HARMONIA JEST KOBIETĄ

 

W Kongresie Kobiet uczestniczyłam po raz pierwszy, bo do tej pory zawsze coś stało na przeszkodzie. Ale wpisuję sobie to wydarzenie do kalendarza i będę odtąd do niego dostosowywać wszystkie inne plany. Moje wyobrażenie o Kongresie miało się nijak do tego co zobaczyłam. Jak większość, która czyta tylko prasowe doniesienia i ogląda migawki w telewizji myślałam, że jest tłoczno i gwarno, a cała idea to mieszanina dobrych pomysłów z desperacją. Mój obraz uległ zmianie radykalnej. Rzadko w naszych czasach można odczuć taką energię, wolę działania, zobaczyć tyle dobrych chęci i zapału, przekonać się o sile grupy, która konsekwentnie realizuje plan. Jestem wzruszona i zaszczycona zarazem, że dostałam od Magdy Środy i od Henryki Bochniarz propozycję współprowadzenia tego wydarzenia oraz poprowadzenia panelu i debaty plenarnej. Przy okazji wysłuchałam kilku niesamowicie ciekawych dyskusji z tematyką kobiecą, aczkolwiek nie tylko, w tle. Panel o edukacji, na przykład mógłby się ciągnąć w nieskończoność, gdyby nie dyscyplina czasowa, i tak mocno, w tym przypadku naruszona. Już otwierająca Kongres sesja plenarna wyśrubowała poziom wszystkich późniejszych spotkań. Na jednej scenie wystąpiły panie, które są wizytówką ruchu ale też symbolem mądrego i rzetelnego działania. Obok Henryki Bochniarz i prof. Magdaleny Środy, prof. Danuta Hubner, europosłanka Lena Kolarska-Bobińska, min. Beata Stelmach, prof. Katarzyna Duczkowska – Małysz i kierująca Stowarzyszeniem Kongres Kobiet Anna Karaszewska. Nie było pustych haseł i słowotoku, wszystko konkretnie i z wielką pasją: „Skąd przyszłyśmy, dokąd idziemy”. Żadna z pań nie odczytała swojego przemówienia z kartki, co w debatach publicznych w Polsce należy do rzadkości. I każda wiedziała o czym mówi, co należy do rzadkości jeszcze większej. W Kongresie mógł uczestniczyć każdy, bez względu na płeć, i to nieodpłatnie. Zapisało się 9,5 tysiąca osób. 99% stanowiły kobiety. Zdarzały się Kongresy z większą męską reprezentacją, ale wyłącznie wtedy, kiedy akurat zbliżał się termin wyborów i trzeba było powalczyć o głosy kobiet. Bo jest o co walczyć, w końcu kobiety stanowią 52% naszego społeczeństwa i, tak, mają prawo głosu. Szkoda, że mężczyźni pojawili się śladowo, bo tu akurat można się było naprawdę wielu ciekawych i pożytecznych rzeczy dowiedzieć. Mam porównanie, bo dopiero co wróciłam z bardzo zmaskulinizowanego Forum Ekonomicznego w Krynicy…

Na zakończenie Kongresu miałam przyjemność moderować w Sali Kongresowej sesję plenarną na temat godzenia ról. Fantastyczne panelistki (prof. Joanna Regulska, v-ce rektorka Rudgers University, Barbara Limanowska z European Institute for Gender Studies, Grażyna Czubińska z Polish Psychologists Association in London) opowiadały jak kobiety w różnych krajach radzą sobie z „work life balance” (równowagą między życiem zawodowym a prywatnym), mówiły o rozwiązaniach systemowych i inicjatywach samych kobiet, Teresa Kamińska, szefowa Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej pochwaliła się jak to wygląda u niej, a minister Władysław Kosiniak –Kamysz mógł się chwalić umiarkowanie, bo wszyscy wiemy jak to generalnie w Polsce wygląda… Bardzo ciekawa i bardzo potrzebna w naszych czasach dyskusja, bo, jak powiedział na zakończenie Kongresu premier Tusk, w dzisiejszych, trudnych czasach nie możemy pozwolić sobie na to, żeby kobiety miały problem z aktywizacją zawodową. Kobiety mogą i chcą pracować, ale jednocześnie są w dużo większym stopniu niż mężczyźni obciążone obowiązkami domowymi. W takiej sytuacji nie ma mowy o żadnej równowadze, a bez niej jest stres (stres jest bezpośrednią przyczyną blisko 90% chorób u ludzi w wieku produkcyjnym…), wypalenie zawodowe, problemy w domu i słabe wyniki w pracy. Mężczyźni, nasi partnerzy, powinni mieć tego świadomość. Wspólnie powinniśmy wypracować taki model współegzystencji, żeby przyniósł korzyść i jednym i drugim. Czy jest to możliwe? Jak pokazuje doświadczenie państw wysoko rozwiniętych, jest. Ale w Polsce mamy w tej kwestii naprawdę dużo do zrobienia.

Chciałabym przenieść temat i atmosferę tej debaty do internetu. Dlatego rozpoczynam AKCJĘ „HARMONIA JEST KOBIETĄ czyli współczesne godzenie kobiecych ról”, składającą się z sondażu i debaty. Na moim blogu, zamieszczę ankietę, przygotowaną przy współpracy ze Stowarzyszeniem Kongres Kobiet i Onetem, w której pytamy czego najbardziej potrzebujemy, żeby godzić nasze role i zrównoważyć życie prywatne i pracę. Już zaczęliśmy nad tą ankietą pracować, za chwilę powinna być dostępna. Liczę, że weźmiecie w tej akcji udział. Wyniki zostaną przekazane SKK dając , mam nadzieję, początek twórczej dyskusji na ten temat.

Ps. W kwestii godzenia ról wypowiedziało się w ostatnich dniach kilku znanych panów. Utyskują oni na swój los i zarzucają kobietom, że zbyt wiele od nich oczekują. Drodzy koledzy, nie „zbyt wiele”, tylko PO RÓWNO! Ale „po równo” widać dla niektórych znaczy zbyt wiele… Mogłabym, analogicznie do Was napisać, że nasi faceci oczekują od nas niemożliwego: że urodzimy im dzieci, ale po ciąży od razu wrócimy do formy, że będziemy zajmować się domem, ale jednocześnie pracować i dokładać się po równo do domowego budżetu, że będziemy zabierały głos w dyskusji, jednocześnie zawsze przyznając rację swojemu mężczyźnie, że będziemy tolerancyjne i miłosierne, gdyby jednak skok w bok okazał się pomyłką i w końcu że będziemy zawsze młode i atrakcyjne….

57 Odpowiedzi na HARMONIA JEST KOBIETĄ

  • ~Photographer mówi:

    No dość odważna teza :) chodzi mi o tytuł

  • ~edek mówi:

    dlaczego kinga rusin narkotyzuje sie?……przeciez to widac

  • ~z miłością do biednych mówi:

    co za hieny ci ze złymi komentarzami?????????????????? jeszcze komentują po co skasowane??? czyli wchodzicie tu po kilka razy i będziecie klepać załosne z nienawiscią komntarze??????
    2 osoby zrobią wrazenie tłumu? bo będą zmieniać niki???
    ogarnijcie sie homosie, nienawidzące kobiet i stojące po stronie pedała czeska
    Pani Kinga jest wspaniała, a wy zakolleksieni z nerwów wychodujecie sobie choroby w sobie,
    zal mi was biedaki

  • ~Krzysiek mówi:

    Bardzo ciekawie czyta się wszystkie wpisy, jak zawsze, gdy ktoś jest za a ktoś przeciw. Może i trochę dziwnie to zabrzmi, ale stwierdzę że Panią Kingę lubie słuchać. W DDTVN, kiedy mam dzień wolny od pracy, bo czasem i weekendy trzeba poświęcić. Ale jak już się zdarzy to miło jest posłuchać. A za co można Panią Kingę polubić? po prostu za to, że umila mi dzień, który jest przy okazji dniem wolnym, możliwym do spędzenia z żoną. I wtedy rano przy kawie, można posłuchać Pani Kingi, czasem się wtrąci pan Węglarczyk, ale coś za coś ;) Stronniczości u mnie niestety nie ma, ale nagonka jest fajnym sposobem na obrócenie tego w sukces.
    Pozdrawiam wszystkich pisarzy i oby wam klawisze lekkie były :)

  • ~konrad mówi:

    Skasowanie tego wpisu to bardzo dobre posunięcie. Taki tekst nie powinien w ogóle się pojawic. Nie powinien z dwóch powodów: nie należy się zniżac do czyjegoś marnego poziomu, no chyba, że interesuje Cię czy na dnie bezdennego dna jest echo? :) Po drugie: blog to nie potral plotkarski, to też nie bazar, na którym żrą się ludzie z jakichś błahych powodów. To tyle. I pozdrawiam. :)

  • ~mika851 mówi:

    No proszę…nie spodobała się ilość krytyki? Pewnie sądziła Pani, że będą same pochwały co? A tu proszę…toż dopiero niespodzianka… :D bardzo inteligentne posunięcie…nie ma co…kasować własny post i komentarze pod nim… No niestety, życie to nie bajka, a Pani nie jest księżniczką uwielbianą przez wszystkich…

  • ~Madeline mówi:

    To nie jest dobry krok – kasowanie swoich postów :( Lepiej było nie reagować niż zareagować i skasować. Moim zdaniem zła decyzja.

