jest rzeczą absolutnie oczywistą i sprawia wiele kłopotów nawet na poziomie akademickim. Absolutnie poprawnym i pełnym zapisaem takiego działania byłoby ujęcie którejś pary liczb i operatora w nawias. Np. (2+2)*2 albo 2+(2*2). Opuszczenie nawiasu wymusza stosowanie tej niepisanej umowy albo wykonywanie operacji po kolei.

      Generalnie rzecz biorąc: nie wiem co chciałaś udowodnić ale to jest akurat dowód na to, że użyłaś wiedzy „wykutej na blachę” a nie wynikającej z logicznego rozumowania. Logiczne rozumowanie w wypadku tego działania prowadzi do wyniku 8.

    • ~SoyerTM mówi:

      Lalka tak samo jak 95% Polakow zle rozwiaze ten przyklad ,wiem bo sprawdzalem w dawnych czasach. Jesli chodzi o edukacje troche sie zdziwilem tymi zmianami grup – generalnie wiekszosc jest tych samych osob w klasie mojej corki , oczywiscie sa rotacje wieksze niz w Polsce ale nie az tak wielkie. Samotnie wychowuje 8 letnia corke i nie ma mozliwosci zebym wrocil do Polski wczesniej niz skonczy edukacje tutaj. Nie tylko edukacja ale caly sytem jest oparty na inwestycji w dzieci (prawne kwestie sa czesciowo dla mnie abstrakcja i niekiedy zbedana , ale coz nic nie jest doskonale)
      Pozdrawiam ze slonecznej Kalifornii

    • ~Eternit mówi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>