    • ~odes mówi:

      WITAM,
      Nigdy nie spotkalam się z tym, żeby kasować na blogu wpis, który okazał się mało dla Pani przychylny. Mam nadzieję, że stanie Pani twarzą w twarz z sytuacją i napisze Pani dlaczego tak sie stało.
      Jeśli to dlatego, że konstruktywna krytyka tak Panią boli, to powinna Pani zająć się czymś innym. Proszę nie dawać takich przykładów. Strasznie mi za Panią wstyd Pani Kingo. Liczę jednak na to, że to jakaś pomyłka, a pierwsza Panią za to co napisałam przeproszę.

  • ~Vivi22 mówi:

    taktykę ma pani chujową, usuwając swoje wpisy a potem komentarze… Gratuluję. Czyli jednak jest pani taka, jak określił panią Czesław…

    • ~FAN mówi:

      PANI KINGA ROBI Z SIEBIE POŚMIEWISKO NA CAŁEGO. NAJPIERW WYPISUJE DŁUGĄ LITANIĘ WE WŁASNEJ OBRONIE, OPISUJE JAK DOBRODUSZNYM JEST CZŁOWIEKIEM POMAGAJĄC MŁODYM TALENTOM I JAK BARDZO CZUJE SIĘ POKRZYWDZONA OPINIĄ CZESŁAWA. A TERAZ USUWA WŁASNY WPIS BO OKAZUJE SIĘ, ŻE TĘ OPINIĘ PODZIELA MNÓSTWO OSÓB, KTÓRE CHOĆ NIE ZNAJĄ JEJ OSOBIŚCIE TO MAJĄ ZDOLNOŚĆ DO WNIKLIWEJ OBSERWACJI ZACHOWANIA P. KINGI W TV I WYCIĄGANIA TRAFNYCH WNIOSKÓW.
      KTOŚ NAPISAŁ, ŻE JEST PANI NAJBARDZIEJ ŻAŁOSNĄ CELEBRYTKĄ I TO JEST PRAWDA. A NAJBARDZIEJ ŻENUJĄCE W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE UWAŻA SIĘ PANI ZA INTELIGENTNĄ DZIENNIKARKĘ A OKAZUJE TCHÓRZLIWĄ, ZADUFANĄ W SOBIE KOBIETĄ, KTÓRA NIE POTRAFI PORADZIĆ SOBIE Z KONSTRUKTYWNĄ KRYTYKĄ.

      • ~angel mówi:

        Chyba po tylu niepochlebnych komentarzach zanikła w Pani ta ogromna potrzeba komunikacji z ludźmi, jaką jeszcze do niedawna miała.
        Tak Pani Kingo, społeczeństwo nie jest takie głupie jakby się mogło wydawać i pisząc bloga trzeba mieć świadomość tego, że oprócz ,,kocham i podziwiam panią” (swoją drogą nie rozumiem za co…chyba za przepis na sernik) będzie też krytyka.
        I trzeba to przyjąć z godnością i klasą a Pani się to niestety nie udało. Przegrała Pani z Czesławem, który może jest trochę rąbniętym kolesiem, ale przy tym naturalnym, szczerym i otwartym. Tacy ludzie wzbudzają sympatię, a pycha i zarozumialstwo zawsze będzie denerwować i tak jest w Pani przypadku.

  • ~E.K mówi:

    Przyznam że bardzo zaskoczyło mnie usunięcie przez Panią swojego ostatniego wpisu….???

  • ~Vivi22 mówi:

    czyżby zabolało panią, że sporo osób tak odbiera panią jak czesław na fb napisał, że usunęła pani swój post? a myślałam, że jest pani silną kobietą… Czy uznała pani, że to prawda i dlatego post zniknął?

  • Kocham Cię Kinga….

  • ~maniek mówi:

    Pani Kingo, psy szczekają, karawana idzie dalej…pozdrawiam.

    • ~Ewa mówi:

      Mialam przyjemność wziąć udzial w Kongresie Kobiet i też wpisuję to wydarzenie w kalendarz na przyszly rok.
      Pani Kingo, jest Pani przesympatyczną osobą, pelną wdzięku i naturalności. Mialyśmy z koleżankami okazję na bardzo krótką z Panią rozmowę podczas Kongresu. Wszystkie jesteśmy zdania, że jest pani wspanialą, pozbawioną nadęcia kobietą.Życzę wszystkiego najlepszego! Nie warto przejmować się opiniami „maluczkich z kompleksami”…
      Pozdrawiam! Ewa

  • ~LUBIĘ PANIĄ OGLĄDAĆ mówi:

    Bardzo lubię Panią, nie zmieni tego nic, nie zmienią tego głupie plotki itd
    JEST PANI MARKĄ, WYPRACOWAŁA SOBIE PANI SZACUNEK JAKO JEDYNA DZIENNIKARKA mimo upływu czasu

  • ~bardzo Panią lubię mówi:

    LUDZIE SUKCESU TO LUDZIE BARDZO WIERZĄCY, ZE SĄ NAJLEPSI. TA SIŁA ODRÓZNIA ICH OD INNYCH, OD TYCH. KTÓRZY BĘDĄ ICH PODSZCZYPYWAĆ, KĄSAĆ.
    proszę dalej wierzyć w siebie, jest Pani dobrym człowiekiem i dziennikarką, dzisiejszy świat jest celowo manipulowany, ludzie są dla siebie niezyczliwi, napastliwi, to zank czasów, jest fałszywy kryzys, niszczenie polaków, brak pracy i namawianie w reklamach do brania kredytów a potem przejmowanie ich domów bo nie ma na raty i tak juz polska klęczy z nędzy.Podobno jest nas za duzo, dlatego jest kryzys i niezdrowe jedzenie, ma sie zarabiac na człowieku a nie dbac o niego.
    polacy są napuszczani na siebie, to bardzo wysublimowana gra, nie do udowodnienia.
    Proszę niech Pani nie przejmuje się atakami chwilowymi, prosze się relaksowac, szybko wracac do pionu, przebaczac w duszy, ze to ich problem nie Pani, widocznie nerwy im puszczają z jakiegos powodu.
    proszę mysleć pozytywnie, są bardzo potrzebne kobiety w telewizji, kto nam zostanie same pedały???
    prosze smiać się z życzliwą troską z atakujących, to ludzie bez kręgosłupa, podatni na manipulację lub frustraci, na pudelku jest wiele chorych psychicznie komentujących, gdzie mogą sie wyładowac, ale to nie jest norma tylko biedni ludzie.
    Prosze się odcinac od krytyki, to ich problem, ZYJE SIE TYLKO RAZ I MAMY PRAWO DO SZCZESCIA a jak lubią wyniszczac organizm przez jad i nerwy to ich problem.
    serdecznie pozdrwiam

  • ~ali mówi:

    Mam propozycję…. takie pisanie bloga przez Panią Kingę to żadne pisanie przestańmy tutaj w ogóle wchodzić….chodzą pogłoski,że Pani Kinga jest bardzo niemiłą,wyniosłą osobą

    • ~psycholog mówi:

      Przecież Ona tego bloga nie pisze. To ktoś to prowadzi w jej imieniu; ta kobieta jest tak zachłanna na rozgłos i ma tak niesamowite parcie na szkło i na wszystko co się da, że to staje się żenujące. A jeśli chodzi o pogłoski to wystarczy trochę bardziej uważnie i wnikliwie popatrzeć w jaki sposób prowadzi rozmowy w DDTVN i w jaki sposób traktuje gości oraz swojego współprowadzącego. Zero kultury, ogłady i szacunku do drugiego człowieka. Zadufana, krzykliwa, niesympatyczna kobieta i wątpię, że może być inaczej jeśli takie wrażenie sprawia za każdym razem kiedy pojawia się na ekranie.

      • hahahaha no dobre dobre ;-) to mówisz drogi „psychologu”, że ona tego bloga nie pisze.. bardzo zastanawiające.. a nie pisze bo co? bo nie umie? czy może jej się nie chce? czy za głupia może jest? za krzykliwa i za niesympatyczna na pewno.. och jak ja takie komentarze uwielbiam :-))) Tak się można wtedy zastanowić i taki człowiek wtedy z siebie dumny, że ten świat umie widzieć inaczej :-)) Pozdrawiam serdecznie :-) i nawet nie napiszę, żebyś się nie przejmowała Kinga, bo ja wiem, że posiadasz zbyt wielką mądrość w sobie by odbierać sobie swój cenny czas i poświęcać go na „pierdoły” ;-)

  • ~Slavvomir mówi:

    Pani Rusin proszę Panią o kontakt ze mną, mam otóż problem z trollem Baggim. Proszę mi coś doradzić, naprawdę już nie daję rady.
    dr Sławomir Kowalski, Częstochowa mail: sskk@op.pl
    Pozdrawiam, jestem Pani największym idolem.

  • ~Slavvomir mówi:

    Co to ja miałem robić w przeszłości, o czym pisał Mareczek lub jego przydu.pas:

    1. Miałem mścić się za prześcignięcie mnie w rankingu przez Mareczka. Tylko id.ioci patrzą na ranking blogów i niech to wystarczy za komentarz.

    2. Miałem sprzedać trzy książki, którą to informację Mareczek powtarza jak mantrę i tak długo powtarzał aż w nią uwierzył.

    3. Miałem wklejać swoje stare notki na forum Gazety Wyborczej. Wielokrotnie pisałem, że nie bawię się na forach. Do dzisiaj „tajemnicą” pozostaje kto to robił za moimi plecami. Całkiem przypadkiem zbiegło się to z ośmieszeniem Mareczka na tymże forum. Sam się o tym dowiedziałem z drugiej ręki. Dopiero moja interwencja u adminów spowodowała, że wpisy podszywacza zostały skasowane.

    4. Miałem się na nowo ożenić. Całkiem „przypadkiem” informacja ta była powtarzana przez Mareczka podpisanego już jako Życzliwy najpierw na netformatorze, potem na blogu Planety jako jakaś sensacja. Nieważne było, że podał to jakiś troll. Zaprzeczyłem, ale nie pomogło. Mareczek powtarzał to dalej jako pewnik.

    5. Miałem nie dostać propozycji od Mellera. To można to łatwo sprawdzić i każdy zainteresowany mógł to zrobić. Jest na filmie w sieci z wręczenia nagród na gali Blog Roku 2006. Tym razem przydu.pas Brutal uparł się, że nic takiego nie miało miejsca. I powtarza to od prawie dwóch lat. Nie skorzystałem z propozycji, co wywołuje niezrozumienie, ale to chyba moja sprawa z czego korzystam, a z czego nie?

    6. Miałem mieć dużo wrogów. Kiedy człowiek działa to rodzą się czasem konflikty. Jak czas pokazał jedyni moi „wrogowie” to oszuści,mitomani, trolle i ogólnie te osoby, które nie mogły znieść, że mam inne zdanie od nich.
    Potem tak się zamieszały w SWOICH kłamstwach, że pozostało im zaszyć się gdzieś na peryferiach blogosfery.
    Mareczek lub Brutal obrazili o dużo więcej osób. I to bardziej bezpośrednio nazywając je grubymi babami, kaszalotami, ćwierćinteligentami itp., itd. Każda z wyzwanych tak osób mogła założyć antybloga setki razy. Jak widzę u Oseta,ślady w sieci też to pokazują.

    7. Miałem wklejać setki komentarzy dziennie. Trzy LATA temu kasowany u Mareczka wklejałem raz jeszcze komenty podpisane MOIM imieniem. Trwało to na tyle krótko, że nawet nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Szybko mi się znudziło.Nie mogłem przypuszczać, że ta głupia zabawa z czasem urośnie do „setek komentarzy wklejanych schorowanemu człowiekowi”. Całe moje”kłopoty” biorą się z tego, że nie jestem tchórzem i własne słowa podpisuję własnym imieniem z czym panowie „Życzliwy” i”zal” mają widoczny problem.

    8. Miałem niszczyć blogi i blogerów. Coś kiepski ze mnie niszczyciel, skoro Wyro-cznia wciąż bloga prowadzi, Kawa i Azazel sami zrezygnowali z szopki zafundowanej czytelnikom. Nawet Mareczek przeniósł się na ecoego dopiero po tym jak przegrał Z KRETESEM konkurs na Bloga Roku 2007 nie dostając 90 smsów wciągu dziesięciu dni i obraził się na onet za rzekome awarie. Fakty są takie, że u Mareczka nie komentuję od trzech LAT, u Wyro-czni, Azazela, Kawy od dwóch LAT. U Brutala od kilkunastu miesięcy. I ja tu nie piszę o komentowaniu stałym, a o ostatnich, pojedynczych wpisach. A teorie spiskowe mnie nie obchodzą.

    9. Miałem skrzywdzić dziewczynę nazywając ją prostytutką. Rzecz w tym, że działo się to na blogu, którego nazwa i opowieści przedstawiały dziewczynę,która bierze pieniądze za seks czyli jest… Ani Mareczek ani przydu.pas tego nie sprawdzili.

    10. Miałem liczyć okres Weronice, co jest z kolei kłamstwem wymyślonym przez nią, jak i kilka innych. Nie przeszkadza to Mareczkowi i przydu.pasowi powtarzać za nią kłamstwa, na które dowodów brak, bo rzeczy te nigdy się nie z darzyły.

    11. Miałem pisać lewe komenty na blogu czego dowodem jest to, że na netformatorze nie ma komentarzy. Gdybym pisał lewe komenty na blogu dlaczego miałbym ich nie pisać netformatorze i to wiedząc, że Mareczek z wypiekami na twarzy sprawdza ruch na stronie? I guzik to by admina obchodziło. Netformator to nie blog czego Mareczek nie potrafi przetrawić. To portal lokalny, który przeznaczony jest dla częstochowian.
    Ostatnio bardzo dużo działam na niwie lokalnej. Od DKF, poprzez RSS, Saints Częstochowa, fora-eksperckie.com, do propozycji dla Urzędu Miasta wykorzystania efektu Euro 2012 w Częstochowie. Dla Brutala i Mareczka to czarna magia.

    12. Miałem sam sobie odświeżać stronę. To dlaczego teraz jej sobie nie odświeżam by pochwalić się osiągnięciami? Przy okazji, jakiś czas temu spojrzałem na ulubiony przez Mareczka ranking. Okazało się, że komentarzy niema wcale, ale w tym rankingu zajmuje trzydzieste któreś miejsce. Czyżby to jeszcze jeden z przypadków kiedy ktoś oskarża o coś co sam robi?

    13. Miałem wysyłać na siebie smsy w konkursie na bloga. Mareczek, który stoi za tą rewelacją nie doczytał, że wtedy decydowały maile. Nie przeszkadza mu to powielać kłamstw przy pomocy przydu.pasa, a jakże!

    14. Miałem prowadzić znajomość z jakimś fryzjerem z antyblogu, w co Mareczek święcie wierzył i o czym u siebie pisał i udzielał się aktywnie na antyblogu MNIE poświęconym.

    15. Miałem nie być kim jestem. Kolejne rewelacje trolla z antybloga Mareczek przyjął jako pewnik.

    16. Miałem pisać beznadziejne teksty. Gdyby tak było to nikt by mnie nie nagradzał. Nikt by mi niczego nie proponował. Brutal chyba dwa LATA temu pisał,że jego blog będzie szeroko znany. Nie jest. Mareczek do dzisiaj przeżywa jak to redaktor CKM coś mu zaproponował, ale Mareczek był zbyt słaby pisarsko, żeby choćby spróbować. Obaj są zdolni tylko do tego, żeby przepisywać cudze myśli i przedstawiać je jako swoje. Czepianie się ironicznego tekstu o Gregorym jest tego najlepszym przykładem, że jest w nich tyle zawiści, złej woli, kompleksów,że muszą dać temu upust.

    17. coś by się jeszcze znalazło…

    Z niemałym zdziwieniem i OBURZENIEM przeczytałem, że ostatnio doszły kolejne zarzuty ze strony tych dwóch oshołomów związane z tym, że osoba podpisująca się Oset zaczęła prowadzić bloga przeciwko nim. Według nich…
    18. To ja mam prowadzić antybloga, wpisywać komentarze itp. itd….
    Od dawna wiadomo co myślę o antyblogach. Patrzyłem na „dzieło” Oseta,wpisy, komentarze i nie wierzyłem własnym oczom. To ten koloryzowany, upstrzony nietolerowanymi przeze mnie emotami blog, pełen wulgaryzmów i rozmów o niczym miałby być mój??? Ufff… brak słów.

    19. Mam się podszywać pod wiele nicków. To jakiś żart??? I o to oskarżają mnie osoby, które w ostatnim czasie podpisywały się u mnie jako „Życzliwy”(Mareczek) i „zal” (Brutal). Pierwszy cały czas pisał o tym, że na neformatorze jest mało komentarzy, a u Mareczka dużo, a drugi skarżył się na Oseta. Teraz dopiero wiem o co Brutalowi naprawdę chodziło.

    20. Miałem kupić samochód na raty, podczas gdy wyraźnie pisałem, że samochód kupiłem za gotówkę. Ale co kogo obchodzi mój samochód nie wiem…

    21. W związku z osetowem miałem będąc na koncercie szukać sieci, by tylko wkurzyć Brutala i się wpisać na bloga. Chyba komuś tu odbiło. Ja nie jeżdżę sam na koncerty. I to w tak szczególny dla mnie dzień. To po pierwsze. Po drugie,od lat stosuję zasadę, że czas poza domem i pracą jest czasem BEZWZGLĘDNIE wolny mod sieci. Jadąc gdziekolwiek nie zabieram ze sobą laptopa. Żal mi tych, którzy tak robią, bo to żaden odpoczynek. I pisałem o tym wielokrotnie.

    Czy dziwią mnie takie opinie? Nie, bo kłamstwa na mój temat, pomówienia,oszczerstwa ze strony tych dwóch zawistników to nie nowość.
    Nie spotkałem w sieci większego sk… niż Brutal i większego oszołoma niż Mareczek.
    Brutal to osoba niebezpieczna i bezczelna, bo anonimowa, a Mareczek jest głupi.Obydwaj są zawistni, egoistyczni, cyniczni i kłamliwi.
    To osoby, które kasują niewygodne pytania, wprowadzają logowanie,blokują, a potem powtarzają kłamstwo za kłamstwem nie dając absolutnie prawa do obrony.
    To osoby zakochane w sobie, pełne pychy, chętnie wykorzystujące brak anonimowości innych. To osoby mające cechy wyjątkowo perfidnego trolla.
    Obydwaj mają to do siebie, że w blogosferze nie doszli do niczego.
    A życiowo…
    Mareczek to bezrobotny, schorowany leń, który naciąga ludzi na kasę. Jak widzę(i dostrzegł to też Oset) „dzieło” sprzedaje się bez zmian czyli w tempie jedna książka na miesiąc.
    Brutal ma wszystko, od auta po drogie rzeczy i ciuchy, nikt nigdy nie widział w sieci czym jeździ, jak wygląda.
    Niestety dla niego na wakacje też nie jeździ. Mieszka, o ile pamiętam, z rodzicami i siostrą.

    Nie wiem czego nie potrafią znieść związanego ze mną od wielu lat, by przestać o mnie pieprzyć?
    Czy tego, że mnie stać na nowy samochód, a Mareczek jeździ autem ze zbiórek pieniędzy?
    Czy tego, że stale się rozwijam zawodowo, a taki Mareczek od lat stoi w miejscu i snuje wizje na temat tego co będzie jak będzie bogaty i sławny.
    Czy tego, że żyję swoim swobodnym życiem, a oni ślęczą przy swoich blogach i podniecają się wirtualną ułudą?
    Proponuję Mareczkowi i Brutalowi też odejść na jakiś czas od komputera. Może wtedy zrozumieją, że świat poza nim wygląda inaczej.

    • ~Syrop mówi:

      Pod nickiem Slavvomir głupoty pisze chory psychicznie troll – nazywa się Robert Mazurkiewicz i jest z Ozorkowa :)
      Facet ma problemy psychiczne, bo gość, którego udaje miał pewnie romans z jego żonką :) Tak się gościu wyżywa w sieci bo nie pilnował żonki :)

  • Chciałam zacząć komentarz od Ameryki .. ale może nie ;-) Za często chyba używam argumentów obcokrajowych. Mnie od zawsze zastanawia takie powiedzenie: pomagać żonie … Do szału doprowadzały mnie stwierdzenia znajomych: ooo matko jaki dobry ten twój mąż – tak Ci pomaga, tak dziećmi się zajmuje…
    NO tak przecież to nie są jego dzieci i nie jego podłoga w kuchni. I jaki to on jest wyjątkowy, że pranie zrobi.. przecież, który pranie robi?
    A jak zaczynałam debatę, że nie jest wyjątkowy, tylko normalny, że nic w tym szczególnego, że tak to właśnie powinno być, bo jakby miało być inaczej do cholery? No to wtedy słyszę najczęściej, że mało jeszcze o życiu wiem, a doceniać to nie umiem zupełnie.. taki skarb w domu mam a nie umiem docenić.
    Tak, mam w domu skarb. Kocham mojego męża nad życie. Ale kocham na pewno nie z tak prozaicznych powodów jak zmywanie naczyń ( Bez proszenia Iwona, on to robi! bez proszenia! który facet naczynia zmywa bez proszenia?).
    I dla mnie to tak naturalne, i takie jasne, że kobiety nie chcą dużo, tylko chcą równo. I tracę cierpliwość w dyskusjach o tym już na wstępie! Bo jak tu wytłumaczyć i przedstawić swoje zdanie komuś, kto w rozwieszonych śpioszkach na sznurku widzi nadzwyczajność mężczyzny??
    Może my kobiety pomagamy im w tym postrzeganiu świata?
    Dajmy swoim mężczyznom jasny komunikat!! No ale do tego, to same musimy popracować nad sobą i własną samooceną. Miło jak zawsze było do Ciebie zajrzeć Kingo :-) Wiem, że mówiłam na Pani, ale jakoś nie czuję tego Paniowania ;-) Wybacz :-)

    • ~Natalia mówi:

      Ja jeszcze bym dodała sformułowanie: siedzieć w domu. Takie mówienie o kobietach nieaktywnych zawodowo.
      - Co robi twoja żona???
      - Aaaaaaaaa siedzi w domu.
      No bo to tak, jakby praca w domu nie była żadną pracą, a te kobiety „siedzące w domu” to pewnie nie tylko siedzą, ale nawet leżą i pachną.
      Określenie to też dotyczy mężczyzn (brat siedzi w Anglii – kiedy to tam pracuje w pocie czoła). Niestety w języku potocznym zwrot ten już tak zaaklimatyzował się, że wiadomo niby o co chodzi, ale zawsze mam wrażenie jakby mówiło się z lekceważeniem o ludziach „siedzących”.

      Pozdrawiam, NR

      • ~konrad mówi:

        Masz Natalio dobre wrażenie. :) Jest tak dlatego, ponieważ ten Świat opiera się głównie na pieniądzu, a praca w domu nie przynosi żadnego dochodu. Ludzie patrzą przez pryzmat pieniądza, one rządzą całą planetą i nami. I niby jesteśmy wolni, ale w gruncie rzeczy jesteśmy niewolnikami.

        I znowu odbiegłem trochę od tematu, pewnie to nie miejsce i czas na kolejną długą dyskusję. ;)

        A odpowiadając na poniższy wpis, dotyczący pośpiechu i tego, jak Ty to widzisz… zgadzam się, tylko z Twego zdania: „Każdy z nas ma inne doświadczenia, prowadzi inny tryb życia, ma inne otoczenie i inny stan konta”, wykreśliłbym stan konta.
        Po pierwsze dlatego, by nie patrzec na życie przez pryzmat pieniądza, one nie są najważniejsze.
        Po drugie, to trochę stereotyp z tym, że: „pędzenie to jedyny sposób na przeżycie” – w pracy można byc na wysokich obrotach, po pracy już nie.
        Pęd, pośpiech – tylko wprowadzają chaos – tak uważam.
        Poza tym, to bardziej taka moda na taki tryb życia, na bycie ciągle aktywnym. Wiąże się to poniekąd z kultem młodości, wypieraniem starości, ale to znowu nie miejsce i czas.
        Pozdrawiam. :)

    • ~niewolnica domowa mówi:

      O ile debata nad dyskryminacją kobiet na rynku pracy i w życiu publicznym ma sens o tyle nie widzę sensu debaty nad równym podziałem obowiązków w domu. To, że nadal w wielu rodzinach, związkach czy innych konfiguracjach damsko-męskich nie jest po równo to przede wszystkim wina kobiet. To kobiety przyzwyczajają facetów do tego nierównego podziału ról , biorą na siebie większość obowiązków bo uważają, że zrobią to lepiej. Same są temu winne a później narzekają, że padają na twarz. A prawda jest taka, że baby są głupie; wchodzi taka facetowi w dupę żeby miał jak u pana boga za piecem i boi się, że jak mu każe sprzątać lub gotować to ten ją zostawi. Albo głupie tłumaczenie, że woli zrobić coś w domu sama bo zrobi to lepiej. Jak on ma to robić dobrze jak ta głupia kobieta nawet mu nie da szansy żeby się tego nauczył!! Może zacznijmy debatować nad głupotą kobiet bo w tym tkwi problem nierównego podziału obowiązków domowych i wielu innych problemów w związkach. Dajesz facetowi szczotę i szmatę w rękę i niech się uczy, z czasem dojdzie do perfekcji jak mu dasz szansę.. Baby otrząśnijcie się i zagońcie chłopów do roboty!!! Bo ta ogromna niesprawiedliwość i niewolnicza praca jaką wykonujecie w domu to przede wszystkim wynik waszej głupoty, naiwności, strachu przed porzuceniem. Ręce opadają jakie baby potrafią być głupie.

      • ~konrad mówi:

        Oj dziewczyny, ogarnijcie się i przestańcie mazac. Przecież w końcu to Wy chcecie bawic się w dom. My lubimy tylko w doktora. Poza tym, niby tak narzekacie, a dlaczego prawie 100 procentową oglądalnosc miał serial: „Niewolnica Isaura”. Otóż dlatego, że Wy to w głębi duszy kochacie. Pamiętam jak dziś, byłem wtedy dzieckiem, w porze emisji ulice pustoszały, a kobiety wpadały w amok. Z uwielbieniem wpartywały się w Leoncia. Leoncio – może bił, może pił, ale KOCHAŁ. Biedna, upośledzona Isaura czuła to uczucie, ale go nie rozumiała, nie rozumiała pasji pełnej namiętności i pożądania. Rozumiały to natomiast polskie kobiety, które pragnęły by choc na moment ich swojski wymoczek zamienił się w temperamentnego samca Alfa, jakim był bez wątpienia Leoncio. Moja Babcia nawet portfelowe zdjęcia Dziadka, zamieniła na wyciętą z gazety buźkę Leoncia. Gdy zapytałem, dlaczego to zrobiła, najpierw zarumieniła się, potem zamyśliła, by na koniec rzec te słowa: „Bo Leoncio wie, czego kobiety potrzebują”.

        Na koniec zamieszczam link, by sobie kobiety powspominały, a te młodsze poznały, i zapałały uczuciem do tego cudownego Leoncia:

        http://www.youtube.com/watch?v=8cHrCWTb8kU&feature=fvwrel

        A tak poważnie, nad Szczecińskim dnem od trzech dni utrzymują się ciemno-szare chmury, cały czas pada, nie mogę iśc na rower bądź pobiegac, poza tym przez tą aurę nic mnie się nie chce, dlatego wymyśliłem sobie te powyższe bzdury. :) Mam nadzieję, że zostaną potraktowane bez urazy i jako żart, bo Leoncio, jakby nie patrzec, miał w sobie to „coś”, co działało na kobiety. :)

        Serdecznie pozdrawiam :)

  • ~aga mówi:

    mala dygresja dotyczaca poczatku wpisu, czyli wydumanego konfliktu z Malgorzata Rozenek.Moze i jest wydumany, ale gdy ogladalam DDTVN w ktorym bylyscie Panie akurat razem…no przykro mi, ale Pani slowa czy spojrzenia czy miny, ton -to wszystko razem niezwykle protekcjonalne i wyniosle.Widac na pierwszy rzut oka, Pani deprecjonujacy stosunek do tego co robi Malgorzata Rozenek.Zwazywszy, ze robi to bardzo dobrze i ze w sumie jest raczkujaca w tej roli jaka ma, powinna liczyc na zrozumienie, wsparcie kolezanek juz doswiadczonych. I tu mnie Pani rozczarowala. Przydaloby sie troszke serdecznosci a mniej wywyzszania sie.

    • ~lilia mówi:

      Nie rozumiem w czym Pani Kinga czuje się lepsza od Pani Rozenek. Czyżby w tym, że prowadzi program w telewizji śniadaniowej a Pani Rozenek o sprzątaniu??:-) Nie uważam żeby prowadzenie DDTVN było bardziej ambitnym zadaniem od prowadzenia programu o sprzątaniu. A może właśnie po wielu latach spędzonych na wypełnianiu obowiązków domowych, nie oszukujmy się pełnieniu roli ,,kury domowej” Pani Kinga nagle doznała olśnienia i jest orędowniczką wyzwolenia kobiet i walki o równość w domu i uważa, że program na temat sprzątania uwłacza godności kobiety. Pani Kingo jeszcze niedawno sama Pani była przede wszystkim ,,kurą domową” a teraz z dumną, napuszoną miną odgrywa rolę kobiety wyzwolonej. Cóż za hipokryzja i żenada. A Pani Małgorzata to inteligentna, piękna kobieta z klasą i choćby na kolanach myła podłogę na oczach milionów telewidzów to zawsze będzie miała sto razy więcej wdzięku od Pani Kingi, która wymachuje rękami, krzyczy i chichocze jak nastoletnia siksa.

      • ~Jolka mówi:

        Po obejrzeniu rozmowy Pani Małgorzaty z Najsztubem potwierdzam, że jest ona nie tylko piękną, czarującą kobietą, ale przede wszystkim inteligentnym, ciekawym człowiekiem. I niech sobie sprząta ile chce a i tak pozostanie kobietą z klasą a nie groteskowym, rozwrzeszczanym, wymądrzającym się babsztylem strojącym poważne miny w telewizji śniadaniowej. Nie bez powodu to właśnie Pani Małgorzata została zaproszona do tego programu a nie P. Rusin.

  • ~Maria mówi:

    Nie zgodzę się z jednym wpisem tj., że kobiety godzenie ról mają w „naturze”. Jak głęboko nieprawdziwe!! My po prostu pracujemy na 3-4 etatach: matki, pani domu,pracownicy. To jest nasza ciężka, ponad siły nieraz praca, ja przynajmniej nie czuję, że mam to „w naturze”. I poprę każdą akcję, która ma na celu uświadomienie, że my kobiety nie chcemy taryfy ulgowej – chcemy tylko podziału obowiązków PO RÓWNO.

  • ~aneta mówi:

    W blogosferze krążą legendy o Pani kosmetykach, nie wiem, czy Pani widziała więc uprzejmie podsyłam link ;)
    http://make-up-stories.blogspot.com/2012/09/pat-stymulujacy-peeling-do-ciaa-warto.html
    Trafiłam przypadkiem na bloga, ale pomyślałam, że może będzie Pani miło :)

  • ~beata mówi:

    Witam Pani Kingo;) Uważam, że tutaj rozmowa w związku i pójście na kompromisy jest dobrą recepturą by było po równo;) To prawda, że niektórzy mężczyzni wymagają od nas więcej..ale nie każdego mężczyznę mieży się tą samą miarą..Jeśli jest się razem nie powinno być podziału w obowiązkach a wzajemna pomoc..I rozmowa..rozmowa..Bez tego nie ma sensu..Dla mnie rozmowa jest kluczem do tego by było po równo i wzajemna pomoc;) Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie;) Super blog;) Jest Pani super;)

  • ~Gruszka mówi:

    Witam Pani Kingo,bardzo lubię czytać Pani blog każdy wpis jest bardzo ciekawy. Uważam,że każda z nas musi sama sobie wypracować z partnerem układ „po równo” z własnego doświadczenia wiem,że jak robię wszystko sama to moi panowie(mąż i syn) chętnie korzystają.Nauczyłam się dzielić obowiązki na wszystkich domowników i co jest ważne chwalić i cieszyć się z każdej pomocy.Myślę,że my same popełniamy błąd swoją nadopiekuńczością i jest nam ciężko bo obowiązków przybywa. Czekam na ankietę i pozdrawiam.

  • ~Obiecanka mówi:

    Droga Pani Kingo ..
    Weszłam na pani blog przez ciekawość i … oniemiałam.
    Bardzo miło się czyta i są bardzo ciekawe tematy.
    Co do równości to się zgadzam z Panią, większość facetów (jednakowoż nie wszyscy) wymaga od nas wiele i jeszcze bardziej,ale nic od siebie..
    Życzę weny w dalszym pisaniu.

  • ~Natalia mówi:

    Bardzo dużo mówi się o kobietach starających się pogodzić rolę domową z zawodową. Fajnie. Ale zapomina się o kobietach, które zdecydowały się pozostać w domu i zająć rodziną. Zakłada się, że takie kobiety radzą sobie świetnie, no bo przecież ich obowiązkiem jest „tylko” prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. A nie zawsze tak jest. Nie zwraca się jednak uwagi na to, że duża część takich kobiet zamyka się w świecie dziecięco-domowym, tracą kontakt ze znajomymi, a nawet odcinają się od nich i stają się nie tylko bardzo samotne, ale też tracą możliwość powrotu do pracy zawodowej po odchowaniu dzieci. Ostatnia głośna dyskusja na temat matek wózkowych uświadomiła mi, że nawet jeśli gadają one o bzdurach godzinami pod blokiem, to chwała im za to, że mają z kim pogadać. To wynik obserwacji koleżanek z dziećmi oraz słuchanie opowieści o bliższych lub dalszych kuzynkach i ich zachowaniu. Najgorzej sytuacja się ma w przypadku wielkich blokowisk, gdzie nie wiadomo kto mieszka za ścianą i w przypadku przeprowadzki w nowe miejsce. Znam kobiety, które zamknęły się w czterech ścianach z dziećmi, nie wychodzą, nie spotykają się ze znajomymi, przestały o siebie dbać (no bo niby dla kogo? dla pani w warzywniaku?). Ich argumentacja jest zawsze taka sama: muszę posprzątać, muszę obiad ugotować. Z całym szacunkiem, ale ile można sprzątać dwu- lub trzypokojowe mieszkanko? Czy jeśli raz się nie poodkurza to wielki dramat się stanie? Szczególnie w sytuacjach, kiedy mama bądź teściowa z chęcią zajmą się dzieckiem. Więc w czym problem? I nie mówię tu o kobietach z maleńkimi dziećmi, które nie wyobrażają sobie jeszcze zostawienia dziecka pod cudzą opieką, mówię o kobietach z kilkuletnimi dziećmi, które w dalszym ciągu alienują się od społeczeństwa. Najgorsze, że nie zdają sobie sprawy z tego, że szkodzą i sobie i dziecku. Kilkuletnia separacja od społeczeństwa sprawia, że taka kobieta po posłaniu dziecka do szkoły ma ogromny problem ze znalezieniem pracy, a jeśli ją znajdzie, to często nie potrafi odnaleźć się w pracy zespołowej. Zaznaczam, że nie mam na myśli wszystkich kobiet. Jest to jakiś (mam nadzieję) mały procent kobiet. Piszę o tym, dlatego, że zauważam to wśród znajomych mi kobiet. I sama wykazuje się wielką determinacją, a nawet nadludzką cierpliwością, bo walczę o te, które są mi bliskie, często przy pomocy ich własnych mężów, którzy też ten problem dostrzegają. Ja nie odpuszczam, wyciągam do fryzjera, na kawę, na pogaduchy (nawet te „o niczym”). I z czasem same się rozkręcają i dostrzegają potrzebę kontaktu z innymi, potrzebę dbania o siebie. Ale słyszę też o przypadkach kobiet, na które nikt nie naciska tak, jak robię to ja. Skrajny przypadek, to żona mojego kuzyna, która tak zamknęła się w domu, że nie wiem jak ona WYGLĄDA. Tak, to nie żart. Mieszka od roku w domu po drugiej stronie ulicy. Jej siedmioletnia córka bywa u mnie codziennie. Pomaga w ogrodzie, przychodzi z książkami, uczyłam ją jeździć na rolkach, ale jej mamy nie miałam przyjemności poznać, gdyż mama jest wiecznie zajęta domem albo śpi i nie wolno jej nigdy przeszkadzać. Wszelkie próby nawiązania kontaktu skończyły się niepowodzeniem. Nie wiem jak nazwać taki stan. Depresją? Utratą chęci do działania? To nie jest żadna nowość, że człowiek nieustannie potrzebuje nowych bodźców do działania, inaczej traci zapał do czegokolwiek.

    Podziwiam kobiety, którym udaje się łączyć pracę zawodową z zajmowaniem się domem. Ale zwracajmy też uwagę na te, które pozostały w domu i nie potrafią odnaleźć się w takiej domowej sytuacji.

    Pozdrawiam serdecznie, NR

    • ~beata mówi:

      Zgadzam się z Pani opinią..Sama jestem w tej chwili tą kobietą , która pracowała aktywnie a teraz spędza czas z dzieckiem w domu..Praca moja była w ciągłym kontakcie z ludzmi.Tym bardziej cięzko było mi przestawić się na początku..Ale jeśli się chce- można aktywnie spędzać czas, można pozostać otwartym, do ludzi , można poszukać hobby, można spotkać się z innymi samotnymi mamami i podzielić się doświadczeniami..pozdrawiam;)

    • ~konrad mówi:

      Rezygnacja, Natalio, rezygnacja. Tak to się nazywa. Zazwyczaj takie kobiety żałują tego, co zrobiły, tego co obecnie mają, posiadają, i w ten sposób, poprzez alienację, próbują same siebie „ukarac”. To smutne, ale tak to widzę. W ogóle to jestem przeciwnikiem jakichkolwiek związków, zależności – w końcu człowiek jest istotą odrębną od innych osób, ludzie nie rodzą się zrośnięci jakimiś częsciami własnych ciał, egzystencji itp. Pozdrawiam.

      • ~Natalia mówi:

        A to rezygnacja czy kara? Bo to nie to samo. Można żałować wielu rzeczy w życiu, ale czasu nie cofniemy. Lepiej patrzeć w przyszłość niż oglądać się wiecznie za siebie i żałować, że coś mogliśmy zrobić, ale z jakiś powodów nie zrobiliśmy. Wtedy się nie zauważa nawet, że traci się teraźniejszość i możliwość zbudowania lepszej przyszłości. I nie dotyczy to jedynie matek, ale generalnie wszystkich.

        Ja przeciwniczką związków nie jestem (mimo, że sama mam z nimi problemy), ze względu na to, że znam wiele osób, które stworzyły fantastyczne związki, tylko pozazdrościć.
        Mimo wszystko uważam, że można być istotą odrębną w związku, a nawet dla dobra związku, powinno się do tego dążyć. Ale oczywiście szanuję Twoje odmienne zdanie. Pewnie złe doświadczenie sprawia, że jesteś nieco zniechęcony.

        Pozdrawiam, NR

        • ~konrad mówi:

          Wiesz, rezygnacja i kara są wielowymiarowe, a rezygnacja jest powiązana z karą, wg mnie jest pewną formą kary, którą ludzie sami sobie aplikują z różnych powodów. Rezygnacja z czegoś, by siebie ukarac za coś – pod tym kątem myślałem. Niestety, nie zgadzam się z Tobą względem patrzenia na czas przeszły lub przyszły. Patrząc w dal też przegapiamy to, co jest tu i teraz, nasz czas teraźniejszy, a tylko to mamy i reszta się nie liczy. Istniejemy tylko w tej danej chwili, w przeszłości nas już nie ma, w przyszłości też jeszcze nie. A wszystko jest (niestety?) połączone ze sobą, i nie mamy na to wpływu.

          Powiedz mi, dokąd Ci wszyscy ludzie tak pędzą? Po co ten cały pośpiech? Taki wymóg czasów, w których żyjemy? To pogoń za przyszłością?

          Odnośnie związków… mnie to źle się kojarzy, ze słowem związanie, a idąc dalej tym tropem – związanie to zniewolenie.
          W związku trzeba byc osobą odrębną, tylko wtedy związek istnieje. Gdy jedna osoba „zatraca się” dla drugiej, rezygnuje z siebie, poświęca, podporządkowuje, za bardzo kocha, to jest to już chory układ, który nie ma racji bytu. I więcej niż pewne jest, że prędzej czy później nastąpi eksplozja. Tu musi byc PO RÓWNO. :)

          Odnośnie mnie… ciężko coś powiedziec, ale nie mam złych doświadczeń. Poniższy wpis dotyczący „Oni po równo nie potrafią” jest wytworem mej twórczej fantazji. Nie znam się na miłości, byc może kiedyś przegapiłem, sam nie wiem, bo jestem osobą raczej „odrealnioną”, lubię samotnośc i nie przykładam zbytniej wagi do własnego życia. To tak w wielkim skrócie, a i tak nie wiem, czy dobrze się określiłem. Nie mnie oceniac siebie. :) Pozdrawiam serdecznie.

          • ~Natalia mówi:

            Rozwijając myśl przeszłość-przyszłość, chce powiedzieć, że chodziło mi raczej o ciągłe rozpamiętywanie tego, co już nie wróci. Że lepiej patrzeć przed siebie. Jasne, zgadzam się, życie jedynie marzeniami, planami, myśleniem o tym co ewentualnie byśmy chcieli w przyszłości, o czym marzymy, bez robienia czegokolwiek w tym kierunku, również prowadzi donikąd. Ale czy naprawdę coś złego jest w myśleniu o przyszłości? Coś nie tak jest z rodzicami, którzy nie myślą o przyszłości swojej i swoich dzieci. Myślenie o tym, że to co tu i teraz jest dobre (z całym szacunkiem) dla nastolatków i dla tych, którzy nie chcą, bądź jeszcze nie muszą brać odpowiedzialności za siebie i swoje życie.

            Zrobiło się tak ogólnie o życiu, ale wracając do tematu kobiet, za co one się karzą, co minęło, a już nie wróci? Za to, że nie mają już figury takiej jak przed ciążą? Że ich ciało się zmieniło, skóra nie jest tak elastyczna i biust już nie ten? Za to, że mają mniej czasu na przyjemności? Że powinny mieć nieco inne priorytety? No to chyba nie są powody do karania siebie ale raczej powód do pracy nad sobą, do lepszej organizacji czasu i zmiany pewnych nawyków. Owszem, na początku może być szok, ale trzeba to przezwyciężyć. Każdy nowy etap naszego życia wymaga zmian. Ale też potrzeba kogoś, kto zrozumie te problemy i pomoże przez to przejść. Stąd mowa o tym, żeby było po równo. Kobieta pozostawiona sama sobie w sytuacji całkowitej reorganizacji życia, może się ugiąć pod natłokiem nowych obowiązków, pod presją, że powinno być idealnie i że jako kobieta rzekomo stworzona jest do godzenia setek obowiązków, a przy tym jeszcze ma wyglądać promiennie, być zawsze zadowolona i uśmiechnięta, nie ma prawa do narzekań, a najlepiej, żeby jeszcze to wszystko robiła na wysokich obcasach niczym żona ze Stepford. Nie da się drodzy panowie, potrzebujemy waszej pomocy.
            Zgadzam się całkowicie z Panią Kingą, że kobiety wcale nie wymagają nie wiadomo czego od mężczyzn, chcą jedynie, żeby było po równo, ale dla wielu to już zabieranie ich własnego bardzo cennego wolnego czasu, którego kobiety szczególnie z małymi dziećmi zwyczajnie nie mają, jeśli ktoś im nie pomoże. Powiedzmy, że w pewnym sensie rozumiem ten bunt mężczyzn, w końcu odbiera im się coś bardzo cennego i walczą o to. No ale nie może być tak w czasach obecnych, że większość mężczyzn po pracy zawodowej ma czas na odpoczynek, a ich kobiety wracają do pracy i zakasają rękawy, żeby zająć się domem i dziećmi. To tutaj właśnie powinno być po równo.

            Pozdrawiam, NR

          • ~konrad mówi:

            Pod Twoim wpisem nie figuruje opcja „Odpowiedz”, więc odpowiadam na wpis piętro wyżej. Nawiazując do myslenia „tu i teraz” – wyszło na to, że jestem 34-letnim nastolatkiem. :) A bezmyślny – to mój ulubiony stan umysłu. ;) Chyba coś jest na rzeczy.

            Nie ustosunkowałaś się do mych powyższych pytań, o ten pośpiech i pęd, a uważałem je za ważne. Ważne, ponieważ odpowiedź wg mnie jest taka: Ludzie tak pedzą przez życie, ponieważ dla większości jest to ucieczka przed samym sobą. Odpoczynek – dla większości to tylko puste słowo, nie potrafią tego.

            Wiele osób, zwłaszcza kobiety, ale nie tylko, jak mają już ten czas wolny, odczuwają pustkę, stąd ciągłe szukanie jakiegokolwiek zajęcia. A kluczem do rozwiązania tego paradoksu jest starożytna maksyma, wyryta nad frontonem Świątyni w Delfach, brzmiąca: POZNAJ SAMEGO SIEBIE.

            Dla większości jest to nieosiągalne, bo „przebiegają” przez życie, mija im ono za szybko, a na koniec jest żal i smutek, refleksja, że gdybym mógł, to inaczej bym je przeżył – to prawie standard u wszystkich istot.

            I może na pierwszy rzut oka wydaje się to mało związane z hasłem „po równo”, po przemyśleniu już takie nie jest.
            Pozdrawiam serdecznie. :)

          • ~Natalia mówi:

            Nie ustosunkowałam się, ponieważ nie dostrzegłam związku z głównym tematem. Ale rzeczywiście to ważne. Jeśli Pani Kinga kiedyś zapragnie podjąć ten wątek i podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat, to wówczas będzie odpowiednie miejsce na taką dyskusję :)

            Teraz znając Twoje zdanie na ten temat mogę jedynie powiedzieć, że zupełnie inaczej patrzę na ten pośpiech i wieczne zaganianie. Myślę, że w tej kwestii co człowiek to opinia. Każdy z nas ma inne doświadczenia, prowadzi inny tryb życia, ma inne otoczenie i inny stan konta. Jedni pędzą, bo nie mają wyjścia, bo to jedyny sposób na przeżycie, na utrzymanie siebie i rodziny, inni bo tak lubią (ach ta ciągła adrenalina), a jeszcze inni ponieważ tylko tak potrafią. To bardzo złożony temat na baaaaaardzo długa dyskusję.

            Pozdrawiam, NR

  • ~Agnieszka mówi:

    Bo Oni często po równo nie potrafią :) bo jak tu słuchać kobiety przy śniadaniu tak samo równo jak wiadomości w tv? albo jak po równo rozłożyć zakupy do reklamówek wychodząc z marketu- przecież to nie do zrobienia! albo jak po równo przyznać rację swojej samie i mi przy stole gdy rozmowa schodzi na kościół? ….oni nie widzą po równo na dwa „oka” gdy obok przechodzi wychudzona elegancka ‚blondyna”. ehhhhh chyba napiszę sobie nad drzwiami w domu „prosimy po równo”. serdecznie pozdrawiam

    • ~konrad mówi:

      Jak to nie potrafią? :) To skandal. :) Wiadomości codziennie są inne, a kobieta zazwyczaj ta sama. :) Do reklamówek celowo tak rozkładamy, by niosąc jednocześnie „zrobic” sobie biceps w prawej lub lewej ręce silniejszy. :) Gdy rozmowa schodzi na Kosciół – wtedy nie odzywamy się – i wychodzi między Wami po równo. :) Wychudzone, eleganckie „blondyny”, pożeramy nie tylko dwoma „okami”, ale także myślami. :) I jak tu nie jest po równo? No to pozdrawiam. :)

      • ~konrad mówi:

        Wychudzone, eleganckie „blondyny”, pożeramy nie tylko dwoma „okami”, ale także myślami – CZASAMI CIAŁAMI, BY BYŁO PO RÓWNO. :)

  • ~Paulina mówi:

    My Kobiety w naturze mamy umiejętność godzenia roli matki, żony, kochanki i busieness woman. I nie ma się tu nad czym zastanawiać. Ja raczej podjęłabym dyskusje na temat tego: Dlaczego Kobieta tkwi w związku w którym jest wykorzystywana, poniżana, niedoceniana ? Dlaczego nie potrafi, nie chce , powiedzieć dość. ? Dlaczego nie potrafi , nie może odejść ?
    Dlaczego dyskryminacja kobiety w rodzinie, w pracy jest nadal akceptowana ? I dlaczego my Kobiety nadal tak mało robimy w tym kierunku aby to zmienić ?

    Bardzo żałuje, że nie miałam możliwości uczestniczyć w Kongresie Kobiet i to w cale nie dlatego, że nie miałam czasu – tylko zwyczajni w świecie nie miałam świadomości że się ODBYWA, pomimo to że każdego dnia jestem na stronach internetowych np. Onet, TVN24 i typowo kobiecych tak jak np. Styl.
    Skoro ja mieszkanka Warszawy nie miałam pojęcia że Kongres Kobiet się odbywa , to co dopiero mają powiedzieć Kobiety z mniejszych miejscowości ? Dlaczego nie było informacji ? A może była za mało widoczna?

    Pozdrawiam wszystkich Paulina

  • ~konrad mówi:

    A ja chciałbym by całym światem rządziły mądre kobiety. Może wtedy nie byłoby głodu, biedy i wojen. Pieniądze idące na zbrojenia i produkcję broni można by przeznaczyc na inne, bardziej szczytne cele, a jak wiadomo są to ogromne kwoty. Myślę, że nawet warto byłoby odebrac władzę samcom, bo świat męski, jak pokazuje dotychczasowa historia planety, to przecież jedna wielka głupia wojna, rywalizacja prawie na każdym polu i każdej dziedzinie oraz masa bezsensownej przemocy. Stawia to gatunek męski w bardzo prymitywnym i przykrym świetle, niestety. Aczkolwiek zdarzają się nam jednostki wybitne, i z tego chyba można się cieszyc przez moment. No to pozdrawiam. :)

  • ~Patrycja mówi:

    Naprawdę Panią podziwiam i szanuję to, co Pani robi. Zastanawia mnie czy potrafiłaby Pani doradzić nam, kobietom w jaki sposób radzić sobie z presją wywieraną na nas przez świat. Czasami trudno znieść smak goryczy, ciągle dawać z siebie wszystko, pracować na najwyższych obrotach a mimo to kroczyć przez życie z podniesioną głową. Wydaje mi się, że Pani to potrafi.. mam 21 lat i marzę, by w przyszłości być taką silną, odważną kobietą, która nie boi się sięgać po swoje marzenia. A Jeżeli chodzi o to, czego potrzebujemy żeby pogodzić nasze życiowe role.. zrozumienia, wsparcia, docenienia naszych starań. Chcemy być zauważane, chcemy coś znaczyć i unikać powierzchownych ocen. Tu chodzi o to, by nikt nie dyskryminował nas przez płeć. Potrafimy być silne ale czasami chcemy być kruche. Krąży po świecie stereotyp, że kobieta karierę robi przez łóżko. To krzywdzące, ale do zniesienia. Wierzę, że w końcu uzyskamy równość szans.
    Pozdrawiam, Pani Kingo.

  • ~JOANNA mówi:

    Moim zdaniem te tzw nierówności „domowe” bardzo pomału ale zaczynają się zacierać. Ja patrząc po swoich znajomych zauważam, że panowie mają satysfakcję z tego, że potrafią w towarzystwie(szczególnie męskim) powiedzieć że coś fajnego ugotowali, albo co zrobili w domu. Nie ma problemu w opiece nad noworodkiem, pieluchy, kąpanie……im więcej któryś potrafi zrobić tym bardziej jet cool. Przy tym panie też zaczynają trochę bardziej pchać się w ten męski świat. Ostatnio byłam w sklepie budowlanym, wiedziałam tylko co mam kupić, ale już jak to wygląda- to nie. Uśmiech, mały żarcik i dałam radę, a nawet więcej kupiłam co trzeba. Nie ukrywajmy my kobiety też chcemy robić to co nie zawsze było tzw.kobiece.No i super!

    • ~Gosia mówi:

      Nie udajmy też, że my kobiety mamy wielką ochotę robić to co zawsze było tzw. męskie :) Oczywiście drobną naprawę wykonamy czy złożymy szafkę a jakże ! Tylko czy z wielką ochota? Pewnie nie :)

  • ~Anna Merecka mówi:

    Myślę że warto zacząć nawet wcześniej. Nie wiem jak inne Panie, ale obserwuję że ta „nierówność” zaczyna się już w dzieciństwie – od chłopców nie wymaga się aby przygotowali sobie śniadanie lub uprasowali koszulę. U mnie w domu tak było – mama obsługiwała ojca i mojego brata, a mnie uczyła „na dobrą gospodynię”. Teraz mój brat przekłada ten wzorzec kobiety na swoje partnerki – że o niego zadbają. Sama mam jedno dziecko – syna i oczywiście chcę go wychować na mądrego, odpowiedzialnego człowieka ale też mężczyznę szanującego kobietę, empatycznego partnera dla swojej przyszłej żony/partnerki. Uważam że nie ma obowiązków męskich lub damskich, po prostu każdy musi potrafić zadbać o siebie i o swoją rodzinę albo podług umiejętności albo czasu albo chęci. A więc wychowujmy naszych synów z myślą o następnych kobietach które znajdą się na drodze ich życia.

  • ~wiki mówi:

    Jestem pracującą żoną i mamą od 15 lat. Prowadzę własną firmę i mam nienormowany czas pracy. Jednak udaje mi się dogadać z mężem w kwestii obowiązków domowych. Podstawą jest rozmowa a nie liczenie że jak kocha to się domyśli. Nie domyśli się. Rozmowa na najtrudniejsze tematy a nie strategia cichych dni, które obserwuję u swoich koleżanek. Nie działają. A raczej w szybkim tempie prowadzą do dużych nieporozumień i rozwodów. Cały czas pokutuje u nas stereotyp Matki Polki, która urodzi dziecko, sama je wychowa, ugotuje, posprząta. W międzyczasie zrobi zawrotną karierę i zawsze jest uśmiechnięta, zadowolona i niezmęczona. I nie narzeka. Facet nie jest jej do niczego potrzebny. Chyba tylko do spłodzenia potomka. Nie możemy się odnaleźć się między wojującą feministką a kurą domową. Dziewczyny złoty środek! I rozmowa, jeszcze raz rozmowa. A przecież podobno nam, kobietom, buzie się nie zamykają;-)

  • ~Gosia mówi:

    Mam wrażenie, że to „PO RÓWNO” jednak zaczyna być bardziej zauważalne. Mówię to na przykładzie swoim, przyjaciół i znajomych, którzy mieszkają w Warszawie. Inaczej ZAZWYCZAJ niestety wygląda sytuacja wśród znajomych w mniejszym mieście i na wsi z której się wywodzę. Moje sugestie dotyczące równego podziału obowiązkami domowymi, w przypadku gdy para pracuje, kwitowane były dziwnym spojrzeniem. Jakby to co mówię, było nietaktowne… I co wtedy, tłumaczyć, podpowiadać, podsuwać broszury czy książki? Nie chciałabym generalizować i dzielić (żaden sztywny podział nie istnieje) mieszkańców większych czy mniejszych miast, na ludzi bardziej świadomych bądź nie.. jednak potrzeba być może właśnie takich Kongresów dla zatarcia różnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>